Zabawy w domu- party 2

by - 04:04:00





 Ostatnio na hasło ,,Wojtuś w co będziemy się bawić?,,
Słyszę odpowiedź ,,Będziemy czarować! ,,
A wszystko zaczęło się od magicznej książki Tullet Herve ,,Kolory,, która ogromnie zaciekawiła chłopca.




Książkę można znaleźć m.in. w Ambelucji
 
 Postanowiliśmy sami poeksperymentować z kołem barw...


 ...idąc na żywioł ;)



 Wojtek uwielbia  taki sposób poznawania świata, zwłaszcza gdy mama jedynie zerka asekuracyjnie, by artystyczny rozmach oszczędził meble. 



Ogromnie absorbujące okazało się mieszanie cieczy.
Polecam Wam taki sposób na zabawę , zwłaszcza gdy pogoda kapryśna.
Wystarczy pipeta, woda z barwnikiem spożywczym, olej i mleko.



Tu wszystko może się zdarzyć.
Kolorowe galaktyki.


Pipetę (właściwie zakraplacz do oczu) kupiłam w aptece

Porównując rodzeństwo, Wojtek nie pobije starszej siostry w układaniu koralików-zaprasowywanek.
Mała Ola potrafiła zaszywać się godzinami w pokoju (tak godzinami!) i  skrupulatnie tworzyć rządki i figury geometryczne. To było takie ,,złote dziecko,, które cechowała anielska cierpliwość.
Synuś (jak to chłopak) na mozaikę mówi ,,gwoździe,, 
Naplawia do momentu kiedy nie wpadnie mu do głowy inny pomysł np. żeby powkładać drobne elementy w dziurkach od kluczy.



 Mozaikę kupicie w sklepie Dadada.pl


Pierwszą Piankolinę przyniosła mi sąsiadka, kiedy pilnowałam jej synka 
(u nas dosłownie, czasem jest tak jak w domowym przedszkolu).
Chłopcy-równolatki byli tak zaabsorbowani zabawą samochodzikami, że ani myśleli odstępować od swoich zajęcia. Użyłam podstępu udając, że painkolina to przesyłka specjalna. Gabryś i Wojtuś chętnie upychali masę w plastikowych wywrotkach ...po czym sami zaczęli ukrywać w niej drobne figurki.
Piankolina- to tak a propos wspominanej niedawno zabawy styropianem.




Piankolina dostępna w sieci Smyk

 A jako zwieńczenie posta- Wojtusiowy świat.
Próbuję uchwycić nasze dialogi, które są źródłem nieustannej radości.

Kupiliśmy z Wojtusiem prezent dla Oli.
Zapakowaliśmy i schowaliśmy do sekretarzyka.
Tłumaczę synusiowi -WOJTUŚ TYLKO PAMIĘTAJ TO TAKA TAJEMNICA.
WRĘCZYMY OLCI PREZENT, JAK BĘDZIE TORT. UMOWA STOI?
Wojtek znacząco kiwa głową.
Nie minął kwadrans, starsza siostra wraca do domu.
Synek już od progu krzyczy
-Olcia, Olcia! Tam jest schowany dla ciebie plezencik, tylko nie mów nikomu.
Zrezygnowana, upominam Wojtusia że to miał być niespodzianka, na co słyszę 
- Mamoo, ale pokazemy Oli tylko na chwileckę...dobla?


Wojtek śpiewa.
Rolnik sam w dolinie, rolnik sam w dolinie
Hejże, hejże hejże ha, Rolnik sam w dolinie
ROLNIK SZUKA ŻONY ...



Ola błagalnie
-MAMO PROSZĘ CHCE CHOMIKA
Wojtek podchwytuje
-Mamo plose chce chomika!
Mamo plose chce chomika!
Mamo plose chce choimika ...iii... papugę!

 Ola pyta brata
-WOJTUS FAJNIE BYŁO W LESIE
-Tak siusiałem na mlówki

-Ce lizaka!
-NIE MÓWI SIĘ ,,CHCĘ,, TYLKO ? -Poprawiam synka
-Dziękuje?
-NIE...(PRÓBUJE POMÓC ) POOO...?
-Poo...-powtarza Wojtek z zastanowieniem ,po czym wybucha-  Powodzenia!
 
Wojtek przyłapuje mnie zamyśloną
Mamusiu jesteś taka smutna, bo skończyła ci się mąka?

Synek siedzi przy stole i grzebie w talerzu
-WOJTUŚ KLUSEK NIE JE SIĘ RĄCZKAMI
-Mamo ale mój widelec się zmęcył i musi odpocząć

You May Also Like

15 komentarze

  1. Te rozmowy są najwspanialsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz coś o tym ;)
      Teraz zaczął się u naszych dzieci najrozkoszniejszy etap.

      Usuń
  2. Boszszsz, piankolina wydaje mi się dobra do zjedzenia...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle że mogłaby posłużyć za inspirację kulinarną . Ryż dmuchany i...

      Usuń
  3. Super na kursie o którym wspominałam kilka postów temu z okazji naszego eksperymentowania z domową ciastliną, także był ten sposób na zabawę. Świetnie sprawdza się też tzw. "lampa" na dno słoika soda, do tego olej i pipetką dzieco dodaje krople barwników spżywczych rozpuszczonych w wodzie. Zachodzi fajna reakcja :)))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! to ,,wychodzą,, moje wszystkie blogowe zaległości ;)
      Dziękuję za podpowiedź, pomysł wykorzystamy eksperymentując w Wojtusiem.

      Usuń
  4. Bardzo mnie wciąga ten wojtusiowy świat. Pomysł z cieczami i pipetką na pewno odgapię - genialnie prosty, a jaki efekt. ŁAŁ!
    Zawsze lubiłam czytać humor w krótkich majteczkach. Czasem mi się zdarza zapisać coś ku pamięci. Ostatnio hitem jest "dzielenie się".
    "Mamo, podzieliłem się z Bagim jego cekoladą" :-) Bagi to przezwisko Starszaka, nikt nie wie, dlaczego Leon zaczął kiedyś tak do niego mówić, ale przylgnęło. Ciągle się z kimś "dzieli" i nic nie pomaga, że poprawiamy na "poczęstować". A z prezentami i tajemnicą jest tak samo, wróciłam do domu, to nawet nie zdążyłam zamknąć drzwi i zdjąć buty, żeby papla nie wypaplała o niespodziance, czekającej w kuchni :D Chcę zapamiętać jak najwięcej takich chwil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im dłużej jestem mamą, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że dzieciakom wcale nie potrzeba tony zabawek. Podczas spacerów siadam na krawężniku i obserwuję jak Wojtek grzebie patykiem w kałuży, robi statki z liści...fascynujący jest ten mały świat. I człowiek pomimo wielu inny spraw, czuje niedosyt tych wspólnych chwil i chciałby to wszystko zapamiętać.

      Leonek dobre serce ma, co ty chcesz mamo ;) Niech się ,,dzieli,, jak najdłużej. Kiedy obserwuję armię szóstoklasistów, to mam wrażenie że egoistyczna dekada nas czeka.

      Usuń
  5. Z całą pewnością wypróbujemy sposób z kolorami - wygląda fascynująco :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawa jest bardzo absorbująca. Dziecko będzie zachwycone.

      Usuń
  6. Zapewne wykorzystam pomysł z zakraplaczem. To takie proste rozwiązanie , ale sam bym pewnie na to nie wpadła ;)
    Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, podobnie nie jestem prekursorem, tę zabawę podpatrzyłam anglojęzycznych stronach. Miłej zabawy

      Usuń
  7. Dziękuję za kolejne inspiracje :). Uwielbiam rozmowy Wojtusia, jego pomysłowość. Jest świetny. Macie z nim bardzo wesoło. Pozdrawiam Was serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, Wojtuś jest rzeczywiście do schrupania ...ale są momenty kiedy bunt trzylatka bierze górę:)

      Usuń
  8. Oj, wiem coś o tym, bo my z Hanią jesteśmy na podobnym etapie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin