Książki mojego dzieciństwa

by - 06:06:00




Mam słabość do dziecięcej literatury. W księgarni trudno mi ominąć dział dla najmłodszych, chętnie korzystamy z biblioteki i co najistotniejsze czytamy.
Ogromną radość sprawia mi prezentowanie talentów aktorskich, modulowanie głosu... nie ma piękniejszego widoku niż ten mały odbiorca, słuchający historii ze szklistymi oczami i otwartą szeroko buzią.
W końcu dzieci to najwdzięczniejsza publiczność.




Pamiętam wiele książek ,które u mnie (małej dziewczynki) wzbudzały podobne emocje.
Oprócz klasyków pierwsze pozycje to popularna seria ,,Poczytaj mi mamo,, Wznowienia opowiadań doczekałam się kiedy Ola miała kilka lat.  Publikacja wydawnictwa Nasza Księgarnia, była swoistą perełką wśród szeroko pojętej pstrokacizny i disneyowskiej kreski. 




Od tamtego czasu minęło ponad pięć lat i cieszy mnie ogromnie fakt że nasza rodzima ilustracja wraca na odpowiednie tory.
W końcu szlaki przecierali najlepsi Marcin Szancer, Zdzisław Witwicki, Janusz Grabiński, Zbigniew Rychlicki.





Z przedszkola pamiętam ,,Apolejkę i jej osiołka,,  i  książeczkę ,,O kuchciku , o Nadziei i o drzwiach zamkniętych,, Panie czytały nam te pozycje rozdziałami i zawsze kiedy kończyły, czułam niedosyt.



Trudno było mi wybrać kilka propozycji do których chętnie wracam wspomnieniami, gdyż książek dodających rumieńca mojemu dzieciństwu, jest bardzo wiele. Jednakże są takie dwa tytuły , które zawsze pozostaną najbardziej wyjątkowe z wyjątkowych ;)
A mianowicie ,,Bajeczki z obrazkami ,,Władnimira Sutjejewa


Ta książka nigdy nie była moją własnością. Natomiast posiadał ją kuzyn i za każdym razem gdy go odwiedzałam, szukałam okazji by przewertować egzemplarz. Pojedyncze strony pamiętam z najdrobniejszymi szczegółami ...mrówkę siedząca na muchomorze, farbowane kocięta i młyn ze zwierzętami.
Bardzo żałuję że tytuł jest nieuchwytny , a kiedy już pojawia się w antykwariatach lub na aukcjach, osiąga zaporową jak dla mnie cenę.


Druga pozycja o której chcę wspomnieć, może okazać się kontrowersyjna...ale uwierzcie że dopiero niedawno popatrzyłam na nią z troszkę innej strony.
A mianowicie opowieść zatytułowana ,,Kozucha kłamczucha,, Joanny Poruzinskiej
 Tę autorką  ubóstwiam za całokształt twórczości, jej dorobek jest wprost niebywały.



Specjalnie zrobiłam zdjęcie strony, która może wywoływać zdziwienie. Już sobie wyobrażam spekulacje na jej temat gdyby powtórnie pojawiała się w księgarni ;)

Książka jest stara, przewertowana setki razy, ale w dalszym ciągu cieszy.
Najpierw czytała mi ją babcia....później ja czytałam ją Oli...a teraz słuchaczem jest Wojtuś.


Zostawiam Was ze wspomnieniami i uciekam do pracy, jeszcze dużżżooo przede mną ...nie napiszę nawet ile, bo pomyślicie że ubieram kwiatami pół cmentarza na Powązkach ;)

You May Also Like

22 komentarze

  1. Wspomnienia we mnie obudziłas :) Piękne, poczciwe książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. ach... wspomnienia...
    ja to mam tak, że kompletuję moim dzieciom biblioteczkę "pod siebie" hehe, wszystko to, co kiedyś kochałam czytać :P

    ps. chris botti... dziękuję za przypomnienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olka złapała bakcyla, ma już swoich ulubionych autorów ,sama przeciera szlaki w księgarni .Wojtka gust czytelniczy kształtuje mama...I może dobrze, bo gdyby ostatnie słowo należało do synka, miałabym w domu półkę z ,,motoryzacją,, :)))

      Usuń
  3. Śliczne książeczki. Mają takie przyjemne dla oka ilustracje.
    uściski kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio jestem rozkochana w ilustracji dziecięcej, zwłaszcza takiej gdzie Małgosia przypomina dziewczynkę, a nie lalkę barbie.
      Cieszę się że rynek wydawniczy ma coraz wiecej do zaoferowania.

      Usuń
  4. ,,Dom pod kasztanem ,, leży na strychu rodziców. Egzemplarz nieco sfatygowany , ale budził podobne emocje, jak Twoje książki. Ilustracje Szancera uwielbiałam w ,,Baśniach Andersena,,
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście ,,Baśnie,, Andersena i ,,Pinokio,, zdobione kreską Szancera są wyjątkowe.

      Usuń
  5. Kultowe książeczki ,,Poczytaj mi mamo,, były tak popularne jak mleko w proszku w niebieskim woreczku ;)
    Moje ulubione tytuły to ,,Ptasie ulice ,, i ,,Księżyc nad Warszawą,,
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grazko, mleko w proszku i vibowit w charakterystycznym pudełku ...czar minionej epoki :)))
      Książeczek było tak wiele ...,,Księżyc nad Warszawą,, coś mi świta w głowie ...I był jeszcze jakiś tytuł z samą syrenką na okładce.

      Usuń
  6. "Kozucha Kłamczucha"! - miałam chyba takie samo wydanie, w czerwonej, nieco wyblakłej okładce:) Cudowny post, przywołuje mnóstwo wspomnień czarownych... Ja już nie mogę doczekać się, kiedy nasza Mała zacznie czytać książki samodzielnie. Już czyta swoje pierwsze wersy, strony, ale gdy będzie mogła robić to biegle i ze zrozumieniem, mam nadzieję, że odkryje świat książek z tą samą fascynacją, co ja, w jej wieku.
    Ja pamiętam jeszcze "Karolcię" z niebieskim koralikiem.. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, autorka czerpała inspiracje z ludowych opowiadań i dużo jej książek tracą podobnym folklorem co ,,Kozucha kłamczucha,, :)
      Pamiętam że te pierwsze litery składane przez dzieci cieszą bardzo, zwłaszcza gdy człowiek sam lubi zaszyć się z lekturą.

      Usuń
  7. Ale miłe wspomnienia, ja też pamiętam wycieczki do Wrocławia do wszystkich księgarń z Tatą i godziny spędzone w magicznym miejscu. Za każdym razem nagrodą był nowa książeczka, która sprawiała mi wiele radości, całą drogę powrotną do domu wertowałam kilkakrotnie nowy nabytek. Do dziś każdą z nich mam schowaną i moje dziecko również na nich się wychowało. Najbardziej utkwiły mi rosyjskie wydania bajek, zresztą przepiękne wydane z cudownymi rysunkami. Dla mnie i mojego rodzeństwa był to magiczny świat, pełen barw, ciekawych historii czytanych przez najukochańszych na świecie Rodziców. Pamiętam każdą chwilę z cudownego dzieciństwa, do którego bardzo często wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Shelkohome, miło przeczytać że u kogoś książki budzą tak ciepłe wspomnienia. Rosyjskie opowiadania ...u mnie to było wydanie w kremowej obwolucie...pamiętam jak przez mgłę...Zresztą oprocz literatury, wschodnia kinematografia miała najmłodszym wiele do zaoferowania...pamiętam ekranizacje bajki o miesiącach i te przypowieść o braciszku i siostrzyczce.

      Usuń
  8. Kilka pamiętnych ilustracji wpadło w oko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założę się że strona tytułowa ,, Kozuchy...,, :)))

      Usuń
  9. To także książki mojego dzieciństwa:), dziedziczyłam je po siostrach, kuzynkach, a teraz przekładam je z biblioteczki starszej córki do biblioteczki młodszej córki. Uroczy post, pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na blogu.
      Wydaje mi się że kiedyś ludzie mieli większy szacunek do książek...chociażby to że biblioteczkę przekazywano z pokolenia, na pokolenie.

      Usuń
  10. Ile wspomnień poruszyłaś dzisiaj. Te obrazki naprawdę zapadały w pamięć (co widać po nas). Jakoś nie sądzę, żeby te wszystkie disneyowskie miały taką samą moc... Kozuchę miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wydaje mi się że nasze dzieciństwo było bogatsze nie tylko przez pięknie ilustrowane książki ... nie było tylu zabawek spłycających wyobraźnię...

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin