Pocztówki z wakacji - polska wieś

by - 04:37:00


Przepraszam Wszystkich za zamieszanie z publikacją wczorajszego posta. W niedzielę wróciliśmy do domu z (delikatnie rzecz ujmując) przygodami. Kiedy rozpakowaliśmy walizki, przestaliśmy się potykać o dmuchane kółka, wysypaliśmy piasek z butów, każdemu należał się zasłużony relaks. Chłopaki pojechali na wycieczkę rowerową , Olcia robiła rekonesans w kolonijnych pamiątkach. A ja szukając na starym blogu przepisu na sałatkę z ogórków, w przypływie weny zabrałam się za scalanie obu stron...czego efektem było niefortunne pojawienie się archiwalnego posta ;) Ponadto posegregowałam zdjęcia z wyjazdów (lubię mieć w laptopie porządek, pliki , zakładki przypisane tematyczne, chronologicznie). Nie wiem czy już kiedyś o tym wspominałam, ale przestałam magazynować czasopisma. Jeśli interesuje mnie jakiś artykuł , przepis, skanuję wersy i mam wszystko zapisane na dysku. Zagłębiając się w szczegóły, to przeglądam internetowe wydania, ale jakoś do końca nie jestem do tej formy przekonana. Wolę namacalnie delektować się lekturą ...jednak z braku miejsca trzeba się ratować ;)


Nie napiszę, że to już ostatnie wakacyjne pocztówki, bo nie mam bladego pojęcia co przyniesie sierpień. U nas jak w kalejdoskopie (ten kto prowadzi własną działalność, ten wie).
Tymczasem wspomnienia z ,,wsi spokojnej , wsi wesołej,, ;)



W swoim krótki życiu miałam okazję, wyjeżdżać na zagraniczne wakacje, opalać się w cieniu wypasionego hotelu, ale to chyba nie dla mnie...jestem specyficzną turystką. Fajnie gdy wynajmując pokój jest czysto, wszystko działa, warunki są przyzwoite , a w nocy drzwi same się nie otwierają. Kiedyś z mężem wypożyczyliśmy pamiętną przyczepę kempingową, obudziłam się w nocy, przeciąg... a w progu siedział bezdomny pies, machający ogonem ;) Nie potrzebują luksusu, pociąga mnie prawdziwe życie. Naprawdę odpoczywam , zagłębiając się w cudzy świat. Często podróżując zbaczam z utartych szlaków, zaglądam ludziom w podwórka i w ten sposób chłonę atmosferę miejsca.


Wieś kojarzy mi się z dzieciństwem. Sama jestem zdziwiona , że to co było codziennością, stało się fascynujące , wręcz egzotyczne ! Grzesiek nie mógł zrozumieć dlaczego zamiast wylegiwać się na pomoście, szwendam się pomiędzy zabudowaniami  pstrykając zdjęcia gospodarzowi, karmiącemu kury świeżą pokrzywą. Ten prosty świat coraz bardziej odchodzi w zapomnienie, a ja bym go chciała zapisać ...zapamiętać z takim szczegółami.



 Tubylcy patrzą na mnie z politowaniem i chyba przykleili mi metkę,,dziwaczki,, (w tej samej wiosce wypoczywaliśmy kilka lat temu). Wchodzę do sklepu (jedynego w obrębie kilkunastu kilometrów) w progu stoi stała ,,elita,, popijająca bursztynowy napój. Sklepowa (bo tak tu się zwykło mawiać na sprzedawcę) zerkając podejrzliwie podaje mi ciastka i zagaduje...,,Pani to już kiedyś u nas była?,, ...Myślę, ma kobiecina pamięć , tyle lat, tylu turystów...,,O już wiem! ...dodaje po chwili...,,To pani znosiła z lasu szyszki!,,...Najwyraźniej wypadało zbierać grzyby i jagody, żeby się na śmieszność nie narażać ;)


Ale i tak najlepsze było , kiedy poszłam obejrzeć cmentarz wokół małego kościółka.
Otworzyłam skrzypiąca furtkę i już po kilku krokach, zorientowałam się że ktoś za mną drepce . Odwracam się i widzę staruszkę z nietęngą miną. O mamuniu! Jak nic zaraz mnie pogoni...myślę. Babinka ledwie trzymająca się na nogach, podchodzi z pękiem kluczy. Dla załagodzenia sytuacji głupkowato się uśmiecham, ona jak Gestapo rzuca pytanie ...,,kościół ,chce obejrzeć,,...Ufff...jednak mnie nie pogoni...,,Chętnie,, odpowiadam. Podążam za staruszką, ta zdecydowanie milej zagaduje ...,,Jak komuś dobrze z oczu patrzy, to wpuszczam , innych wyganiam,, ...czyli powinnam czuć się zaszczycona ;)
Po przekroczeniu progu niepozornego kościoła, moim oczom ukazuje się barokowe wnętrze. Nie mogę powstrzymać zachwytu. Babinka widząc to uniesienie, oświetla cała świątynię co jest zupełnie zbędne kiedy, przez duże okna wpada popołudniowe słońce. Wyłapuję detale, przewodniczka próbuje nawiązać rozmowę...,,Wie panienka ...(ta panienka bardzo mi schlebia)...ja należę do kółka różańcowego, te ściany ...o tu ...(dotyka osiemnastowiecznych malowideł )...takie odrapane...myśmy chciały przed świętem Wniebowstąpienia pobiałakować , a tu przyjechał jakiś mądry z miasta i nie pozwala ...(domyśliłam się ze chodziło o konserwatora)...a później przychodzą ludzie oglądać...a tu o! wstyd wpuścić,,...Odwracam głowę i próbuję powstrzymać dławiący śmiech. Udaję się do wyjścia i dziękuję za możliwość obejrzenia miejscowej perełki.



Na cmentarzu próbuję odczytać zabytkowe epitafium , kiedy orientuję się że staruszka stoi tuż obok. Ze smutkiem w oczach gapi się na nowy pochówek, który jakoś do tej pory uszedł mojej uwadze. Wzdychając komentuje ...,,taka młoda , a już poszła do piachu,,...Spoglądam na świeżą tabliczkę wystająca z pod sterty zeschłych goździków. Z niedowierzaniem czytam ,,przeżyła 83 lata,, i już wiem dlaczego zostałam nazwana ,,panienką ,, ;)  Najwyraźniej emocje mam wypisane na twarzy...babinka kwituje ...,,proszę się rozejrzeć... tu wszyscy umierają po 90-ce,,...

Podobnych historyjek mogłabym Wam przytoczyć kilkadziesiąt, bo ja jak magnez przyciągam takich ludzi.
Nawet stojąc na głupim dworcu, tylko do mnie podchodzą bezdomni pożyczyć pieniądze na bilet do Zamościa ;)))



Wracając z urlopu najbardziej było mi szkoda bocianów, których nie zastaliśmy na miejscu.
Podobno jakiś ,,nowy,, kupił dom, zburzył komin i zwalił gniazdo.
Zbudowano drugie , ale inny ,,nowy,, zainstalował w sąsiedztwie kamerkę- niestety na metalowym pręcie ściągającym pioruny.
Boćki odleciały, wypinając się na internetową sławę  ;(


Pozostaje mi jedynie wierzyć... że ci ,,nowi,, całkowicie nie zmienią tego miejsca.  '
A ci starzy, będą go w dalszym ciągu bronić...jak drobna babcia, małego kościółka ;)))

You May Also Like

38 komentarze

  1. A co to za miejsce jest? Moje rodzinne strony to okolice Zamościa :)

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okolice Świebodzina. Kingo w Zamościu nigdy nie byłam , a tamte strony przyciągają mnie jak magnez ;)

      Usuń
    2. Wysoka :-)

      Usuń
    3. Wysoka, lubuskie! Love💕

      Usuń
  2. No to możemy podać sobie dłonie, bo ja też jestem z tych dziwnych wczasowiczów i przyhotelowe baseny już dawno przestały być dla mnie atrakcją. Lubię prawdziwe życie :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stagnacja na leżaczku to już (albo jeszcze) nie dla mnie ;)))

      Usuń
  3. Ryczę ze śmiechu ;)
    Na Twoim miejscu ,,umarłabym ,, w tym kościele. Takie stróżujące babcie są lepsze od mafii ;D
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażko, staruszka podchodząc do mnie miała taką minę , jakby co najmniej za pazuchą ukryła siekierę ;)
      W rezultacie okazało się że to prosta i miła kobieta.

      Usuń
    2. Pani Hela nie jest straszna 😊

      Usuń
    3. Teraz już wiem ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Moni.ko- wieś charakteryzuje typowa zabudowa szczytowa, chodź w tym układzie pojawiają się odstępstwa...zazwyczaj są to nowsze domy.

      Usuń
  5. Cudowne są takie prawdziwe wsie. Jakoś tak bezpiecznie się robi, na takie widoki jak na zdjęciach ... ( jakoś dziwnie mi się napisało.... ale chyba sensu można się doszukać ;)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness...w pełni Cię rozumiem. To co swojskie, znane- zawsze bezpieczniejsze i godne zaufania.

      Usuń
  6. Od jedenastu lat przebywam na emigracji. Przeczytałam dzisiejszy post i zakuło mnie gdzieś w środku.
    Tęsknię za podobnym widokiem. Dziękuję Ci
    Pozdrawiam z Kanady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło i mam nadzieję, że dobre wspomnienia obudziłam.

      Usuń
  7. Cudny wpis, jaki klimatyczny, no prawie jakbym tam z Tobą była....Pozdrawiam Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzeno, miejsce jest tak wyjątkowe , że nawet gdybym się bardzo starała , nie uchwycę specyficznego uroku tej wioski ;)

      Usuń
  8. Potrafisz mnie wprawić w dobry nastrój :-)
    Opis sytuacyjny genialny, zdjęcia piękne i ten klimat, który tworzy całość dzisiejszego posta.
    Ja także należę do tych nietypowych wczasowiczów. Nawet przyznam, że bardzo dziwnie czuję się w "wypasionych" miejscach.
    Nie dla mnie leżak przy basenie i drink z parasolką. W wakacje dpoczywam na leśnej polanie, spaceruję krętymi polnymi ścieżkami, sypiam w niewielkiej agroturystyce a jadam gdzieś po drodze lub to, co sama przygotuję w pokoju na małym stoliku. Swojsko, naturalnie, przytulnie, tak jak lubię.
    Liczę na dalszy ciąg wakacyjnych opowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, w podobnym urlopowym schemacie, wyłamuje się z jednego -nie gotuję!
      Zwalam obowiązki na innych , wole zapłacić i wolę żeby moja rodzina czasem zatęskniłam za maminą zupką;)

      Usuń
  9. Bardzo wartościowy post. Super, że są osoby, którym nie jest niezbędny 5 gwiazdkowy hotel i drink z palemką :) Zabawnie się złożyło, bo my kilka dni temu też odwiedziliśmy naszą cudowną wieś :)
    Pozdrawiamy, Paweł i Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia... i jak fajnie Was poznać ;)
      Następnym razem pomyślę jeszcze o dobrym towarzystwie i koniecznie zabiorę znajomych (mieszczuchów)...już ja im wieczorami życie umilę ;)))

      Usuń
  10. A gdzieś Ty znalazła taka cudną wieś!? Zakochałam się
    Kiedyś, w dzieciństwie byłam w podobnej na Mazurach, trafiłam na nią przypadkiem, kiedy jeździłam rowerem po lesie, potem wiele razy próbowałam ją odszukać ... nie znalazłam
    To musi być wyjątkowe miejsce do wypoczynku ale i do życia też
    Pozdrówka ciepłe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, albo mam szczęście ...albo to niezawodna intuicja ;)
      No kurcze... coś znajdę , coś przeczytam , jednak często jedziemy w nieznane i po drodze tylko się modlę, żeby mnie Grzesiek na miejscu nie przeklął...jakoś do tej pory byliśmy miło zaskoczeni.
      O! Mazury równie piękne ...nawet nie wiem czy nie piękniejsze? ...Znam dobrze okolice Augustowa , Suchej Rzeczki ;)

      Usuń
  11. Na takich czasach można naprawdę wypocząć:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnych hałasów, błoga cisza ...no może poza miejscowymi kundlami , ale mi akurat nocne ujadanie nie przeszkadza ;)

      Usuń
  12. Gratuluję zdjęc. Pięknie uchwyciłaś klimty polskiej wsi. Tej zanikającej właśnie, którą trzeba tropić, zagladając na podwórka. Bardzo dobrze rozumiem Twoja chęć zatrzymania tego co kojarzy się z dzieciństwem.
    Te uwielbiam takie wakacje.
    Nie powiem, lubię też pojechać gdzieś dalej jeśli się uda, ale i tam unikam tłumnych, bezosobowych hoteli i wylegiwania się nad basenem. Chodzę najczęściej własnymi ścieżkami, no i preferuję turystykę campingową;-)
    Dziękuję raz jeszcze za te piekne zdjęcia. Buziaki ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee to nie tak , mnie egzotyka również pociąga. Mam trzy miejsca które muszę jeszcze zobaczyć, ale mój mąż ( z racji rzekomego bezpieczeństwa) na wczasy, które sobie wymyśliłam polecieć nie zamierza...Myślę ze solo tym bardziej by mnie nie puścił ;) Chwilowo zamierzam poszerzać lokalne horyzonty ... a wybrzeża mogą poczekać...w końcu nie taka stara jestem ;)))

      Usuń
    2. Wiem, bo egzotyka pociaga chyba wszystkich, mnie też;-) Ale lubię chodzić własnymi ścieżkami i nie znoszę hoteli. Teraz moje marzenie to wyspy Jońskie, bo dotychczas byłam tylko na Korfu.
      Na ogół, jeśli jeździmy z grupmi, to odłączamy się od wycieczki i wtykamy nosy w miejsca nie dla turystów.
      polskie wiejskie klimaty po prostu uwielbiam i tyle. Dlatego jeszcze raz dzięki za ten fantastyczny wpis. Pozdrowienia

      Usuń
  13. Te podwórza jak żywcem kadry z Krużewnik wyciągnięte :)
    Cudne wakacje, ach marzą mi się takie

    pozdrawiam cieplutko,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha. ha, ha...Marto , identyczne skojarzenia miałam ...tylko tego płotu niezgodny zanleźć nie zdołałam ;)

      Usuń
  14. Cudowne pocztówki - pełne magii i takiego spokoju. Tego mi trzeba - patrzeć na takie widoki i łapać głębokie wdechy.

    Pozdrawiam, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo...już po tygodniu tęsknię ;(

      Usuń
  15. ''Wsi spokojna, wsi wesoła!
    Który głos twej chwale zdoła?
    Kto twe wczasy, kto pożytki
    Może wspomnieć zaraz wszytki?

    Człowiek z tej pieczy uczciwie
    Bez wszelakiej lichwy żywie,
    Pobożne jego staranie
    I bezpieczne nabywanie...'' Kocham wieś, każde wakacje spędzałam właśnie na wsi.Mieszkałam też do 8go roku życia na wsi, więc takie miejsca, gdzie spokój i cisza cenię najbardziej,Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merlin trafnie przytoczyłaś fragment Kochanowskiego...W czelouściach skromnej biblioteczki, posiadam zbiór poezji zatytułowany ,,Piękna jesteś ziemio moja ojczysta,, Bardzo lubię do niego wracać...przyroda nasza i krajobraz, najpiękniej ubrane w słowa...Chodź czytanie wierszy -to takie niemodne.

      Usuń
  16. Jest tyle wspaniałych miejsc - żałuję, że mnie w nich nie ma. A jak już się znajdę w takim miejscu, to chłonę, zapamiętuję, robię zdjęcia, by wracać do tych miejsc. Widoki wsi jak u mojej rodziny – ten świat odchodzi w zapomnienie, bo odchodzą ci ludzie….Dziękuję za te fotorelacje - zatrzymany w kadrze świat, którego coraz mniej. Też lubię zaglądać ludziom na podwórka, chłonąć codzienne życie, wtapiać się w otoczenie i być mniej typowym turystą, a bardziej obserwatorem, wnikliwym i uważnym, współodczuwać. Serdeczności, Dominika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko doskonale to ujęłaś, odchodzą ludzie którzy ,,dodawali rumieńców,, wiejskim krajobrazom.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/