Ot, takie domowe migawki z przetworami w tle.

by - 04:10:00




 Od kilku dni próbuję nadrabiać blogowe zaległości, jednak upału skutecznie odciągają mnie od komputera. Zamiast przemykać po blogach , szukam okazji do ucieczki z domu.
Odwalam obowiązki (to bieganie ze ścierką po macoszemu, nie można nazwać sprzątaniem) by jak najszybciej zatrzasnąć za sobą drzwi.


 Kilka dni temu, przy okazji ślubnych poczynań, ucięłam sobie miłą pogawędkę ze znajomym ogrodnikiem. Pożaliłam się że w domu istny tropik, że przeklęte 31 stopni nie chce znikać z czujnika. A ów miły Pan, chyba dla pocieszenia skwitował, że aktualnie ma podobną temperaturę w szklarni.



 O ile gorące lato to radocha dla dzieciaków, pretekst by zorganizować rodzinny wypad nad wodę. O tyle brakuje mi wytchnienia po tych wakacyjnych harcach. Wracam do domu i widząc stertę prasowania mam ochotę uklęknąć. Zapewne padnie z Waszej strony pytanie o klimatyzację. Tak, myśleliśmy o tym , ale biorąc pod uwagę planowaną  przeprowadzkę, nie chcę narażać się na kolejne koszta. Pozostaje mi jedynie zimny prysznic i orzeźwiający napój popijany w cieniu wentylatora.


 W tak zwanym międzyczasie, popełniłam przetwory na zimę. Uległam presji, wszyscy straszą klęska urodzaju. Nie wiem tylko dlaczego, gdy wspominam w towarzystwie o robieniu zapasów, twarze rozmówców wykrzywia dziwny grymas i stwierdzenie ,,to się i tak nie opłaca,, (tiiia inni zawsze wiedzą lepiej) albo wypowiadane z nutką pogardy,, ty to masz pomysły,, 
No mam! I nie uważam że weki i inne takie, w czymkolwiek ujmują mojej osobie.



Nie zakreślam planów niczym zawodowa kuchara, nie knuję co powinno znaleźć się w naszej spiżarni.
Do ,,akcji słoiki,, przystępuje spontanicznie i dzięki temu zamiast poczucia obowiązku, mam ogromną radochę ;)




I niech mnie nikt nie próbuje przekonywać, że ogórki KWASZONE są tak samo dobre jak KISZONE.
I że dżem za 2.99 dorównuje domowym powidłom.




 Większość praktykowanych przeze mnie przepisów, podawałam już na blogu (odnaleźć je można w zakładce -domowa spiżarnia). Od wielu lat prym wiedzie pikantna sałatka z ogórków.




 Po cichu liczę na to, że być może Kogoś z Was natchnę tym postem do przyrządzenia własnych smakołyków. Na mnie jak zapalnik działają wycieczki na targowisko, piętrzące się warzywa i ten zapach owoców. Aktualnie jabłka mogłabym jeść kilogramami. Jeśli chcecie zadebiutować -namawiam. Przyrządzanie przetworów nie jest trudne, a zimą gdy wyciągniecie własny dżem
-satysfakcja gwarantowana !



Ponadto jak się człowiek troszkę postara, zaliczy dobrą zabawę z dziećmi. 
Nie wiem jak to wygląda u Was , ale u mnie podczas takich akcji, wszyscy dziwnie chętni do pomocy. Ola jest niezastąpiona przy drylowaniu owoców, obieraniu groszku, zawsze przejawiała zapał do zajęć trenujących cierpliwość.



Luśka czyha na wszystko co spadnie ukradkiem ze stołu. Pisałam Wam kiedyś, że uwielbia pomidory? Nasz pies to swoisty odkurzacz.
Wojtek natomiast układa pociągi z ogórków, chętnie wrzuca do słoików, w odpowiedniej kolejności warzywa i przyprawy. Generalnie to interesuje go wszystko co nowe ;)





 Tylko czasem wymyka się z pod kontroli i mamy wtedy w pokoju ,,tlawkę ,, z kopru przeznaczonego do mrożenia ;)


Tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami i mam nadzieję że dzisiejszym postem,
 rozgrzeszyłam blogową nieobecność.
Ocierając pot z czoła, moc wakacyjnych buziaków przesyłam.

p.s. Dla zainteresowanych

PIKLE-PRZEPIS
  
Do litrowych słoików najczęściej wkładam 1/2 łyżeczki gorczycy , kilka ziaren pieprzu, 2 liście laurowe, 2 ziarenka ziela angielskiego, łodygę suszonego kopru.
Następnie upycham w dowolnych proporcjach ogórki , pokrojona paprykę (żółtą i czerwoną ), cukinię, małe cebulki ,,dymki,, i kilka ząbków czosnku. Ponadto różdżki kalafiora (tu trzeba pamiętać o tym, żeby je wcześniej zblanszować i wystudzić) .

Gotowe warzywa zalewamy gorącą marynatą ( poniżej podstawowe proporcje) , dodajemy 2 łyzki oliwy, zakręcamy i pasteryzujemy 20 minut.

ZALEWA
1szklanka octu 10%
3 szklanki wody
1 czubata łyzka soli
0,75szklanki cukru.
Podgrzewamy do rozpuszczenia składników


You May Also Like

40 komentarze

  1. zaciekawił mnie słoik z zawartością ogórków, papryki, kalafiora:) Co to takiego ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marynowane pikle do zimowego przegryzania :)

      Usuń
    2. Czy mogę prosić o przepis, nie znalazłam na Pani blogu ;(

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Basiu biorąc pod uwagę aurę pogodową, akcja słoiki ociera się o szaleństwo :)))

      Usuń
  3. Super! Widać że masz z tego frajdę a nie obowiązek.
    Ja lubie robić przetwory i żadna cena czy promocja mnie od tego nie odwiedzie ... zdrowie sie opłaca najbardziej :-)
    i fajnie, ze dzieciaki w tym uczestniczą :-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Zdrowie najważniejsze, chociaż octowe zalewy mojej trzustce nie służą...no ale kurczę tak lubię :)

      Usuń
  4. Kamilo, co to idzie wojna !?
    A tak serio, to zdjęciami zaostrzasz mój apetyt, oj zaostrzasz...
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  5. W tym roku robię tak samo - spontanicznie wsadzam do słoików to i owo, co tam akurat się znajdzie. I też się dobrze bawię. Chociaż różnorodnośći ilość u mnie o wiele mniej imponująca:)

    Pikle super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ta różnorodność wynika głównie z tego co przytaszczymy do domu...Najpierw jest produkt (albo od teściowej, babci ...albo z wspomnianego targowiska). Dopiero w następnej kolejności szukam przepisów ;)

      Usuń
  6. Tak to się składa, że jak są upały to i sezon weków się zaczyna. Przerabiały to chyba wszystkie kobiety w przeszłości. A teraz? Też odnoszę wrażenie, że ludzie na słowa przetwory własnoręcznie robione a nie kupione mają twórców tych przetworów za szaleńców...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najbardziej zaskakujace w tym wszystkim jest to , że często ci krytycy właśnie na przetworach są wychowani ; ) Może dlatego ze większości ,,słoiki,, kojarzą się z niewyobrażalny nakładem pracy ?

      Usuń
  7. Przetwory to jest to! zwłaszcza własnoręczne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...lub te przygotowane przez babcię , ciocie itp ;)

      Usuń
  8. U mnie też w piwniczce przybywa słoików:) Zimową porą nie tylko satysfakcja ale jeszcze smak gwarantowany. U Ciebie z takimi pomocnikami jak widzę praca idzie bardzo sprawnie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże ;))) Oczy niedługo wyrosną mi wokół głowy i są momenty kiedy mam ochotę wspołtowarzyszy zamknąć w piwnicy...ale stawiam czoła rzeczywistości ...Przynajmniej jest się z czego śmiać; )

      Usuń
  9. Oo tak! A ci co mówią, że sie nie opłaca...niech tak dalej mówią i jedzą pół kg cukru z 2 truskawkami za 2,99 :)
    Ja juz mam dżem z czarnej porzeczki - najlepszy na świecie :) zioła posuszone, zamrożone. Sok z kwiatów czarnego bzu niestety została resztka - zrobiłam z niego lemoniadę na urodziny heli i rozeszła się z prędkością światła :) A reszta...eh cos jeszcze wymyśle, o jak zwykle zostaje mi 15 minut z wieczora niezagospodarowane ;) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli piszemy o czasie, to u mnie ostatnio większość rzeczy odbywa się kosztem prasowania. Paradoksalnie lubię tę czynnść...bezkarnie słucham wtedy radia , ale przy tych temperaturach -wymiękam ;)

      Usuń
    2. Jest 22.27 a ja czekam na szarlotkę ,własnie ugotowałam kompot na jutrzejszy upał,a reszta marmolady się wekuje to co zamykam kupuje lub dostaje od zaprzyjaznionych,uwielbiam te piękne piwnice tylko jak wracam po 10 godzinach z pracy ręce mi opadają ale potem wraca jakiś power.Twoje zdjecia są świetne,zaraz wchodzę na pasek po przepisy.Pozdrawiam!!!

      Usuń
    3. U mnie jest podobnie. Wieczorem czuję zmęczenie po całym dniu, ale gdy tylko Wojtek zasypia nowe życie we mnie wstępuje ; ) Szarlotki dawno nie piekłam -uwielbiam jej zapach roznoszacy się po domu!
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Kurczę, u Ciebie nawet truskawki w kąpieli leżą równo, jak w wojsku. Wpadam w kompleksa odnośnie czystości, noooo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gizo, truskawki marne bo to ostatki ;)
      Z tym sprzątaniem to mi nawet nie przypominaj...czysty dom to u nas ostatnio względne pojęcie :)

      Usuń
  11. Zgadzam się - nie ma jak własne pyszne słoiczki :-) Mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro jak mnie wena nie opuści, będzie jeszcze sok z malin. Niezastąpiony dodatek do budyniu śmietankowego ;)

      Usuń
  12. Popieram, nie ma to jak domowy dżem czy ogórki, które u nas idą w ilościach hurtowych. Na szczęście większość przetworów udało mi się zrobić w chłodniejszym czasie. Choć zastanawiam się czy jeszcze nie zwiększyć zapasów koszonych ogórków, które uwielbiam. Co prawda moje przetwory nie są aż tak urozmaicone jak twoje na załączonych fotkach. Teraz czekam jeszcze na jeżyny i maliny a z nich będą pyszne soki na zimowe chłody ;) Pozdrawiam serdecznie Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, soku z jeżyn nigdy nie próbowałam. Co do ogórków kiszonych, w dalszym ciągu najlepsze robi teściowa...ale to chyba kwestia tego, że własne zbiory upycha w słoikach ;)

      Usuń
  13. Każde zdjęcie zachwyca, a ostatnie to już bije wszystko na głowę!;D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha! Ledwie swojego posta napisałam, a tu widzę mnie wyprzedziłaś:) ale to prawda, ludzie jakoś dziwnie patrzą na człowieka, który robi przetwory, bo to przecież domena babć, no nie? ;) Tylko że takiego dżemu zrobionego po swojemu z ulubionymi dodatkami to w sklepie nie kupisz. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, obserwatorzy przypisali robienie przetworów minionej dekadzie.
      A jeśli już nawet chcesz kupić dobry dżem, sok cena jest zaporowa. Wczoraj w sklepie studiowałam etykietkę przecieru z truskawek, rabarbaru i jabłek za 28zł ...a nie za 2,99 ;) Różnica jest znacząca i smak zapewne również. Dlatego tak jak piszesz, wole sama ,,powalczyć,,.

      Usuń
  15. My z Mężem zrobiliśmy nawet przeciery pomidorowe na zimę :) Moim zdaniem zupa z kupczych przecierów jest okropna. Pozdrawiam i popieram Twoje "wekowe" szaleństwo :)

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej kuchni przecieru pomidorowego używam bardzo dużo, kupuję w sklepie gotowy. Zazwyczaj to co udało mi się przyrządzić, starczyło na zaledwie dwa miesiące. Często kupuję pomidory w puszce , ale przyznaję że smak zupy jest nieporównywalny.
      Za to robię domowy ketchup , który również znika w oka mgnieniu ;)

      Usuń
  16. Kamilo, podzielisz się przepisem na pikle?
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znoszę wchodzić na blog, na którym gra muzyka, ale Twoja tak mi się spodobała, że Twój blog był otwarty przed dłuższy czas :) U mnie w domu robimy konfitury z żurawiny, do tego sok z czarnego bzu i aronii - przetwory dla zdrowotności. Czasem dżemory z czarnej porzeczki i kompoty wiśniowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej muzyką wstrzeliłam się w Twój nastrój :)
      Żurawinę ze słoika lubię ...szkoda tylko że reszta rodziny nie podziela tego zachwytu.

      Usuń
  18. Ja też dołączam do prośby o przepis na pikle :) I w pełni rozumiem chęć zapełnienia spiżarni własnymi przetworami. To jest tak naturalne i wpisane w geny, że nie wiem jak można inaczej. Nie mówię, że u mnie tłumy na półce, ale chęć wielka jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyny, jestem w totalnym niedoczasie. Aniu postaram się jutro wrzucić przepis.
      P.S. Dworca szukałam w pory wie chwili :) Buziaki

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin