Wycieczki i nasze dzieci

by - 03:05:00


Jeszcze w ubiegłym roku, uważałam że jedną z najtrudniejszych rzeczy jaka spoczywa na rodzicach, rodzeństwa z dużą różnicą wieku, jest zorganizowanie obojgu odpowiednich atrakcji np. podczas wyjazdów. O stosunki siostrzano-braterskie jestem wyjątkowo spokojna, ale były momenty kiedy mieliśmy trudny orzech do zgryzienia. Olinka ciągnęła w inną stronę , kiedy Wojtek klaskał na widok sprzedawcy balonów. Obecnie wszystko samo się poukładało. Ola bardzo często wyjeżdża, lub bierze udział w imprezach krążących wokół jej zainteresowań. Margines zaufania którym ją obdarzyliśmy, zaprocentowały tym że jest bardziej samodzielna i dojrzalsza.
Fakt że zostałam mamą stosunkowo wcześniej (zerkając na obecne statystyki to bardzo wcześnie he, he) wpłynął z pewnością na to, że mam dobry kontakt z córką. Lubimy razem wymykać się z domu, załatwiając swoje , babskie sprawy. Chłopaki w tym czasie jeżdżą na rowerze lub cieszą się własnym towarzystwem w inny sposób...bo chodź mama podciera nos, karmi , przytula to ,,tatuś jest najukochańszy,, ...ot, sprawiedliwość.



 Przy okazji nie omieszkam wspomnieć o naszym ,,trzecim dziecku,, a mianowicie czworonożnej Luśce. Podczas wczorajszej wycieczki miałam niezły ubaw kiedy naprzemiennie, Wojtek wrzucał kamyki, suczka z uporem maniaka wskakiwała za nimi do strumyka, a biedny Grzesiek karcił psa, biadoląc że go w drodze powrotnej nie wpuści do samochodu.

 

Nasza suczka tak bardzo lubi wodę ,że gdy tylko pan spuścił z niej wzrok, korzystała z okazji i zażywała kąpieli. Sposobności ku temu miała wiele, obok drogi którą wędrowaliśmy ciągną się rów odwadniający. Grzesiek krzyczał ,,Luśka zarazo!,, a ta wycofywała się niczym pies Pluto, by okrążyć właściciela i wskoczyć powtórnie do strumyka. Sytuacja powtarzała się kilkakrotnie...no musielibyście to zobaczyć ;)


 Wojtek dolewał przysłowiowej oliwy do ognia , rzucając kamory i krzycząc radośnie ,,Tatuś Lusia znowu pływa,, Pstrykając zdjęcia i widząc rozdrażnionego męża próbowała załagodzić sytuację, kwitując ,,Grzesiu, to zew natury przecież ,,

 


Celowo pomijam wątek kiedy Luśka postanowiła wytarzać się w błocie ;)




Nie jestem pewna czy tym razem, las pozwolił wszystkim na zregenerowanie zmęczonych synaps ;) 


You May Also Like

22 komentarze

  1. czasem się zastanawiam, gdzie masz takie piękne lasy! i uważam to za jawna niesprawiedliwośc! ;) Pędy sosny zebrane? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do lasu mamy stosunkowo blisko. Uwielbiam po nich spacerować i chwilowo ubolewam nad tym, że z Wojtkiem trudno zbaczać ze szlaku. Pędy sosny przegapiliśmy w tym roku, a przyrosty świerkowe tym razem zbierał Pan mąż ...nie pytaj po co , jakieś mikstury będzie ważyć ;)

      Usuń
  2. Jakie piękne okolice... cudowne widoki:)
    ściskam kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój pies zachowuje się podobnie, uwielbia wodę, tarzanie w błotku nie mylić z kąpielą w pianie ;)
    Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu nasza Luśka preferuje każdą formę kąpieli. Śmiejemy się że podobnie jak odgłos otwieranej puszki z karmą, działa na nią słuchawka prysznicowa...wystarczy chwila i jak na komendę przybiega do łazienki ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Szkodnik nie pies...ale najukochańszy ze wszystkich ;)

      Usuń
  5. Świetne zdjęcia, lubię oglądać przyrodę, lasy uspakajają i taka soczysta zieleń. Ślicznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zwłaszcza że dopiero poznajemy się z nowym aparatem ;)

      Usuń
  6. My też lubimy jeździć do lasu albo chociaż do parku, który dla dzieci jest jak las ;). A psinka urocza ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu i bardzo dobrze! ;) Moim zdaniem takie wycieczki potrafią dać dzieciom więcej niż stosy zabawek.

      Usuń
  7. Właśnie po takie zdjęcia do Ciebie wchodzę na bloga. Nie tylko oczywiście, ale jak widzę te piękne lasy... serce mi sie wyrywa do natury. Zazdroszczę, mnie zaczyna już męczyć hałas stolicy, chyba to przychodzi z wiekiem :-) (34 lata) :-) U nas od kwietnia jest malutki chłopczyk Franio, więc jestem podwójną mamą dwóch facetów, ciekawe jak się będą razem bawić, różnica wieku 2,5 roku. Tak czytam i stwierdzam, że mama zawsze jest od wycierania nosa, a tatuś najkochańszy ;-) dziękuję za te migawki przyrody, popatrzę, kiedy pod moimi oknami zaczęli budowę i wytną ostatnią oazę zieleni ......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, Równolatko ;) Podobnie mieszkam w mieście , przy ruchliwej ulicy i doskonale wiem o czym piszesz. Mam jednak to ogromne szczęście, że wystarczy przejechać kilka kilometrów i mogę cieszyć się zielenią...Tęsknię za takim spokojem bardzo i wierze w to, że w przyszłości wyprowadzę się bliżej natury.
      Patrząc przez pryzmat dzieci, które mam po sąsiedzku i w rodzinie, to te 2,5 roku jest idealną różnicą. A synka serdecznie Ci gratuluje (pisałam kiedyś ze bardzo lubię staropolskie imiona Franio , Franciszek...bardzo ładnie)

      Usuń
  8. Kolejną super wycieczkę mieliście jak widzę :) I Wojtuś jak zawsze przekochany. Buziaki dla niego przesyłam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, kiedy wraca do archiwalnych postów, to wydaje mi się że my głównie wycieczkujemy, popijamy koktajle i bawimy się z dziećmi...jakoś trudno przy uczciwej pracy zrobić dobre zdjęcia ;D
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Po Cioci ma się rozumieć ;)

      Usuń
    2. o proszę te same ścieżki leśne idealne na spacery, uwielbiam tam spacerować, pozdrowienia :)

      Usuń
    3. O, to może kiedyś spotkamy się na szlaku.

      Usuń
    4. O, to może kiedyś spotkamy się na szlaku.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin