BLOGMAS -14- Świąteczna kuchnia

by - 00:30:00

Witajcie,
Wczoraj pracowałam w miejscu, które objęte jest częściową klauzulą,
 więc nie mogłam zabrać ze sobą aparatu.
Właściwie to tyle innych rzeczy miałam w głowie ,że blog zupełnie zszedł na drugi plan.

Odebrałam chłopczyka z przedszkola.
Wracając strasznie grymasił, chciał rozdeptywać zamarznięte kałuże, a niestety poranny przymrozek pozostał jedynie wspomnieniem.

W domu bawiliśmy się pociągami.


W tzw. międzyczasie wróciła Olcia ze zdjęciami.
Musiałyśmy obgadać klasę ...ależ te dzieciaki rosną! 
Według mnie sama fotografia, pozostawia wiele do życzenia, ale nie będę się tu publicznie mądrzyć-nie jestem specjalistą.


Starałam się wykorzystać chwilę, gdy Wojtek zajął się zabawą, segregowałam pranie i takie tam prozaiczne , codzienne czynności.
Ola zakomunikowała, że ma misję i wróci za 2 godz.
Szyjąc miśki podreperowała budżet i
część zarobionych pieniędzy postanowiła przeznaczyć na prezenty.
Już się cieszę na myśl, co tam na mnie będzie czekało pod choinką .
Zwłaszcza że gdy wspomnę własne, pierwsze prezenty dla najbliższych, od razu dostaję głupawki.
Siostry dostały pachnące gumki do mazania...babcie ,,mydełko FA,, 
...a tato z wujkiem - mieszadełko do drinków z roznegliżowaną panią.
Goliznę dostrzegłam dopiero w Wigilię ...czy nawet ktoś z dorosłych zwrócił mi na to uwagę (?)
...pamiętam jednak ten fluorescencyjny plastik, który tak bardzo mi się podobał ;)))



Mikołaj nie pozwolił podejrzeć co pakuje ...jeszcze zapowiedział,
 wszystko jest tak dokładnie zabezpieczone, że nic mamo nie wymacasz

a już miałam nadzieję ;)))



Grzesiu wrócił stosunkowo wcześnie ...o 18tej.
Przejął pałeczkę i brykał z Wojtkiem w takt piosenki ,,Świeć gwiazdeczko, mała świeć,,
Zabrałam się za mycie szafek i ogarnianie kuchni. Lubię wkraczać w Nowy Rok z takim poczuciem, że zrobiłam domowy rekonesans i powymiatałam kurze z kątów.




Dekoracje...bez szaleństwa, ale czuć już świąteczny klimat.



p.s. Przepraszam że komentarze publikuje tylko raz dziennie, ale uwierzcie- nie przypuszczałam ze blogams skradnie mi tyle czasu.
Co nie zmienia faktu, że zabawa sprawiają mi mnóstwo frajdy ;)

You May Also Like

12 komentarze

  1. Przede mną szał piernikowania i pakowania prezentów poupychanych skrycie po szafach. Zazdroszczę takiej fajnej córki, nie dość, że ogarnęła temat rękodzieła, to jeszcze postanowiła przeznaczyć zarobek dla kogoś. To BARDZO miłe. Moje dzieci raczej nie myślą, że można by było coś dać od siebie rodzicom, ale pilnuję, żeby chociaż obrazek plastyczny dla dziadków był, albo właśnie wspomniane ciastka robione własnoręcznie przez dzieci. Może kiedyś doczekam gumki do mazania pod choinką :-)
    Aaa zwracam honor, wczoraj Leon mi przyniósł oklejone pudełko taśmą klejącą (mamo, paczka dla ciebie), a w środku niespodzianka - kartka z rejestracją do dentysty, to tak żebym chyba nie zapomniała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha ...aż się kawą poplułam ;)
      BRAWO LEOŚ !

      Usuń
  2. Bardzo podobają mi się Twoje świąteczne akcenty w kuchni{wymowne},a w prostocie siła.Wypucowałaś Mości Pani,oj wypucowałaś.Oj niegrzeczna mamusia,Mikołajowe niespodzianki chciała podejrzeć.Dziękuję za kolejny dzień w Twoim miłym domku Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypucowałam, chodź wiem że to syzyfowa praca. Zacznę działać kulinarnie i będzie przymusowa ,,powtórka z rozrywki,,

      Usuń
  3. Jest pięknie! Wracam do zdjec i zachwycam sie Twoją kuchnią! Kącik z wysokimi krzesłami skradl moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kącik to nasza ,,jadalnia,, na biegu ;)

      Usuń
  4. Ola już duża dziewczyna i pewnie robienie prezentów sprawia jej tyle frajdy, co dostawanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węszę nosem że w pudełkach schowała coś specjalnego.

      Usuń
  5. A mi jeszcze większą frajdę sprawia codzienne czytanie:)
    Podziwiam, że w przedświątecznej gonitwie ( kosztem własnego odpoczynku) poświęcasz czas na codzienne wpisy
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej tam, tak uciśniona to ja nie jestem. Lubię być z Wami na blogu.

      Usuń
  6. Uwielbiam czytać Twoje historie, przy akompaniamencie muzyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No jestem ciekawa co tam Olka wymyśliła. My mamy jeszcze przed sobą te pierwsze prezenty. Póki co wiara w Gwiazdora twardo stoi, a i my mamy zamiar podtrzymać ją jak najdłużej się da ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin