Przy Tłustym Czwartku

by - 11:48:00


Obiecuję ,że w najbliższym czasie nie będzie na blogu żadnych wzmianek o naszej biblioteczce...ostatnio Was tym tematem zamęczam ;)
Aktualnie mam więcej czasu na obcowanie z literaturą wszelakiego pokroju, więc rekonesans robię w domowych zbiorach.
Wczoraj, kiedy wertowałam kulinarne publikacje w celu znalezienia idealnego przepisu na chrust ( vel faworki) wpadł mi do głowy pomysł na post. Zanim jednak dojdę do sedna, rzut na kuchnię.
Kiedyś , ktoś mnie pytał -dlaczego nie pokazuję przeciwległej strony ?
A więc voila...tak to wygląda



 Przy okazji, na poniższym zdjęciu najmniej przekłamany kolor ,,handmadeyowego,, żyrandola i kilka dodatków.



Wracając jednak do zbiorów...
Kolekcjonuję kartki, listy (które coraz rzadziej przynosi listonosz) święte obrazki kolędnicze, korony, pamiątki rodzinne, białą porcelanę , kolczyki, ołówki...i już się bardziej nie rozpędzam , bo pomyślicie że to choroba ;) 






Zbieram również stare książki kucharskie.
Chodź może to za duże słowo ,,zbieram,, ...posiadam kilka egzemplarzy, które dostałam jako schedę po przodkach.




 Chodź ostatnio nasza kuchnia skłania się bardziej w kierunku tej roślinnej, to w dalszym ciągu interesują mnie przepisy na potrawy proste, bazujące na małej licznie półproduktów (niekoniecznie bezmięsne). Zaskakujące jest to, że nie tak dawno swój renesans przeżywały szpinakowe biszkopty,  fasolowe ,,murzynki,, a jak się okazuje podobne przepisy bez trudu odnalazłam na pożółkłych kartach.


 Mam ogromną radochę kiedy wertując księgę trafię przypadkiem na jadłospis
(o tam wszystko jest wyszczególnione ,,dla matki karmiącej,, albo ,,przy chorobie wrzodowej,,)
Przykład dziennego spożycia kalorii , przeciętnego obywatela  ;)

ŚNIADANIE
-zupa z kwaśnego mleka z manną,zieloną pietruszką, chleb Graham, masło prawdziwe (żeby nie było wątpliwości hi, hi, ) marmolada z truskawek, jabłko
II ŚNIADANIE
kawa zbożowa, chleb ,,czarny,, z kiszką pasztetową, pomidor, ogórek kiszony
OBIAD
Zupa selerowa z półkruchymi pałeczkami
Kluski fabryczne, potrawka z gęsich podrobów, fasolka szparagowa z wody
KOLACJA
galaretka mięsna, bukiet z jarzyn, jajo mollet ( dla niewtajemniczonych-jajko na półtwardo) chrzan

Niemalże jak rozpiska z drugiego turnusu wczasów w Chałupach ;)



Ten tłusto czwartkowy  post zwieńczam górą słodkiego chrustu .
Chłopaki usatysfakcjonowani, to co że po tym smażeniu mieszkanie będę wietrzyć tydzień ;)

FAWORKI
Składniki
(przepis zaczerpnięty z książki ,,Kuchnia Polska,, 1956r.)
20 dkg. mąki
3 zółtka, szczypta soli
 1 łyżka spirytusu
3-4 łyżki gęstej śmietany
1 płaska łyżeczka proszku spulchniającego.
 cukier puder do posypania
tłuszcz do smażenia (swoje faworki smażyłam na oleju)

Wszystkie składniki , wymieszać razem , następnie wyrabiać na jednolita masę.
Ciasto wałkować partiami, dość cienko. Krajać radełkiem paski o szerokości 3cm, długości 15cm. Każde pasek przekrajać wzdłuż w środku i przewinąć. Ciasto wkładać na tłuszcz i smażyć z dwóch stron na jasnozłoty kolor. Wyjąc, odsączyć na bibułce, układać na paterze w piramidkę, posypać solidnie cukrem pudrem.



P.S. Zaktualizowałam przepis na faworki
Moje Drogie , dacie się namówić na zwierzenia? co tam zbieracie?...Czy to już wszyscy płyną z nurtem minimalizmu ?

You May Also Like

23 komentarze

  1. Pychotka, ja dziś zaserwowałam pączki własnej roboty, wyszły, ale trochę za mało słodkie, jak to teść podsumował takie trochę dietetyczne :) hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, pączki muszą mieć moc w postaci solidnej dawki kalorii...co tam dieta ;)))

      Usuń
  2. Zupa z kwaśnego mleka , z manną ? BLEEEE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, podobnie zadziałała mi wyobraźnia.

      Usuń
  3. Mniam, ale mi narobiłaś smaka na domowe faworki;-) U mnie przy tłustym czwartku nie było niestety chrustu, tylko kupne pączki. Ale chyba mam ochotę upiec, może się uda przez weekend. Chociaż z pieczeniem nie jestm bardzo za pan brat;-)))
    A książki kucharskie też uwielbiam. Stare, nowe i różne. Kolekcjonuję je od czasów, gdy trzeba było n nie polować po antykwariatach... Pamiętam ten drzeczyk emocji, gdy udało się coś ciekawego wyszperać.
    Pociąg do kolekcjonowania rozumiem absolutnie. Też tak mam.
    Pozdrawoiam serdecznie i zyczę udanego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faworki ostatni raz piekłam chyba 4 lata temu? Opowiadałam Wojcieszkowi o czwartkowym święcie, wiedziałam że pączkami będzie częstowany w przedszkolu i tak mnie natchnęło.
      Spróbuj przepis jest prosty, jedynie trochę czasu schodzi podczas smażenia. Oczywiście jak to mam w zwyczaju podwoiłam proporcję, bo sąsiedzi, mąż do firmy zabrał...rozumiesz ;)
      A propos antykwariatów , poluje na ,,365 obiadów,, Lucyny Ćwierczakiewiczowej.

      Usuń
  4. Pysznie!
    Od ponad dwudziestu lat kolekcjonuję lampy naftowe i obrazy olejne męża (tak, tak mam w domu artystę).
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam i odnoszę wrażenie że Wasze lokum musi być klimatyczne. Uwielbiam zapach farb, terpentyny i oleju lnianego.

      Usuń
  5. U nas dzisiaj po tłustym czwartku, tłusty piątek. Od południa obżeram się pączkami mojej mamy. Szkoda, że w tym roku żadna z nas nie zrobiła faworków. Twoje wyglądają obłędnie.
    A zbieram: stare porcelanowe filiżanki, stare koronki i hafty, srebrną biżuterię w wiktoriańskim stylu i całą masę innych starych pierdół. Już tak mam;-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, po tym wdychaniu smazonego, dziś pass.
      MarioPar, kolekcje idealnie grają w parze z Twoją osobą :)

      Usuń
  6. Bardzo klimatyczna Twoja kuchnia :) Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę tych książek kucharskich, a co do zbieraniny, to ja mam już tyle tego wszystkiego, że już sama doszłam do wniosku, że przesadziłam :-D Najgorsze, że żal mi żeby coś sprzedać, czy wydać, o wyrzuceniu nie wspomnę, no bo to takie moje, no i wszystko mi się podoba:-D Teraz wynajmuję 3pokojowe mieszkanie, więc mam sporo miejsca na przechowywanie klamotów, ale jak kupię kawalerkę, to nie wiem gdzie to wszystko pochowam?Zbieradztwo to chyba choroba?:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlin, większość potrzebnych szpargałów (ale rzeczywiście tych najpotrzebniejszych i tych o największych gabarytach) przechowuje u mamy. W domu ograniczam się do ,,minimum,, jakkolwiek to brzmi ;)))

      Usuń
  8. Ja to chyba ostatnio zbieram torebki z nasionami :D Chora jestem jak wchodzę nawet do marketu, a tam już cały wieszaczek torebeczek. Ja wiem, że pewnie połowy nie dam rady wysiać, bo czasu zabraknie, no ale... Tyle tam piękności i smakołyków w nasionkach zaklęte jest! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umarłam ;D
      Anka, jestem pewna że teraz jak w hurtowni trafię na nasiona, będę Cię wspominać i zacieszać sama do siebie ;)
      p.s.Znasz fasole Yin Yang ?

      Usuń
  9. Po prostu nic dodać nic ująć. U Ciebie tak smakowicie, pięknie, elegancko...
    Bardzo miło Cię odwiedzić:)
    Cudnego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie, klimatycznie i apetycznie!
    Ostatnio moją miłością stało się szkło wszelkiego rodzaju w odcieniach zieleni.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Kiedyś zbierałam zielone butelki...ale to odlegle czasy szkół artystycznych. Zawsze były dobrym pretekstem do szlifowania ,,martwej natury,,.

      Usuń
  11. Díky za milou návštěvu na mém blogu :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. aż ślinka ciekanie na widok takich pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia i przepysznie wyglądające faworki. Pozdrawiamy ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin