Grzyby i jesienna wiązanka

by - 04:27:00


 Z niedzielnej wycieczki przywieźliśmy koszyk grzybów.
Część przeznaczyłam do suszenia i tym samym udało mi się obronić wigilijną kolację.




W domu tak pachniało lasem , że każdy z apetytem wcinał zupę grzybową.


Poźniej przyszła kolej na mini pizze.


Zapewne rodowity Włoch uśmiechnie się na widok ,,puchatych,, bułek.
To wszystko przez to, że za długo zwlekałam z wstawieniem ich do piekarnika. Ola właśnie wracała do domu, a chłopaki ,,po kasztanach,, lada chwila mieli pokazać się na horyzoncie...wiec jak to mawia babcia...ciepłe, to jednak ciepłe ;)

Przepis jest banalny (na samo ciasto proporcji nie podam,  bazuje na Termo-gosposi)
Na wierz ulepionych (surowych) placków nakładam sos beszamelowy, kilka plasterków czosnku, rozmaryn, ser wędzony i  grzyby....Broń Boże surowe!
Grzyby (najlepiej wybrać te najmniejsze okazy)  gotuję we wrzącej wodzie około 5 minut. Później hartuje w lodowatej wodzie. Tak przygotowane kroje i układam na pizzerkach.
Gdyby Was poniosła fantazja i powstała nadprodukcja , zawsze możecie poczęstować sąsiadów...lub zapakować mini pizze do pojemniczka i zabrać następnego dnia do pracy w ramach drugiego śniadania.


Nie wiem jak dziś Wasze samopoczucie, ale moja natura meteopaty dała o sobie znać.
Tak w nocy wiało, że hałasy za oknem, później deszcz kilka razy mnie obudziły.
Na tarasie winobluszcz został w znacznym stopniu ogołocony z liści...niebo dramatyczne...jakie świsty, pohukiwania...i jak tu spać?



Nie napisze jakich epitetów użył Grzesiek, widząc mnie spacerująco po balkonie w piżamie, z aparatem.
To już chyba choroba ...ale uwierzcie było zjawiskowo.

I już na sam koniec bukiet ślubny, który czasem zdaża mi się popełnić.
 Dawno nie robiłam tz. wiązanek spływających, a te również mają swój urok.
Dodatek wrzosu nadał całości wdzięku i delikatności.










You May Also Like

13 komentarze

  1. To gdzie jechać na grzyby? Piękny bukiet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Bolesławiec, ale trzeba troszkę się nachodzić ;)
      W porównaniu z poprzednimi latami mało tych grzybów, ale są!

      Usuń
  2. Piękne niebo i wiązanka z wrosem urokliwa

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie głodna się zrobiłam ;). Bukiet piękny, a te róże to róże aqua? Pytam, bo takie miałam w swoim bukiecie ślubnym 10lat temu. Dobrej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak to ,,aqua,,, bardzo popularna odmiana. Podobna, ale delikatniejsza to róża ,,heaven,, pięknie prezentuje się w bukietach ślubnych.

      Usuń
  5. Ten kolor róż do bukietu ślubnego doradziła mi wtedy pani w kwiaciarni. Powiedziała, że będą bardziej pasować do mojego typu urody (błękitne oczy i wtedy ciemnobrązowe włosy). Ja wolałam jasny róż, ale posłuchałam. Teraz czuję sentyment, gdy gdzieś zobaczę te róże. Taka romantyczka ze mnie ;). Piękny masz zawód

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam grzyby, ale nie lubię ich zbierać.Pewnie wszyscy by się potruli bo kompletnie się na nich nie znam . Więc który to muchomor :D I na tym konczy się moja wiedza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgorzato, jest na to rada, poszukaj odpowiedniego przewodnika. Wyznajemy z mężem zasadę, że nie zbieramy grzybów których nie znamy.

      Usuń
  7. Już sama nie wiem co komentować...bukiet obłędny :-) zdjęcie z balkonu też, pozostałe kulinarne wywołały ślinotok. Pizzerki to świetny pomysł. Muszę włączyć do jesiennego repertuaru kulinarnego. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę bliskości lasów. Zbiorów, przetworów. W betonowej dżungli stolicy bardzo za tym tęsknię. Uśmiechnęłam się wyobrażając sobie Ciebie w piżamie, a tu burza tuż tuż. Ale prawdziwy fotograf z pasją jest gotowy do wszelakich poświęceń, by uchwycić ten jeden właściwy moment :-) pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rodzinnego domu wystarczyło wyjść i przespacerować się łąką by rozkoszować się lasem. Tu gdzie obecnie mieszkam nie jest tak dobrze ...ale po przejechaniu kilku kilometrów mam swoje ukochane góry.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin