Nie taka ospa straszna !

by - 04:41:00


Na wojtkową ospę zareagowałam czarnowidztwem. 
Jako to?  zaczynają się wakacje, a my zamknięci w domu na cztery spusty, w dodatku upał i swędzące krostki. Wzdychałam i czekałam na najgorsze.
Na samo wspomnienie uśmiecham się do siebie, stan podgorączkowy towarzyszył nam dwa dni a wysypka nie była nadto dokuczliwa.
Jednak Wojtek  podczas ostatniej wizyty lekarskiej  stwierdził
,,że nie chce być już biedlonką , woli być lefem (lwem),,
Ciesze się że to już za nami.

Chorując mieliśmy okazję przypomnieć sobie, jaki dziecięcy arsenał posiadamy.


Samochodziki, pociągi , garaż, kolejka , zwierzątka- to te zabawki którymi chłopiec potrafi zająć się najdłużej.


Kolejna książka do czarowania 
,,Dzień dobry, do widzenia. Magiczny słownik antonimów,,



Układanki i kolorowanki po raz 159 ;)



Audiobooki. 
Po minionym tygodniu i ostatnim koncercie, stwierdzam że Wojtuś lubi wsłuchiwać się w dźwięk skrzypiec...co tam organy i trąbka. Smyczki biorą w cugle chłopca.


Łączenie w pary i przewlekanie.



I tu mała dygresja, Wojtek ochoczo zabiera się za odkrywanie nowych zabawek, pod  warunkiem że 
zamiast KLOCKÓW podsuwam mu podstępem ŚRUBKI I ZĘBATKI 
Taki majster!



Byliśmy już ,,kopalniczym , strazakiem,,  obecnie jesteśmy ,,taktorkiem,,


Wszystko kręci się wokół tematu. Rysunki, bajki , książeczki...takie małe szaleństwo.



Ulubiona bajeczka




Mój najwierniejszy pomocnik.


Hydrokulki -replay



Zabawy piankaoliną , ciastoliną i wszystkim innymi gnieciuchami, które posiadamy na stanie.


I na koniec podwodna kraina z ukrytymi skarbami.



To ułamek naszej radosnej twórczości. Niestety gdy mama gotowała , prasowała, prała i inne takie.
 (a Wojtek w tym czasie- wycinał, tresował psa i grzebał w Oli skarbach) brakował trzeciej ręki do robienia zdjęć ;)

You May Also Like

21 komentarze

  1. Tak to można chorować - z ukochaną mamą i najróżniejszymi zabawkami. Wspaniale! Dobrze jednak wrócić do zdrowia. Fajnie czytać, że przebieg ospy nie był taki straszny. Sio ospo :-)! Dziękuję za zabawowe inspiracje, często korzystam z nich przy moim prawie trzylatku :-) serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście można tak chorować, dobrze że gorączka towarzyszyła nam niespełna 2 dni.
      Temat ospy mamy w domu zamknięty.

      Usuń
  2. Tak sobie podczytuję Twojego bloga i tak sobie myśle, że i Wojtuś, i Ola będą mieć piękne wspomnienia :) na odległość czuć to ciepło domowego ogniska, które im stwarzasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każda kochająca mama ma skryte marzenie, by dzieciństwo własnych pociech było bajkowe, kolorowe i pełne dobrych wspomnień.
      Dziękuję

      Usuń
  3. Dołączam do komentarza FIOŁECZKA ;). Uwielbiam kadry z Waszej codzienności. Te wszystkie zabawy to także inspiracje dla mnie. Mój synek Mikołaj (już niebawem 6-latek) nadal ma na półce te książeczki o pojazdach. Trzymam je jeszcze z sentymentu. Szkoda, że dzieci tak szybko rosną... U nas jeszcze ospy nie było. Wszystko więc przed nami... Pozdrawiam Was serdecznie :))))
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to bardzo ;)
      Uważaj, z sentymentu przechowywałam część księgozbioru małej Oli i po dziesięciu latach pojawiła się Wojtuś ;)))
      Jesteśmy przykładem, że z ospą można ,,szybko i bezboleśnie,,

      Usuń
    2. Gdybyśmy mieli lepszą sytuację mieszkaniową i finansową, pewnie zdecydowałabym się na trzecie dziecko, bo uwielbiam być Mamą, choć czasem lekko nie jest. Kamilko, uwielbiam Twoje domowe kadry. Jesteś wspaniałą Mamą i udaje Ci się to, o czym wyżej napisałaś- Wojtuś ma bajkowe, kolorowe dzieciństwo. Pozdrawiam Was ciepło :)))

      Usuń
    3. Mam takie samo podejście do macierzyństwa. Chodź wiem, że w dzisiejszych czasach niektórzy, rolę matki ( w szczególności matki wielodzietnej) sprowadzają do patologi.
      A tak miło popatrzeć w tv chociażby na rodzinę Steczkowskich , czy Pospieszalskich.

      Usuń
  4. Nasza zeszłoroczna ospa była mocno, nawet b.b.b.mocno kropkowana, cieszę się, że nie wszyscy przechodzą ją tak dotkliwie jak my.
    Jeszcze raz zdróweczka i mnóstwa uśmiechów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam że cze4kałam na ten moment kiedy Wojtuś będzie rozdrapywała krosty ...i w sumie się nie doczekałam.
      Wysyłałyście mi takie dobre fluidy że poskutkowało ;)

      Usuń
  5. Najważniejsze, że cudownie spędzacie czas:)
    ściskam Was:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są jednak momenty maminej kapitulacji i demonstracje wojtkowego charakterku.

      Usuń
  6. Uuu, Traktor Tom - u nas też był na topie przez jakiś czas ;) Cieszę się, że Wojtuś już nie jest biedronką i że tak łatwo jak u nas przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania przez ten traktorek doklejałam zabawką oczy (co też widać na zdjęciu) ...ale była radocha!

      Usuń
    2. Słusznie! Jak w ogóle można pojazdy bez oczu produkować?? ;)

      Usuń
    3. ..no bo przecież noski mają ! Za każdym razem kiedy wracamy z przedszkola, Wojtek pokazuje mi właśnie te nioski i robi przepytywankę z marek samochodów.
      Co w moim przypadku jest nie lada wyzwaniem ;)))

      Usuń
  7. Na szczescie ospa jest tylko raz:)Ja swoja przechodzilam w wieku 40 lat.Razem z dziecmi;)

    W sierpniu bede u mamy w Polsce to przywioze ten przepis na ciasteczka z lukru.Tymczasem pozdrawiam z dalekiej polnocy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciągu ostatniego tygodnia nasłuchałam się historii związanych z ospą i nie zazdroszczę. Dorosła znajoma kiedy chorowała, wzywano do niej kilkakrotnie pogotowie.
      Dziękuję Ci za pamięć.

      Usuń
  8. Bardzo klimatyczny wpis. Trzeba przyznać, że masz dar ciekawego, ale i rzeczowego pisania. Tak, że czytam i nie odrywam wzroku aż do samego końca. Gratuluję talentu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale mega Ci te zdjęcia wychodzą! Wyglądają naprawdę bardzo profesjonalnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin