BLOGMAS ;) -1-

by - 23:28:00


Obserwując blogosferę, wydaje mi się że jestem wyjątkiem , który nie przygotował dzieciom kalendarza adwentowego.
 Nie to żebym miała coś przeciwko-wręcz przeciwnie.
 Uważam że ,,zadana,, itp. to dobra motywacją, by ten miesiąc upłynął na rodzinnych przygotowywaniach do Bożego Narodzenia. 
Dlaczego jednak w tym roku, nie praktykuję własnych przekonań ?
Grudzień jest u nas intensywnym miesiącem, szczególnym i chciałam żeby angażowanie Pociech w  zajęcia około świąteczne wypływało naturalnie.
 Z potrzeby serca i zgrało się z grafikiem zawodowych, który czasem wymyka się spod kontroli.
 Przy okazji zrodził się pomysł, na codzienną, blogowa relację
Trochę w dowód tego, że my wcale się nie nudzimy ;)
Mam nadzieję że wystarczy mi samozaparcia i chęci. 

Wracając do kalendarza adwentowego.
W pokoju, na premierę czekały dwie, kolorowe tekturki ze słodyczami.
  Kiedy dziś rano zobaczyłam minę Wojtka,  po tym jak otworzył pierwsze okienko, 
stwierdziłam że szczęście ma cenę 5zł ;)
Wystarczyła czekoladka w kształcie prezentu, by synuś z radości trzymał ją w dłoni aż do rozpuszczenia.


 Później było dokładne studiowanie opakowania.
Doszliśmy do zgodnego wniosku, że chłopiec na pudełku przypomina Wojtka
...i trzyma bułeczkę w rączce ;)


O ile synek uwielbia wszelkie kreatywne zajęcia, to do rysowania kredkami musiałam go mocno zachęcać (żeby nie napisać przymuszać)
Od tygodnia nastąpił artystyczny zryw i  po powrocie z przedszkola chłopiec domaga się kolorowanek.
Nie ukrywam że cieszy mnie ten obrót sprawy.


Tuż przed kąpaniem chłopca, zakamuflowałam się w kuchni próbując przygotować ,,gluta,, 
Kiedyś na warsztatach dostałam przepis, ale felerny.
Podsumowując, powstała masa przypominająca płyn do płukania...no może troszkę bardziej klejąca.



 Zabawa był przednia ...sprzątanie po niej już nie ;)


...ale czego się nie robi dla dzieci.

 Wieczór był szczególny.
Po kąpieli ( zanim zaczęliśmy czytać książeczki) przywitaliśmy w domu Gościa.


Wojtek uczęszcza do katolickiego przedszkola i w czasie adwentu panuje tam niecodzienny zwyczaj.
Dzieci, każdego dnia ciągną losy i ten na kogo padnie , może zaprosić Matkę Boska do domu.
Ktoś tu miał szczęście i  pierwszego grudnia wracał z przedszkola niosąc tajemnicze zawiniątko.

Wojcieszek w pierwszej chwili stwierdził ,że smutna ta Maryjka i lepiej by się czuła w gronie przyjaciół.
A że u chłopca od pomysłu, do realizacji krótka droga , ustawił wokół figury cały zastęp zabawek.
Następnie ( by rozweselić Świętą) zaśpiewał jej  ,,Gdy śliczna Panna syna kołysała ...,,
i (o zgrozo!) ...,,Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało....,,

Myślę że Matka Boża, była pod takim samy wrażeniem jak Matka rodzicielka.
Po popisach najmłodszego, zmówiliśmy pacierz.


Były jeszcze buziaki na dobranoc i obowiązkowe liczenie na paluszkach- ile dni zostało do Mikołajek.
Tymczasem Ola obmyśla plan na własny biznes.
 W przerwie miedzy odrabianiem lekcji, krzątał się szukając wstążek i potrzebnych materiałów...zobaczymy co z tego będzie.


Do jutra ;)

You May Also Like

13 komentarze

  1. U nas w tym roku zawisł na drzwiach Młodego Mikołaj z numerowanymi kieszonkami i każdego dnia znajduje w niej mały skarb i zadanie adwentowe, ale takie które wiem, ze go ucieszy czyli jak dzisiejsze nasze tradycyjne pieczenie pierników które rozchmurzy nasze chorowanie, pozwoli na chwilę o tym zapomnieć...
    ps jestem ciekawa co tam biznes się wykluwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieczenie pierniczków mamy zaplanowane na niedzielę.
      O biznes nie pytaj...Olka zamierza zostać rękodzielnikiem ;)

      Usuń
  2. Droga Kamilo!Na początek przyjmij moje przeprosiny.Nie wiem,jak to się stało,że w ostatnim komentarzu do posta zmieniłam Ci imię.Tak naprawdę,kiedy go pisałam,podświadomie miałam w" głowie" chorą przyjaciółkę.Jeszcze raz przepraszam za moją gafę.Od niedawna goszczę w Twoich progach.U Ciebie jest tak miło i z wielką radość sprawia mi obserwowanie,Twoich codziennych zmagań z codziennością.Już pisałam,że jesteś wspaniałą,mądrą mamą{to naprawdę trudne zadanie},a Ty w uroczy sposób spełniasz to zadanie.Matka Boża wśród przyjaciół-słodkie i urocze.Zabawa rzeczywiście przednia.I o czym ja pisałam,czy każdej mamie się chce??Pozdrowienia cieplutkie dla pełnego ciepła domostwa Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie gniewam, takie pomyłki się zdarzają. Ileż to ja blogowych gaf popełniłam, a jednak mnie rozgrzeszacie i nadal zaglądacie ;)

      Wydaje mi się że wielu mamą ,,chciałoby się,, tylko praca na etacie i inne zobowiązania uszczupliły dobę w godziny, które można by było poświęcić najbliższym.

      Usuń
  3. Taka szczera dziecięca modlitwa jest bezcenna :),,Wyginam śmiało ciało..." musiało tam w niebie zrobić wrażenie, innej opcji nie ma. Mój syn dawno temu modlił się tak "Do Ciebie Boziu rączki podnoszę, o zdrowie Mamusi, Tatusia i Robina Huta proszę" ;)Za rękodzielnicze działania Olki trzymam kciuki:)
    I bardzo podoba mi się Twój pomysł na kalendarz adwentowy dla wszystkich, codziennie otwieramy nowe okienko z nową opowieścią w Home Fragrance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dziecięca wyobraźnia ;)
      Olcia bardzo długo, przed każdym posiłkiem modliła się słowami ,,Panie Jezu nasze słonko, pobłogosław to jedzonko,,
      Byliśmy do tego stanu rzeczy przyzwyczajeni ale goście w restauracji czasem popadali w konsternację.

      Usuń
  4. Wzruszające są takie dziecięce gesty, a 'wyginam śmiało ciało" na pewno się Matce Boskiej podobało! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Kamilo, Twój wpis rozbawił mnie dzisiaj. Cudowne są dzieciaki, ich otwartość, szczerość i aktywność. Ubawiła mnie opowieść jak to Wojtuś zadbał o Maryję. Podziwiam Cię za kreatywność jeśli chodzi o organizację czasu dzieciom oraz o wszelkie pomysły jak zrobić coś z niczego. Nie ma więc co się dziwić, że starsza latorośl postanowiła zostać rękodzielnikiem. ;)Trzymam kciuki za wytrwanie w codziennych wpisach. Pozdrawiam serdecznie Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olka pomysł ma zakrojony na szeroką skalę, sprowadzam ją na ziemię i chwilowo wyliczyłam ,,koszty,, produkcji.
      Zdążyłam już wczoraj puknąć się w głowę, chyba marny ze mnie fotograf reportażowy ;)

      Usuń
  6. Taki kalendarz to sama bym przygarnela:)
    A Wojtuś jak zawsze pomysłami kładzie na łopatki:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wojtuś jest najlepszy!!! :))))) Uwielbiam o nim czytać ;). Wiesz, ja też zastanawiałam się nad kalendarzem adwentowym, ale gdy syn zapytał nieśmiało, czy w tym roku znów zrobię, postanowiłam, że jednak tak, a zadania wpisuję codziennie w zależności od moich możliwości ;). 12 grudnia Mikołaj jedzie na operację stopy do Poznania. Ten grudzień będzie całkiem inny niż zawsze... Bardzo lubię Twojego bloga i cieszę się na codzienne wpisy :). Pozdrawiam Cię serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, pamiętałam że czytałam Twój komentarz, ale wydawało mi się że ,,zaginął,, podczas publikacji.
      Z zadaniami do kalendarza robiłam podobnie, kiedy chorował mój tato. Czekaliśmy na najgorsze...a życie niestety toczyło się swoim rytmem.
      Wysyłam Wam dobre myśli i będę pamiętała w modlitwie. Głowa do góry!

      Usuń
  8. Blogmas - świetny pomysł i z niecierpliwością będę czekać na kolejne (foto) relacje. Wspaniałe są!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin