,,Na ścianie masz kolekcję swoich, barwnych wspomnień...,,

by - 08:26:00



Życie jednak jest niesprawiedliwe!
. Przecież nie tak dawno sama szykowałam mundurek na wyjazdy, a dziś przyszło mi pakować córkę na obóz harcerski. 
Jak ja bym chciała czmychnąć z nią w Bieszczady, usiąść wieczorem przy ognisku i zdzierać gardło śpiewając turystyczne piosenki.


 Nie tak dawno Szczep do którego należał moja drużyna , obchodził dziesięciolecie istnienia.
Ta data była pretekstem do odświeżenia własnej historii. 
O zamiłowaniu do archiwizacji wszelakiej,
jakoś nie muszę czytelnikom bloga przypominać. Wyciągnęłam zatem jedno z moich ,,tajemniczych,, pudełek i pozwoliłam Oli odkryć skarby. Stary śpiewnik, pas harcerski, kilka listów i kronikę.


 Prowadziło ją kilka osób, ale chyba dobrze się stało że ostatecznie została u mnie.
Oprócz opisów, zdjęć, wklejałyśmy tam bilety, pamiątki i inne niezwykle ważne (wówczas) karteczki
Olcię tak bardzo zainteresował zeszyt, że postanowiła zabrać kronikę na zbiórkę.
Ucieszyłam się że udało mi się zaimponować córce...uwierzcie- w tym wieku, to wcale nie takie łatwe ;)




Patrzę na rosłą już dziewczynkę i widzę siebie.
Cieplej robi się na sercu kiedy zachwyca się tym, czym ja zachwycałam się w jej wieku.  
Mam jednak świadomość że to zupełnie inna droga,  musi zdobywać doświadczenie i uczyć się na własnych błędach.
 Mama-trzynastolatka była zdecydowanie bardziej roztrzepana ;)



 Przytoczę Wam pewną rozmowę, która pokazuje jak bardzo zmienia się świat..,czy na lepsze?

Ola wertuje pudełko i znajduje brulion ,,Jak być dobrym zastępowym?,, Widzę jak jej oczy szerzej się otwieraj.
-Mamcia, mogę sobie wziąć tę książkę?
 -Bierz co Ci potrzebne
-Super!

Po godzinie Ola snuje się po kuchni , wietrzy lodówkę .I  tu mała dygresja-czy Waszym dzieciom zdarza się stać z katonicznym wyrazem twarz 3 minuty przed otwartą lodówką, tylko po to by w rezultacie nic nie wyciągnąć? 
-I co, znalazłaś coś ciekawego w tej książce? -zagaduję poirytowana jej zachowaniem
-Właściwie to mogę Ci już ją oddać 
 Przerywam krojenie ogórów i odwracam się zaskoczona
-Wiesz mamcia , to wszystko i tak mam na HarcApp-ie
-...że na czym? -teraz to ja wybałuszam oczy
-noo...taka aplikacja na telefon...nie słyszałaś?



Według rozumowania mojej córki to powinnam słyszeć i wiedzieć.
Chodź już pomału gubię się w tym gąszczu nowinek technicznych.

Nawet nie podejmuję tematu ,,siatki łącznikowej,, -zapewne młodzież by mnie wyśmiała ;)



Czuwaj Druhny i Druhowie!

You May Also Like

21 komentarze

  1. Ależ Twoja córa wyrosła! Olcia to już panna, a jeszcze nie tak dawno pisała listy do Mikołaja ;)
    Pozdrowienia dla całej Rodziny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola w tym roku rzeczywiście ,, podskoczyła do góry,,
      I to prawda że zaledwie wczoraj wciskałam jej świąteczne kity ;)
      Odbijamy pozdrowienia.

      Usuń
  2. Yyy... Ale że Olcia w Bieszczady pojechała? Jeżeli tak to jej zazdroszczę jak diabli! Ja też chcę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepakowałyśmy torby znad morza i Ola wyjeżdża jutro.
      Ma lekkiego stracha. Co tam kleszcze... mąż dziwnym trafem przypomniał sobie wszystkie opowieści o wilkach ;)

      Usuń
    2. Sto lat temu jak byłam w Bieszczadach to i owszem - wilki podchodziły na łąkę w okolicach naszego noclegu w Cisnej (Bacówka pod Honem) i sobie wyły :D

      Usuń
    3. Ania, dobrze że Olcia przeczyta Twój komentarz dopiero po powrocie :)

      Usuń
    4. Ania, dobrze że Olcia przeczyta Twój komentarz dopiero po powrocie :)

      Usuń
    5. Oj tam. Nie było źle wtedy. W ciągu dnia teraz tam taki ruch na szlakach, że żadne zwierze nie podejdzie. To już nie te Bieszczady, które obłaziło się w liceum.

      Usuń
  3. Kamilko , tym postem wzbudziłaś we mnie wiele wspomnień.I tak sobie pomyślałam, że to ja byłam pierwszą harcerką w Rodzinie.Przyrzeczenie Harcerskie składałam na słupku granicznym /granica Polsko -Czechosłowacka/ chyba w roku sierpień 1972 r.Ależ to były przeżycia.a pózniej wiele lat związanych z Harcerstwem az do funkcji instruktora.Życze Oleńce ,aby "na stare lata " wspomnienia związane z Harcerstwem , miała takie jak ja mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się tego ukryć , że jesteśmy harcerską rodziną. Zaledwie tydzień temu oglądałam zdjęcia u babci i znalazłam kilka ,,rodzynków,, z Tobą w mundurze ;)
      Zamiłowanie do pieszych wędrówek, przyrody to właśnie harcerstwo tak mnie ukształtowało. O tym ,,słupku granicznym,, nie słyszałam. Na moje przyrzeczenie musiałam stawić się w górach, w umundurowaniu z pełnym ekwipunkiem (i uwaga!) nartami. Datę 28 grudnia zapamiętałam, śniegu było po pas...jak to zresztą bywało u nas o tej porze roku.

      Usuń
  4. A u nas nie ma w pobliżu ani zuchów ani drużyny harcerskiej, do której mogłabym wysłać syna ... i zaszczepić w nim harcerską smykałkę ... Sama ten okres w mundurku wspominam z łezką w oku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie przy okazji wspomnianej rocznicy, ubolewałam nad tym że na terenie gdzie kiedyś działało kilka drużyn, gdzie była zadbana harcówka, wszystko umarło. Wydaje mi się że jedną z przyczyn była emigracja młodszego pokolenia...szkoda. Okolica jest ogromnym potencjałem do organizacji wszelakich gier terenowych i biwakowania.

      Usuń
  5. Świat się zmienia, niestety chyba na gorsze. Dzieci wolą szukać Pokemonów w smartfonach i idąc na spacer do pięknego lasu nad jeziorem zamiast patrzeć na cudowną przyrodę patrzą w ekran komórek. Dziś byłam tego smutnym świadkiem. Tylko od nas zależy jak wychowamy dzieci i na ile uchronimy od głupich aplikacji i głupich gier. Do końca nie uchronimy, ale możemy wychowywać tak, jak Ty to robisz. Serdeczności z Warmii! A harcerstwo to świetna sprawa dla dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ,,Pokemonach,, opowiadała mi Olcia po powrocie z koloni. Chłopcy biegali z telefonami po całym ośrodku, a wychowawcy monetami byli bezsilni. Dobrze że nie skończyło się tragedią.
      Momentami myślę że świat zwariował, a my razem z nim.

      Usuń
  6. cudne skarby wyciągnęłaś.
    Tak świat się zmienia ale najważniejsze ze siadają przy ognisku a nie aplikacji o ognisku ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota, my tę różnicę JESZCZE widzimy...a nasze dzieci za kilka lat?

      Usuń
  7. Przywołałaś piękne wspomnienia. Ileż to lat minęło, od kiedy wstąpiłam do ZHP. Wspaniały beztroski czas.
    Pozdrawiam harcerską Brać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie byłam na takich obozie, to musiała być "straszna" frajda?Ja bym za taką książkę po mamie dała się pokroić.Nie rozumiem tych nowinek technologicznych, niby korzystam z instagrama, ale wolę rzeczy namacalne.Mam swój jedyny pamiętnik z lat nastu i od czasu do czasu do niego zaglądam i podczytuję moje opowiadania czy wierszyki oraz wszelkie notatki.To jak cofnąć czas ;-) Chciałabym mieć coś po rodzicach, po dziadkach, ale jedyne co mi się udało odziedziczyć to pierścionek po babci, a przecież tyle mogłam mieć, to chyba ta głupia młodość przemawiała, żeby nie zbierać pamiątek rodzinnych.Teraz dopiero doceniam ich wartość.Ten Twój brulion jeszcze będzie kiedyś pożądany przez latorośl, zobaczysz ;-) Czuj czuj czuwaj!!!:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Olki obóz okazał się przygodą życia. Dzwoniłam i momentami odnosiłam wrażenie że chce wracać...kiedy już w domu ochłonęła zaczęły się opowieści i w sumie cieszy się że pojechała ;)
      Pamiętniki pisałam całe życie ...teraz ich funkcję pełni blog.
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin