Domowe przedszkole i obiecuję poprawę ;)

by - 05:49:00

Witajcie,
Ostatnio publikuje skrótowo, ale wydaje mi się że taka forma jest lepsza, niż moja trzytygodniowa nieobecność na blogu. W najbliższych dniach ( o ile okoliczności okażą się łaskawe) zamierzam  zamieścić obiecany przepis na chleb. Tak więc zainteresowani tematem, będą usatysfakcjonowani ;)



Co u nas?
Pogoda (jak zapewne w całym kraju) kapryśna. Kiedy wracamy z przedszkola, nie zawsze mamy ochotę kontynuować naukę jazdy na rowerze. W zimowych rękawiczkach wydaje mi się to mało przyjemne. 
Pozostaje jedynie reaktywacja ,,domowego przedszkola,,


 Wojtek z większym zapałem oddaje się kolorowaniu i rysowaniu.
Z dumą prezentuje swoje karykaturalne obrazki. Kładąc zarysowaną kartkę na moich kolanach, szuka uznania wykrzykując ,,ładnie narysowałem kopale?,,




Wielką frajdę sprawia mu układanie puzzli, a te do kolorowania okazały się strzałem w 10! 


Czasem w przypływie weny i dobrego humoru (o tym jakie humory miewają nastolatki chyba nikomu nie muszę  przypominać)  przyłącza się do nas Ola.
I zanim pokaże Wam jeszcze jedną kolorowankę, mała dygresja.

Córka lubi oglądać program ,,Jeden z dziesięciu,, Nie to że siada o stałych porach i śledzi serię , ale kiedy akurat ma wolne i włączając telewizje trafi na Pana Sznuka, wpatruje się w ekran i głośno zgaduje.
Skutek tego jest taki -odpowiadając na niektóre z pytań, strzela takie ,, babole,, że równo z mężem wzdychamy ,,Olaaa,,
Nawet publicznie nie wyjawię, gdzie to moje dziewczę umiejscowiło Toronto.
Tak że ten tego...


Siostrą ,,Map do kolorowania ,, jest druga książeczka ,,Polska do kolorowania,,
Taka forma nauki przez zabawę.

Kolejnym pretekstem lub jak kto woli dziecięcym ,,czasozajmowaczem,, jest 
...tadam

...foli bąbelkowa.
Niech się przyzna ten, który nie ,,strzelała,, w dzieciństwie.
Zabawa ta doskonale przygotowuje ręce do nauki pisania.

Wygłupiając się formowaliśmy również buciki foliowe. 
Oczywiście kończyło się tarzaniem po podłodze, śmiechem i szczekaniem Luśki w tle.
U tej ostatniej na widok dzikich harców, uruchamia się ,,pies obrońca,, (kto by pomyślał ..ha, ha)



Wojtuś chętnie przesypuje i bawi się nasionkami.
Pan krokodyl w roli szczypiec pomaga przetransportować ziarenka.
I tu od razu wyjaśniam ...czy podczas takiej zabawy jest dużo sprzątania?
Owszem jak przy każdej, innej ;)


W ten sposób ćwiczymy motorykę małą i napięcie paluszków.


A tu mały rzut na mojego ,,pracusia,, i jego centrum dowodzenia.
Wojcieszek ostatnio powtarza że będzie ,,kopalniczym,, (tłumacząc kierowcą koparki)


Dziecko zajęte , matka pije kawę.
Żyć , nie umierać !






You May Also Like

27 komentarze

  1. Mamy do kolorowania mamy - świetna sprawa. :)
    Ja chętnie przeczytam Twój przepis na chleb. Co prawda pieczemy też w domu sami, ale zawsze fajnie jest porównać też nasz przepis z innymi. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chlebem tak już chyba jest. Ile gospodyń, tyle receptur.
      Mój przepis to wypadkowa pierwszych błędów i sukcesów :)

      Usuń
  2. Nie boisz się że dziecko wsadzi ziarno do nosa, albo ucha?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy urodził się Wojtuś, słyszałam tragiczną w skutkach historię, o dziewczynce bawiące się ,,tik-takiem,, Nie ukrywam że ten fakt podział na moją wyobraźnię i uruchomił podręczny zestaw trosk.
      Nie dajmy się jednak zwariować :)

      Usuń
  3. Moje ,,dorosłe konie,, uwielbiały zabawę i folią bąbelkową i styropianem ;)
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazko, dobrze że mi przypomniałaś o steropianie. Młodsze siostry uwielbiały zabawę w tz.,,kruszenie,, Do tej pory pamiętam minę taty ,kiedy po otwarciu bramy garażowej ujrzał samochód w białych kuleczkach...ale to były czasy :D

      Usuń
  4. Kamilo, podziwiam Cię za kreatywność jeśli chodzi o organizację czasu dla swojej pociechy. Myślę, że Wojtuś to bardzo szczęśliwe dziecko. A folia bąbelkowa to hit nie tylko dla Wojtka. Jestem przekonana, że nie jeden z twoich czytelników sam bawił się tą folią. Do dziś jeśli trafi mi w ręce niechciany skrawek bąbelków lubię sobie z nich postrzelać. ;) Pozdrawiam Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, moją kreatywność wyzwala wymagające dziecko:)
      Z tą folią to jakieś natręctwo!

      Usuń
  5. Muszę poszukać folię bąbelkową ;). Uwielbiam Twoje pomysły na spędzanie wolnego czasu, a te na ćwiczenie paluszków bardzo nam się przydadzą. Wojtuś ma super tablicę nad stolikiem. P.S. Moja Hania dostała się do przedszkola. Od września się zacznie ;). Pozdrawiamy serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola super! W mojej okolicy (ze względu na sześciolatki) jest bardzo duży problem z umiejscowieniem dzieci w placówkach. Gdybym Wojtka wysyłała do przedszkola od września, mogłabym odbić się od drzwi. Na szczęście już od jakiegoś czasu, grzejemy miejsce w najmłodszej grupie.
      p.s. Tablica to swoista galeria synusiowych prac. Jest z nami już od lutego, tylko nie było okazji by ją w pełni zaprezentować na blogu;)

      Usuń
    2. U nas jest podobnie, ale burmistrz wydał zgodę na tworzenie nowych grup w przedszkolach, które mają wolną salę. W naszym przedszkolu dodatkowa sala powstanie z mieszkania woźnego, dlatego wszystkie dzieci się dostały i moja Hania też :)

      Usuń
  6. Uwielbiam Twoje podejście do wychowania! Doceniasz rolę rozwoju motoryki małej, ktore jest szalenie ważna. Pracuję z dziećmi i niektóre niestety nie widziały na oczy plasteliny czy modeliny, zanim nie przywędrowały do przedszkola. Zdrowia dla skarbów Super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenię sobie Twój komentarz. Plastelinę przerobioną mogłabym już liczyć w kilogramach. To jest najlepsze zajęcie dla Wojtka, kiedy gotuję w kuchni, a potrzebuję go mieć ,,na oku,,

      Usuń
    2. Mam tak samo:) Stolik w kuchni i "gotowanie" ciastoliny, gdy ja gotuję obiad. Ostatnio byłam na kursie i nauczyłam się robić domowe ciastoliny piaskoliny i inne. Zainspirowałaś mnie do podzielenia się tym na blogu. Zapraszam

      Usuń
    3. Chętnie poczytam. Ciastoliny sama nie robiłam, ale mam przepis na ,,piasek kinetyczny,, Zrewanżuje się wpisem ;)

      Usuń
  7. Wojtuś ma niezwykle kreatywną mamusię :-) Puzzle do kolorowania są rewelacyjne, a folia bąbelkowa to żywa legenda :-D Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczny Synek. Przebywanie z takim Maluszkiem musi dawać Ci ogrom satysfakcji. Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miewam momenty kapitulacji, ale czuję się spełniona jako mama.

      Usuń
  9. Dostrzegłam tam fantastycznego misia uszatka w błękitnej pidżamie w kratkę. Jest dostępny gdzieś w necie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mis Uszatek to prezent, ale z tego co się orientuję podobne można znaleźć na allegro.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. ...albo ,,WIDŁOWY,,( dla niewtajemniczonych-kierowca wózka widłowego)

      Usuń
  11. Ciepłą kawę! Bo to niezwykła rzadkość... Do nas dołączyła dziewczynka o rok młodsza, niby zaiskrzyło od początku, ale chyba nie do końca to przemyślałam. Zamiast przedszkola mam sceny zazdrości, wybuchy agresji...Ale odpuka, od 2 dni jest lepiej... Zyją jak siostry :) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam sąsiada ( w dodatku chrześniaka) starszego o kilka miesięcy od Wojtka. Często się spotykamy i z rozkoszą wsłuchuję się w dialogi chłopaków. Nasze dzieci wstępują w okres interakcji z rówieśnikami, więc wszystko jest na dobrej drodze. Helenka będzie miała kompana do zabawy;)

      Usuń
  12. aaa i u nas rządzą biegacze, koszulki i buty biegaczowe i medale... które ciągle tylko na hasło wykonuję: " Mamo jestem mecie! Proszę medal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje Ci słowa że będziesz to kiedyś wspominać z rozrzewnieniem.
      Tekst Olki ,,mamo narysuj mi kotka,, ...przeszedł do historii ;)))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin