Jabłka - temat przewodni

by - 11:59:00


 Zamknijcie oczy i pomyślcie przez chwilę , jaki zapach przywołuje u Was wspomnienie jesieni...
...dym z ogniska...wilgoć ...pieczone jabłka...
...zgadłam ?


Właściwie to od kiedy została wycięta na działce teściów uwielbiana przeze mnie jabłoń, z dziwną wrażliwością i ciekawością,  przyglądam się starym odmianom owocowych drzew. Ogromnie brakowało mi słodkich jabłek, tak pysznych że zapasteryzowane z nich soki (bez dodatku cukru!) można było przechowywać całą zimę. Wymykając się z miasta, często spotykamy na swojej drodze podobne , samotne okazy. Zazwyczaj stoją  niczym słup graniczny między ścierniskiem , a zaoranym poletkiem.
I chodź rosnące na nich jabłka nie są tak idealne , jak te ustawiane rzędem w supermarkecie , to wzbudzają u mnie sentyment. Rozkoszując się ich wybitnym smakiem żartowaliśmy z mężem ,że Ewa doskonale wiedziała czym w raju kusić Adama .


 Ponadto że znoszę do domu witaminy w najczystszej postaci, to dodatkowo zostałam obdarowana kilkoma ,następnymi kilogramami. Były już naleśniki z jabłkami, i lody, i jabłecznik na który przepis koniecznie musicie wypróbować. O ile oczywiście doceniacie prozdrowotne właściwości kaszy jaglanej. Uwierzcie prościej się nie da ;)

JABŁECZNIKI Z KASZĄ JAGLANĄ

Składniki
1,5 kg jabłek, obranych i startych na tarce o dużych oczkach
300 g (surowej) kaszy jaglanej 
1/2 szklanki miodu
1/2 łyżeczki cynamonu

Ciasto najlepiej upiec w keksówce, wyłożonej pergaminem.
Wszystkie składniki mieszamy, wstawiamy całość do piekarnika ustawionego na zapiekanie (góra dół + termoobieg , 175C) i czekamy na wyciągnięcie z pieca 90 minut.
Gdyby jabłecznik za bardzo się rumienił , należy przykryć go folią. Niestety ja ten moment przegapiłam, wciągnięta przez lekturę i dlatego zamaskowałam fakt cukrem pudrem ;)

Ot, cała filozofia. Popełniając ciasto wieczorem- rano będziecie mieli zdrową przekąskę do pracy , tudzież szkole . Jedyna rzecz o której warto pamiętać , wypiek kroimy po całkowitym wystygnięciu -w przeciwnym wypadku całość będzie się kruszyć !
Doskonale smakuje również z keksem słodkiej śmietany.




Pomimo moich kuchennych zapędów , jabłek jakoś wcale nie ubywało. Za to przypomniałam sobie o ,,zeszyciku babci,, Zaznaczyłam tam kiedyś przepis na dżem z dodatkiem jarzębiny. Więc dlaczego by nie. Jak nie teraz to kiedy? Za rok mogę nie mieć tyle szczęścia do owoców, zapału i co najważniejsze ...czasu ;)




 DŻEM JABŁKOWY Z JARZĘBINĄ

Składniki
2,5 kg jabłek
1 kg jarzębiny
2 kg cukru
Oczyszczoną jarzębinę ,należy schować na 2 dni do zamrażalnika, aby owoce straciły cierpki smak.
 Następnie zamrożone owoce wrzucamy na wrzątek i gotujemy około 10 minut, odcedzamy zostawiając 2 szklanki wywaru. 
W wywarze rozpuszczamy cukier, gotując całość na małym ogniu. Do syropu dodajemy jarzębinę, po 15minutach całość łączymy z jabłkami i nadal gotujemy.
Dżem jest gotowy, gdy owoce się rozpadną, a jarzębina staje się szklista.
 Gorącym dżemem napełniamy słoiki, odwracamy i studzimy.







 Przytachałyśmy ze spacery tyle jarzębiny ,że nawet po zrobieniu przetworów zostało całkiem sporo.
Wpadłam na pomysł  by wykorzystać ,,resztki,, do produkcji wianka. Ola przyklasnęła, wykazując chęć do nauki rękodzieła. Przejawia się to u niej stosunkowo rzadko, więc wykorzystałam moment demonstrując technikę wicia. Czując nosem że w pracach  twórczych , będzie chciał czynnie uczestniczyć Wojtek, przenieśliśmy warsztat na balkon.



W rezultacie my tworzyłyśmy dekoracaje , synu z radością je obskubywał.
No jak tu się oprzeć czerwonym kuleczką...no jak ?


Więc uprzejmie donoszę, że w jesienne dzieło wkład miała większa część rodziny.
I oczywiście wszystkie krzywizny to zabieg celowy ;) 




Buziaki w nos!
I życzmy sobie by to jesienne słońce, towarzyszyło nam jak najdłużej.
Za barową pogodą jakoś wcale mi nie tęskno.

You May Also Like

41 komentarze

  1. jakie piękne zdjęcia.... i smakowite... i takie ciepłe... <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Przywołałaś mogę wspomnienia z dzieciństwa, za które bardzo dziękuję. Pięknie, smacznie, że aż ciężko stąd wychodzić.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę pięknego tygodnia
    Natalia z Waniliowy, Lawendowy, Biały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za tą garść komplementów. Natalio skojarzenia z dzieciństwem mamy podobne.

      Usuń
  3. Pomysł na jabłecznik z kasza jaglaną muszę koniecznie wypróbować. Tej kaszy nie poddawałaś żadnej wcześniejszej obróbce?
    Efekt wspólnych jarzębinowych działań zachwycający :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie! Kasza musi być surowa, napęcznieje pod wpływem soku jabłkowego.
      Udanego tygodnia

      Usuń
  4. Kamila, wianek jest cudny. Opowiedz coś więcej o tym jak go zrobić.
    Pomysł na jabłecznik bardzo ciekawy. Kusi mnie, żeby go wypróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turtorial jest bardo prosty. Wystarczy gruby , drut uformowany w okrąg (dodatkowo zabezpieczyłam go taśmą florystyczną do kwiatów żywych) i trochę jesiennej roślinności pociętej w małe pęczki (u nas jarzębina , głóg, chmiel , winobluszcz, kocanka)....dokładamy zieleninę i owijamy drobnym drucikiem.
      Spróbuj , tym bardziej że z jednego spaceru można przynieść połowę potrzebnych półproduktów ;)

      Usuń
  5. Oj, u nas jabłka zjadamy kilogramami. Głównie na surowo, ale i te pod różnymi postaciami. Nie ma to jak deserek mamusi ze starkowanym jabłuszkiem. Przemycam do śniadaniówek i na spontaniczne podwórkowe pikniki.
    Ale Wasz wianek prawdziwie mi zaimponował i zainspirował:) Piękna jarzębina! Cały post piękny... cieplutko pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania...u nas największym amatorem surowych jabłek jest Wojtek. Niektórzy narzekają że ich dzieci wystrzegają się owoców , a my ostatnio je chowaliśmy przed Kamyczkiem ;)
      Pamiętam że kiedy wracałam ze szkoły z siostrami, babcia przygotowywała dla nas tartą marchewkę z jabłkiem. Uwielbiam, chodź po okresie niemowlęcym Wojcieszka, powinnam na jej widok uciekać ;)))

      Usuń
  6. Wiadomo, jak jesień to i jabłeczniki i szarlotki ....obowiązkowo :) Takiego z kaszą jaglaną nigdy nie jadłam i z chęcią wypróbuję :)
    Przepiękne zdjęcia i wianuszek super. Sama radość takie rodzinne tworzenie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Mam swój ulubiony przepis na szarlotkę (nawet podawałam kiedyś przepis na blogu), ale ten jabłecznik z kaszą aggląną jest fajnym (i zdrowym!) urozmaiceniem jabłkowej diety.

      Usuń
  7. Jakoś do kaszy jaglanej nie mogę się przekonać, ale w tej wersji jeszcze nie próbowałam, więc może najwyższa pora? :) Zaciekawił mnie też bardzo przepis z jarzębiną, ale mam pytanie techniczne :) Jak zbierać jarzębinę - tzn. czy są jakieś wymogi odnośnie pory dnia itp.?
    A na sam koniec pokazałaś coś o czym zamarzyłam wczoraj przeglądając Werandę ;) Cudowny jest ten wianek! Och gdyby tak mieszkać bliżej Ciebie...
    Ściskam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzia, kiedyś próbowałam wprowadzić do diety ,,jaglankę z suszonymi owocami ,, na śniadanie, ale jakoś mi nie podchodzi...robiłam także placki z kaszy jaglanej ...no zjedliśmy , ale bez szału ;)
      Tym jabłecznikiem poczęstowała mnie po raz pierwszy przyjaciółka i na stałe zagościł w naszym menu. Warto spróbować.
      Jarzębinę zbierałam na popołudniowym spacerze , w przepisie była wzmianka że ma być dojrzała...nie mam pojęcia kiedy najlepiej zbierać. A co do samego wianka ...jak już zamieszkasz w nowym domu , masz to jak w banku, że dostaniesz ode mnie wianek ;)

      Usuń
    2. Dziękuję za szybką odpowiedź, chyba się pokuszę o ten przepis z jarzębiną :)
      Będzie mi naprawdę baaardzo miło! :)

      Usuń
  8. Przepis na jabłecznik już skopiowałam, ze względu na naszego bezglutenka w rodzinie, dziękuję za niego:) - zastanawia mnie tylko brak jakiegoś płynu, czy sok puszczony z jabłek wystarcza by kasza nie była twarda?
    pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, kasza nie jest twarda (patrz czas pieczenia), napęczniej pod wpływem jabłek . Jedynie skórka z wierzchu lubi się spiec, dlatego wspomniałam o folii ;)
      Do jabłecznika można również dodać garść rodzynek , kilka śliwek suszonych ... U mnie ze względu na wybrzydzającą Olę, wersja okrojona.
      I PAMIĘTAJCIE -KROIMY WYSTUDZONE CIACHO!

      Usuń
    2. Dziękuję, jeszcze dzisiaj wypróbuję, bo wygląda zachęcająco :)

      Usuń
  9. O, jaki fajny ten jabłecznik! Ja podprowadzam przepis ;-)
    Pozdrówka ciepłe i dobrego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak Wam smakował ;)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Uwielbiam wszelkie ciasta z jabłkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jabłeczniki królują głównie jesienią . Najczęściej piekę je na zmianę z chlebkiem bananowym i ciastem marchewkowym.

      Usuń
  11. Apetycznie i kolorowo u Was:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowo ...zwłaszcza w domu ...i zwłaszcza kiedy zabawkowy świat Wojtusia bierze górę :)

      Usuń
  12. Przekonałaś mnie. Przepis na ciasto wygląda zachęcająco i jeszcze do kompletu smakowite zdjęcia.
    Wypróbuje w najbliższy weekend.
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  13. Kamila i co ja się z Tobą mam,ile ja mam razy powtarzać CUDOWNE ZDJĘCIA!!!!!Gołym okiem widać Twój artystyczny talent i nie tylko...Jabłeczniki dla moich domowników to ciasto odpalancone czyli jak nie ma czasu na coś wykwintnego to szybko jabłecznik bo jabłka w słojach są pod ręką,ja b.lubię więc póżniej się goszczę sama albo z mamą cukrzyczką :)) W niedziele skończone śliwkowe,wczoraj poczynione jabłkowe mam dobrze bo studentka jeszcze w domu i ja na gotowca przychodzę.A teraz ucztuje z Twoimi fotkami ,dary jesieni które nie straszą pluchą i wilgocią a odwrotnie,chce się patrzeć i podziwiać.W ogóle lubię Twoje przepisy,ale nasłodziłam...normalnie cukier puder:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz że myślałam dziś o Tobie , susząc włosy bladym świtem ;) Za mną ostatnio chodzi ,,pleśniak,, ale taki który piekła moja babcia ...cieniutki i perfumowany olejkiem rumowym. W ogóle jabłecznik jest fajnym wyróżnikiem, gdy pieczemy na uroczystości kilka ciast i pośród kremów pojawia się ,winne,, ciasto.
      A jak się przychodzi na ,,gotowca,, to sama radość posiadania dzieci ...u mnie jednak ten fakt następuje rzadko , ale zdarza się;) Ola ostatnio babkę upiekła, kiedy byłam na wywiadówce ... proszę nie doszukiwać się podtekstów ...to wzorowa uczennica jest ;)

      Usuń
  14. Ciekawy przepis na jabłecznik, muszę wypróbować :) Za jarzębinę właśnie się zabieram, jednak inną wersję, bez dodatku jabłek. Śliczny wianek! Tak tu pięknie, jesiennie... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, podobno konfiturą z jarzębiny z powodzeniem można zastępować borówkę w przepisach. Kusi mnie taki dodatek do mięsiwa....Pozdrawiam

      Usuń
  15. Smakowicie się prezentuje:) A ja właśnie szukałam przepisu z jabłkami w roli głównej, więc wpisuję sobie w pamięci twój przepis:) Wianek jest piękny! Pozdrawiam Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oprócz tego jabłecznika polecam Ci ,,szarlotkę skubaną ,, Przepis znajdziesz w archiwum bloga.Ciasto może wydawać się stosunkowo rzadkie , ale jest najpyszniejsza z pysznych ;)

      Usuń
  16. Przepis na jabłecznik z kasza jaglana zabieram:) idealny dla bezglutenowca:) a do mnie zapraszam na dyniowe:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości zajrzę ,chodź przyznam że dynię to ja raczej w pikantnej wersji wolę ;)

      Usuń
  17. Witam słonecznie :) Jak zwykle zachwycam się pięknym rękodziełem z żywych roślin. :) I tylko żałuję, że w mojej okolicy jakoś nie udało mi się znaleźć dotąd jarzębiny. A w rodzinnych stronach zawsze jarzębina mi towarzyszyła. Jabłecznik też wygląda pysznie. Mam pytanie co do tej kaszy. Na prawdę nie trzeba jej wcześniej ugotować? Uda się to połączyć w jedną całość? Pozdrawiam jesiennie Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam że nie trzeba gotować kaszy ...kurcze, chyba mało przekonująca jestem... może Ktoś, kto zmierzył się jeszcze z jabłecznikiem w tej kwestii się wypowie ;)))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  18. Dobra, to ja wpadam na jabłecznik i dżemik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jabłecznik to już wspomnienie , ale dziś wieczorem będzie placek ze śliwkami ;)

      Usuń
    2. A jutro? Bo ja jutro w drodze i w okolicy będę ;)

      Usuń
    3. Gdybym się nie umówiła na grzyby to bym murem stołka w domu pilnowała ;)
      Buziaki i miłego wypadu zatem.

      Usuń
  19. Cudownie było tutaj do ciebie zajrzeć:) Pięknie i bardzo smakowicie:) Cudowny klimat, piękne zdjęcia... Na pewno jeszcze nie raz wpadnę w odwiedzinki:)
    ściskam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin