Mam w domu przedszkolaka !

by - 03:29:00



Zmieniłam podkład muzyczny na blogu i (pierwszy raz mi się to zdarza) utwory przerywane są natarczywą reklamą . Lojalnie uprzedzam że nie jest to zabieg zamierzony. Być może uda mi się rozwiązać problem , a jeśli nie ...usunę ze strony Music Player.

Wracając do tematu. Wspominałam już że od stycznia Wojtuś rozpoczyna nowy etap w życiu. Jak wiadomo każdy przedszkolak, to już nie dzidziuś i koniecznie trzeba się pożegnać ze smoczkiem, który towarzyszył nam podczas zasypiania. Kiedyś koleżanka podsunęłam mi pomysł, bym podmieniła smoka na prezencik, który rzekomo przynosi myszka. Pamiętając tę sugestie wprowadziłam scenariusz do codzienności. Usypianie trwało o godzinę dłużej, ale co było dla mnie zaskakujące , Wojtuś ani razu nie poprosił o ,,moniusia,, ! Rano znalazł małe zawiniątko i temat poszedł w zapomnienie.


 Pewnie jesteście ciekawi co pani Mysz schowała pod poduszką -
Ciotkę Misia Bruno i kuzyna ...


...i tym samym rodzina Brunków nam się powiększyła ;) 


Smoka nie ma, synek sygnalizuje potrzeby, dobrze radzi sobie podczas jedzenia, toalety...no  jeszcze z ubieraniem mamy problem...ale generalnie jest na tyle samodzielny by poradzić sobie w grupie.
Pierwszego dnia z niepewnością zostawiłam Wojtka w przedszkolu na trzy godziny( był to czas śniadania i zabaw integracyjnych) . Ku mojemu zdziwieniu ,odebrałam chłopca z przyklejonym do pyska uśmiechem.


 Drugiego dnia bałam się bardziej niż Wojtuś. Wiedziałam że zostanie na ,,leżakowaniu,,...z jeżem , ale w obcym łóżeczku...i kto mu piżamkę poprawi...kto pogłaska, pocałuje...generalnie włączył mi się podręczny zestaw trosk każdej mamy. Zostawiałam dziecko i po powrocie do domu, zabrałam się za porządki by przetrwać do godziny ,,0,, 
Odbieram chłopca, a wychowawczyni poklepując go po głowie mówi ,,że to pierwsze dziecko w jej karierze , które bez większego problemu zasnęło i obudziło się bez płaczu,, ;)
Czekam na ten moment załamania , ale póki co Wojtuś świetnie się adaptuje. Ba! Pochwalę się nawet, że mój zuch dostał angaż w przedstawieniu na Dzień Babci...Dumna jestem, tym bardziej że jest najmłodszy wśród tych 3 i 3,5 latków ...a odnoszę niekiedy wrażenie że te 9 miesięcy, to przepaść między nimi.


 Nigdy wcześniej tego nie pisałam, ale Wojtek od samego początku był chłopcem , który bardzo dobrze radził sobie w nowych sytuacjach. 
Nie przeszkadzały mu nowe miejsca w ucinaniu sobie popołudniowej drzemki, samochodem można z nim jechać na drugi koniec Polski. Bardzo szybko zaczął przesypiać noce (skłamałabym gdybym napisała że w okresie wojtkowego niemowlęctwa, byłam niewyspana). To chłopiec nad wyraz uzewnętrzniającym swoje emocje. Kiedy się cieszy, jest pogodny, zaraża śmiechem i można go ,,schrupać,,...ale jest tez druga strona medalu...Ma napady złości, potrafi tupać nogami, rzucać zabawkami i odstawiać brewerie. Dodając do tego ośli upór po mamusi, możecie się domyślić jaka to mieszanka wybuchowa i ile razy w ciągu dnia, muszę liczyć do dziecięciu ;)))

Niemniej jednak akceptuję całkowicie swoje dzieci i mam nadzieję że będą potrafiły radzić sobie w życiu , szanując panujące zasady (nad tym pracujemy)


Mama które stoją przed wyzwaniem ,,Przedszkole,, mogę dać trzy złote rady, które sprawdziły się u nas.

Po pierwsze ...Nigdy nie mów dziecku że przedszkole jest fajne!
Często opowiadałam Wojtusiowie że w przedszkolu dzieci się bawią, śpiewają ... że zostają bez rodziców i czasem komuś może być z tego powody smutno...że jeśli ma się jakiś problem można powiedzieć o tym pani...że rodzice zawsze wracają po swoje dzieci...ale nigdy nie mówiłam że jest fajnie. 
Pomyślcie sobie jak może czuć się maluch , kiedy po przekroczeniu progu sali widzi obce twarze, często zasmarkane. Na śniadanie podsuwa mu się kanapkę której nie lubi ...a rodzić głaszcząc go po głowie, dodając otuchy mówiąc że ŻE JEST FAJNIE!...lepiej powiedzieć że jest troszkę inaczej niż w domu.

Po drugie...Jeśli macie taką możliwość odwiedźcie wybraną placówkę dużo wcześniej. Nam udało się obejrzeć przedszkole na początku listopada. Zajrzeliśmy do sal i stołówki, obeszliśmy przedszkolny ogród. Ponadto za każdym razem, kiedy przechodziliśmy obok budynku, przypominałam Wojtkowi że w środku bawią się dzieci, albo rysują.

Po trzecie...Oswajajcie temat czytając książeczki ;)
Polecam Wam dwa tytuły z naszej biblioteczki


 TUPCIO CHRUPCIO. PRZEDSZKOLAK NA MEDAL
Eliza Piotrowska
Wydawnictwo Wilga


Główny bohater jest bardzo uprzedzony do przedszkola ...W rezultacie dochodzi jednak do wniosku, że woli bawić  się z rówieśnikami , niż robić zakupy z mamą ;) 
Ostatnio z upodobaniem czytamy serię książeczek o sympatycznym i niesfornym Tupcio Chrupcio.



 HANIA IDZIE DO PRZEDSZKOLA
Hammerle Susa, Trapp Kyrima
Wydawnictwo Wilga


Historyjka o Hani i jej przedszkolnym debiucie.
O tym jak przetrwać pierwszy dzień bez mamy, jak wygląda sala zabaw i poranna toaleta...o tym, że czasem dzieci zachowują się bardzo głośno, ale wśród nich można znaleźć koleżankę .
Opowieść trafia do najmłodszych, a w dodatku przepleciona jest wymownymi ilustracjami.
Jedyny minus, to wzmianka o święcie duchów ...ale ja w tym miejscu czytając zmieniam frazę i zmyślam że to ,,święto jesieni,, ;)



 Mam nadzieję że chociaż część z Was dotarła do końca i że Was nie zanudziłam.
Tak się składa że aktualnie ,,tym żyję ,, ;)



 p.s. Gdybyście mieli ochotę na małego ,,cosia,, (jak to zwykle mawia Wojtuś) bądź nie wiecie co zapakować dzieciakom na drugie śniadanie do szkoły. 
Polecam  przepis na Chlebek bananowy ze  strony White Plate klik
W styczniu pieczemy obowiązkowo.



You May Also Like

42 komentarze

  1. Dotrwałam do końca! Mało tego, bardzo mi sie podobalo! :) A tak serio to bardzo fajny post, ja mam jeszcze masę czasu do tematu przedszkola, u nas szybciej niestety będzie trzeba myśleć nad jakąś nianią... no nic, miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaleźć ,,idealną,, nianię to jak wygrać w totka...powodzenia;)
      Może osoba z polecenia, tu poczta pantoflowa sprawdza się najlepiej.

      Usuń
  2. Twój Wojtuś jest niesamowity i do schrupania :) a Ty jesteś idealną Mamą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa...zwłaszcza jak muszę trzymać nerwy na wodzy i liczyć do dziesięciu, żeby zbrodni w afekcie nie popełnić ;)))

      Usuń
  3. To znaczy że wracasz do pracy ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Kamila, Wojtuś jest przesłodki! Dobrze że wszystko ułożyło się po Waszej myśli i maluszek zaadoptował się w przedszkolu. Teraz będę czekać na wieści z Dnia Babci hi, hi ;)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa jak rozbrykany Wojtuś sobie poradzi. Zwłaszcza że chodzi i powtarza,, ...jedno serce mam w środku,, zamiast ,,...jedno serce które mam,, ;)

      Usuń
  5. Zazdroszczę, że ten etap masz za sobą. My mam nadzieje zaczniemy od września :)Mój niestety nie lubi dzieci, ale mam nadzieje, że jakoś to będzie :)Zazdroszczę, że miałaś szansę tyle posiedzieć z dzieckiem w domu. Ja po roku musiałam wracać do pracy, pierwsze 3 miesiące były ok bo wymieniałam z mężem opiekę. Od sierpnia przeszłam na cały etat i niestety młody siedzi z dziadkami... Mam nadzieje, że przedszkole będzie kosztowało mnie mniej nerwów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odkryje Ameryki jeśli napiszę, że dzieci wywracają rodzicom dotychczasowy harmonogram... Codzienna opieka przeplata się kaszelkami, katarkami, szczepieniami. Potrzebny jest rodzić(przynajmniej jeden) pracujący na tyle elastycznie, żeby sprostać zadaniom. Nie każdy ma wyrozumiałego szefa i nie nie każdy jest własnym szefem. Cieszę się że mogłam całą siebie oddać dzieciom, ale nie ukrywam że nie wyglądało to zawsze różowo... Nie rozpatruję opieki w kategorii poświęcenia. Jednak od momentu kiedy urodziłam Wojtka, musiałam pogrzebałam część spraw zawodowych ...a to see newraci ;)

      Usuń
  6. Fajny post, ja te czasy mam daleko za sobą;), dawno temu (18-25) lat temu nie było możliwości przyprowadzania dzieci na próbę na 2-3 godziny, ot szło do przedszkola i już, teraz jest nieco lepiej i o ile moje starsze szły do przedszkola razem więc było im raźniej, o tyle Łucja wyła mi 3 miesiące, ja wyłam i ona wyła, miałam zszarpane nerwy jak postronki, a myślałam, że to nie będzie problem, bo od 6-go m-ca miała Nianię (cudowną)czyli rozstania ze mną nie były jej obce, no cóż taki typ, ona w ogóle jest typem samotnika i nie potrzebuje tłumów dookoła, obecni ze względu na operacje która przeszła jest w domu i przeszliśmy na nauczanie domowe, wiec jest zadowolona ;), ale miło przeczytać, ze Twój Wojtek tak dobrze się adaptuje w nowym miejscu ;)
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, przez tą całą adaptację wspominałam z rodziną czasy przedszkolne. Mam siostry bliźniaczki i pomimo że były razem w grupie, płakały nie mniej niż reszta dzieci ;) Dla mnie na początku przedszkole było taką traumą, że uciekłam...Teraz zapewne wyciągnięto by konsekwencję od wszystkich opiekunów , na czele z dyrekcją...ale trzydzieści lat temu, świat rządził się innymi prawami.
      Aż mnie zakuło w dołku, mama nadzieję że z piękną Łucją już wszystko dobrze.

      Usuń
    2. :) no niezły numer odstawiłaś z ta ucieczką;), Łucja zdrowieje dobrze, po operacji tylko w plecach blizna, na razie jeszcze musi leżeć i chodzić tylko kiedy musi a w połowie lutego będzie rozpoczęta rehabilitacja, ale wreszcie przestały ja boleć plecy ;), jest lepiej i to nas cieszy.
      buziaki!

      Usuń
    3. Ula, zatrważające jest to, jak wiele młodych osób, dzieci ma kłopoty z kręgosłupem...Problemy Oli powróciły i właśnie by uniknąć operacyjnego liczenia rehabilitujemy się znowu...Znajoma lekarka zdradziła mi że na jednym z sympozjów chciano uznać wszystkie lordozy, skoliozy za normę u młodzieży , niestety tak to wygląda w praktyce... ZDROWIA I SIŁY!

      Usuń
  7. ufff nadrukowałam się i wzięło znikło no to po raz drugi.Nie zanudziłaś tylko w refleksje wprowadziłas jak ten czas szybko leci.Przypomniałam sobie jak chodziłam z moimi do lekarza a one patrzyły dlaczego te drugie dzieciaki tak wrzeszczą,przecież Pani doktor chce tylko zobaczyć gardełko i brzuszek.Złoszczę się w pracy jak jakaś mama mówi-( o zgrozo) zaraz pani obetnie ci ucho.A nagrody swoją drogą moje 20 -latki do dziś nawet za morfologię chcą kinder jajko..i mają.Rozmawiać,rozmawiać,tłumaczyć to działa jak nie za pierwszym to za następnym razem.Uwielbiam Edit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to...albo jak mama straszy dziecko,,zobaczysz jak będziesz niegrzeczny, przyjdzie pan policjant i cię zabierze,, a później ten mały człowiek ma prosić mundurowego o pomoc ;)
      Z tym mówieniem prawdy trzeba wyważyć ile dziecku można powiedzieć, ale nie kłamać... Małą płaczącą Olę zostawiałam u teściowej...ta płakała za mną tak, że pół kamienicy ją słyszało...tłumaczyłam ze muszę wyjść do pracy. Teściowa uspokajała ...mama zaraz wróci... prostowałam ...Olcia wrócę , ale dopiero po obiedzie. Z boku wyglądało to dość okrutnie , ale dziecko nauczyło się w ten sposób zaufania.
      p.s Metoda marchewki i kija zawsze pomaga ;)

      Usuń
  8. Jeszcze nie potrafię wyobrazić sobie momentu, kiedy będę musiała oddać córeczkę do przedszkola. Mała ma dopiero trzy miesiące, a już mnie to przeraża. Zapamiętam Twoje sugestie.
    Pozdrawiam Zuza
    p.s. Nie słyszę reklam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, trudno pogodzić się z tym, że ktoś inny będzie musiał przez kilka godzin zastąpić mamę (która przecież jest niezastąpiona). Tak kolej rzeczy...myślałam o przedszkolu w ten sposób.

      Usuń
  9. No pieknie! Gratuluję i ciesze się, że wszystko się udało. No wszystko na medal :) U nas jelitówka zakończona zapaleniem krtani...skąd, gdzie jak?? Nie wiem, bo do klubu malucha nawet nie zdążyłyśmy dotrzec... Uwielbiamy Tupcia Chrupcia, ale ostatnio bardziej mama niż córka ;) Skąd ja znam te złośi, rzucanie zabawkami, ustawianie nas po kątach teraz nie moge podrygiwac śpiewa, teraz nie moge się śmiac... Matko przerażona jestem, ale mamy niezawodny sposób na powrót do pionu - bez stresu, bez krzyków i bez klapsów ;) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszę Cię że Ola zeszły tydzień przechorowała.
      Łączę się z Tobą...dokładnie jest tak jak piszesz,, nie to ...tylko tamto,, ...,,chce obiadek,, ...,,nie chce,,...anielska cierpliwości spłyń na mnie! ;)))
      Czasem pomaga formułowanie pytań w ten sposób , by Wojtek nie mógł odpowiedzieć przecząco.
      Zamiast ,,czy idziemy do kąpieli?,, zagaduje ,,co musimy zrobić z brudnymi rączkami,, Ciężki to okres , ale podobno mija kiedy dzieci trochę opanują własne emocje.

      Usuń
  10. To cudowne, że Wojtuś tak dobrze się adaptuje w nowych dla Niego sytuacjach, to bardzo ułatwi życie i Jemu i Wam jako rodzicom :) Moja córcia , niestety, ciężko przechodziła początki przedszkola, ale z czasem przywykła i polubiła :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy wokół przestrzegają mnie że jeszcze ten moment płaczu i tęsknoty za mama nastąpi ...ale jak na razie ,rano to Wojtek pierwszy wyrywa się do przedszkola ;)
      Wydaje mi się że z tą aklimatyzacją jest tak, wszystko zależy od dziecka , temperamentu i wychowawcy. Sama widzę różnice wspominając starsze dziecię.

      Usuń
  11. U nas się Leon nie przyzwyczaił, zawsze protestuje, że nie chce do przedszkola. Na pewno nie pomaga to, że ciągle jest chory, 4 dni w przedszkolu, 2 tyg zwolnienia :-( Muszę skasować ze słownika "fajne" ;-) Ale ciężko znaleźć argument dla dziecka, które mówi wprost, że tęskni i dlatego płacze...
    Ściskam mocno dzielnego Przedszkolaka no i Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestyjeczko, kiedyś (będąc już mamą) miałam okazje spędzić dwa dni w żłobku...Placówka państwowa, z prl-owskimi założeniami i wychowawczyniami wpisującymi się w klimat(fartuchy i sznurowane trampki bez piety ...nooo...zupełny powrót do przeszłości). Takiej znieczulicy, nieróbstwa, opieszałości chyba nigdy nie doświadczyłam i serce mi się krajało jak patrzyłam w te małe zapłakane oczy. Kiedy tylko zamknięto główne drzwi, maluchom wysypywano dywan klocki i na komendę ,,bawimy się,, miały nie przeszkadzać panią w piciu kawy...
      Mam nadzieje że tęsknota Leosia nie jest podyktowana niewłaściwa opieką i trafił na mądrych ludzi...może potrzebuje więcej czasu...trzymam za Was kciuki!

      Usuń
  12. O ja Cię... "Nasz" mały Wojtuś już w przedszkolu? Kiedy ten czas zleciał... Buziaki dla najdzielniejszego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ...przecież jeszcze nie tak dawno nosiłam takie zawiniątko ;)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Olu, dziś ,,gile do pasa,, i areszt domowy ;(

      Usuń
  14. Rośnie Ci łamacz damskich serca:) Słodziak:)!!!!
    A chlebek bananowy chodzi za mną od dawna. Musze koniecznie upiec:)
    moc uścisków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, każdy kto próbował u mnie chlebek prosił o przepis.
      Lepszej rekomendacji nie trzeba ;) A to fajna alternatywa dla innych ciast ucieranych , babek, keksów.

      Usuń
  15. Cieszę się, że Wojtuś tak pięknie rozpoczął przedszkole :). Muszę koniecznie kupić mojej Hani polecaną przez Ciebie książkę. Ona w sierpniu będzie miała 3 lata. Mam nadzieję, że dostanie się do przedszkola w naszej okolicy i od września rozpocznie rok przedszkolny. Trzymam za Was kciuki :). P.S. Gdzie kupujesz figurki misiów bruno?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dla Haneczki obowiązkowo musisz kupić ;) Nawiasem kiedy moja córka była w podobnym wieku, czytałam jej pozycję Justyny Święcickiej ,,Mój dzień w przedszkoli,, ...głównymi bohaterami byli Ola i Jaś ;)
      A ! O miejsce w przedszkolu najlepiej pytać już pod koniec marca.

      Usuń
    2. W moim mieście zgłoszenie do przedszkola składa się przez Internet do marca i komputer losuje, które dzieci się dostaną. Ogłoszenie przyjętych będzie dopiero w maju. Mam już 2 książeczki o przedszkolu, ale tą o Hani muszę koniecznie kupić ;). Trzymajcie się cieplutko i oby dalej było tak fajnie jak teraz :)))

      Usuń
    3. To rzeczywiście udogodnienie i polityka prorodzinna !
      U nas ( odpukać) z przedszkolem nie ma problemu. Istnieje wystarczająca liczba placówek (państwowe, prywatne , językowe-jest w czym wybierać) Gorzej wygląda sytuacja ze żłobkami...ale to JUŻ za nami ;)

      Usuń
  16. Sooooo sweet! I love it!
    All my best to you and yours
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for visiting the blog and warm words.

      Usuń
  17. Super przedszkolak z Wojtka..u nas w przedszkolu póki co Wiki ale coś czuje że Franek z wielką radością dołączy tam od września:) W sumie co dzień siostrę odprowadza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Franio będzie oswojony z tematem ...z takim wsparciem ze strony siostry ...i mamy ;)

      Usuń
  18. Kibicuję Wojtusiowi z całych sił :-) Chlebek wygląda przepysznie!Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile Wojtuś wyzdrowieje, od poniedziałku kontynuujemy przygodę z przedszkolem.

      Odbijam pozdrowienia :)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin