Pierwsze wakacyjne pocztówki

by - 11:26:00


 Ola wyjechała na rekolekcje, a Wojciech z mamusią uciekła przed upałami do babci. A co! Nam się też należy coś od życia ! Na miejscu miał czekać dmuchany basen, niestety zamiast pluskania w wodzie była angina i w następstwie antybiotyk. Na brak atrakcji jednak narzeka nie mogliśmy. Codziennie (żeby nie napisać kilka razy dziennie)odwiedzaliśmy kucyka.


Towarzyska szkapa zamieszkuje po sąsiedzku, z entuzjazmem reaguje na wojtkowe wołania i smakołyki, którym czasem trudno było się podzielić. Kto by pomyślał, że syn pierwsze zęby będzie łamała na suchym chlebie ;)


Rano , kiedy tylko dziecko rozkleiło oczy zamiast ,,siku, siku,, wrzeszczało ,,koń , koń,, albo ,,Plełka,,
(czytaj Perełka). Nijak obraz szopy i kobyły nie pasuje mi do tego imienia, ale najwyraźniej właściciela fantazja poniosła. Więcej na ten temat nie napiszę ...dla przypomnienia nasz zwierzak wabi się Luśka...ale to nieletnia Ola, tak psa skrzywdziła ;)



Oprócz koni były jeszcze inne ciekawostki rolniczo-gopodarcze. Wojtek z otwartą buzią przyglądał się kozą i kurą. Czasem miejscowi zerkali na nas z politowaniem, bo ileż można gapić się na pastwisko...ano można... przynajmniej trafił się nam pierwiastek edukacyjny i synu będzie wiedział,
 że mleko to jest od krowy , a nie z Biedronki ;)






Wieczorami kiedy Wojtek padał jak mucha po dniu pełnym wrażeń, wyruszałam z babcią na obchód działki.
Jezusiczku! W człowieku budzi się jakiś pierwotny instynkt... niczym niewytłumaczalna miłość do ziemi. Chodź kontury tego miejsca coraz bardziej się zacierają , a świetność ogrodów niknie wraz z właścicielami, uwielbiam tu przychodzić!
Trawa po sam pas, pośrodku wydeptana dróżka, którą babcia przechadza się od ponad 35 lat.
Na poletko prowadzi nas wąwóz z malin i czereśni, uśmiecham się do własnych myśli i przypomina sobie dzieciństwo...zwyczajne i pełne przygód.


 Znów czuję się jak mała dziewczynka...zwłaszcza kiedy babcia, upomina mnie żeby nie deptać po grządkach.


Ten ogród nie jest równy jak od linijki, ale tu nic nie dzieje się przypadkowo...a jeśli nawet, to znajduje to swoje uzasadnienie. Wybujały koper miedzy truskawkami (wyrósł - będzie do ogórków).
Plątające się w porzeczkach maliny (szkoda wyrywać...wszystko pójdzie na sok)
Skorupki jajek zbierane do kubka po śmietanie by utrudnić egzystencje ślimakom .
Róża pnąca, przewracająca swoim ciężarem furtkę -naturalna zapora przed sarnami, rozsmakowanymi w wiosennym życie.



Wiem że babcia pieszcząc w dłoniach zardzewiałą kłódkę , szuka w moich oczach uznania.
Dostrzega mój niepohamowany podziw, który wzbudzają nie tyle ekologiczne warzywa , co sama troska o nie.

Na działce nie ma ujęcia wody.
W upalne lato, rośliny ratuje się deszczówką
 Chodź czasem i to nie pomaga, wtedy trzeba przyglądać się niebu i prosić Boga o wieczorną burzę.



I najlepsze ...stonka ;)
Babcia zbiera to robactwo ręcznie. Wysnuła teorię że jeśli opryska chemią ziemniaki, z pewnością zaszkodzi to owocom. Więc gdy tylko dotarłyśmy na miejsce, właścicielka musiała starannie obejrzeć każdy krzak...Stonki niet...można było przejść do przyjemniejszych prac.
Wieczorny rytuał... truskawki, podlewanie, zielenina na jutrzejszy obiad i świeże kwiaty do wazonu.



 Stoję przy furtce z naręczem szczypioru, w jutowej torbie dostałam czosnek i sałatę.
U nóg pies(wierny towarzysz, wyjadacz poziomek) czeka aż babci uda się pozamykać altanę , jakby przechowywany był tam  co najmniej narodowy arsenał broni. Zawsze uważałam, że te zamki bardziej przyciągają złodziei , aniżeli sama zawartość domku....ale nic to , cierpliwie czekam.
Aż tu słyszę ,,Rybciu, a może teraz ty obejdziesz te ziemniaki...ty masz lepsze oczy...,, wiec ,,Rybcia,, śmiejąc się pod nosem ,odkłada na trawę zbiory i przechadza się rzędem wybujałych kartofli, w celu zlokalizowania zarazy...
Stonki niet ;)



 Widać ulgę na babcinej skroni ... wracamy.
Drepczemy gęsiego, gdy naglę staruszka robi przystanek przy płocie wątpliwej jakości.
Zmartwiona dwutygodniową nieobecnością sąsiada, spogląda z politowaniem na rajki warzyw i głośno myśląc dodaje ,,może zachorował,, Oparte o przegniłe żerdzie zastanawiamy się co mogło być ważniejsze od szeregu buraków...gdy nagle babcia ze swoją naturalną prostota zagaduje ,,ciekawe czy u niego na ziemniakach zapleniło się to dziadostwo,,...
O mamuniu...myślę- tylko nie to ...jeszcze trzy minuty dużej w tym samym miejscu i przyjdzie mi robić włam na cudzą działkę i upowszechniać ekologiczne zwalczanie stonki. Przecząco kiwam głową ,,że z pewnością nie,, i dziarskim krokiem oddalam się w kierunku domu ...babcia  (na szczęście) podąża za mną ;)





A w domu jak to u babci (wojtusiowej Prababci)...


...zapach drożdżowego ciasta, zimny kompot z rabarbaru i popołudniowa drzemka na prawdziwej pierzynie.




Z tego błogostanu zapomniałam na tydzień o komputerze , telefonie i wiem, że do szczęścia wiele nie potrzeba.



You May Also Like

30 komentarze

  1. Świetne zdjęcia, idealnie oddają sielankowy klimat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście to była sielanka, za to teraz tona prania i przepakowywanie walizek ;)

      Usuń
  2. Ależ Ci zazdroszczę tej pierzyny, drzemki i zapachu ciasta.
    A najbardziej Babci...

    Pięknie to opisałaś, zdjęcia sprawiły, że niemal byłam tam z Wami:)
    pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcie mam dwie... i obie wspaniałe !!!
      Dobrej nocy.

      Usuń
  3. Piękny post, cudowne zdjęcia. Takie miejsce to raj na ziemi. Nie mogę oderwać oczu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gizo Sz. to prawda ...mam ogromne szczęście że mogę tego doświadczać.

      Usuń
  4. Jak wspaniale, że masz takie miejsce, w którym znów możesz poczuć się dzieckiem, i cudowną kochającą babcię <3
    Na zdjęciach wspaniała sielanka, jakby czas się zatrzymał :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness, dla mnie czas w tym miejscu zatrzymał się trzydzieści lat temu ;)

      Usuń
  5. Wspaniały klimat, cudowne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najcudowniejszy sposób spędzania wolnego czasu. Oby Wojtuś miał jak najwięcej wspomnień z tych i następnych wakacji u Prababci, bo wakacje na wsi to najlepsze wakacje !

    Pozdrawiam ciepło :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, często dziękuję Bogu za ten czas, który została nam dany... to szczególny prezent od losu !

      Usuń
  7. Zaglądam po tygodniowej nieobecności a tu taka niespodzianka !
    Porzeczek i domowej drożdżówki nie jadłam wieki!
    Taka Babcia to prawdziwy skarb ! Zazdroszczę !!!
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażko, na drożdżówkę znajdziesz przepis na blogu..korzystaj z sezonu ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Rozsiadłam się przed komputerem i sącząc kawę, zaglądam co tam u naszej Kamili słychać. A tu krowa na widok której, sam mi się pyszczek radośnie wykrzywia ;) Takie obrazki odchodzą do przeszłości. Wspaniale uchwycony klimat, aż mi się wychodzić stąd nie chce.
    Baśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu ponad dwadzieścia lat temu nie dałabym wiary ,że krowy na pastwisku będą rzadkością ...Pamiętam jak przemierzałam pociągami Poskę wzdłuż i wszerz ... taki widok był normą.
      A teraz nawet spacerując po wioskach, trudno koguta usłyszeć ;)))

      Usuń
  9. O matko... moje marzenie, takie niepoukładane grządki, stare wiadra a w nich mięta co by nie panoszyła się po ogrodzie, kury, sadzonki w kubkach po jogurcie...Im jestem starsza, tym bardziej tęsknię do tego co wydawało mi się takie nudne w dzieciństwie... Mogłabym wstawac skoro świt i doglądać kur, królików, grządek, robić przetwory...
    Cudownie!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sadzonki w kubkach po jogurcie ...jak mogłam zapomnieć ...i stary sznurek nawinięty na tekturkę ;)))

      Podzielam Twoją tęsknotę ..ten świat może nie był dla nas w dzieciństwie nudny , tylko oczywisty ...a i człowiek nie miał czasu o tym myśleć , bo rówieśnicy z podwórka , rzeka , przygoda wzywały !
      Buziaki dla Was

      Usuń
  10. Chcialabym byc wtedy na Twoim miejscu.Iwona

    OdpowiedzUsuń
  11. gdybym patrzyła na same tylko zdjęcia, od razu wiedziałabym - lato, wakacje, sielski czas...
    swietnie oddałaś charakter chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję...tak bym właśnie chciała zapisać na zawsze te momenty, które nauczyłam się doceniać z wiekiem.

      Usuń
  12. Piękny sielski,wakacyjny klimat aż zazdroszczę. :) Czasami chętnie cofnęłabym czas do czasów gdy nie było komputerów, komórek i wakacyjny czas spędzało się na łonie natury i na spotkaniach z ludźmi, Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, no właśnie... pomimo tych cudów techniki, coraz dalej nam do siebie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Oczy mi się szklą kiedy to czytam... Tak było pół wieku temu u mojej babci, ale dziś już jej nie ma i nie ma już tego kawałka świata. Korzystaj z tego jak najwięcej, bo nic nie daje tyle ciepła, relaksu i energii na całe życie jak "polne" przygody z babcią. I życzę ci, żeby dzieciaki też sporo z tego zapamiętywały. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga.falice dla mnie każde obcowanie z babcią , uczestniczenie w jej codziennych pracach, to prawdziwy powrót do dzieciństwa...Wzruszyłam się , kiedy kilka dni przed wakacjami , Ola planując swój wypoczynek mówiła ,,...i pojedziemy do babci , i pójdziemy z kocem na łąkę i babcia pewnie zabierze kompot i herbatniki....,,, Uwierzysz że wspomnienia mamy takie same ;)

      Usuń
  14. Ale lato na Twoich zdjęciach :) Ale Rybciu, naprawdę nie depcz grządek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andzia ,,rybciu,, to jest jeszcze ta wersja do przyjęcia. Babacia potrafi na mnie jeszcze inaczej wołać , czego za żadne skarby Wam nie zdradzę ;)))

      Usuń
  15. Kamilko, jak tam pięknie! Sielski klimat. Wojtuś miał okazję przenieść się w czasie.
    Zdjęcie szóste, z cudną krówką kukającą zza zielska rozczuliło mnie... Ja z tych, co to w byle i innych zwierzętach gospodarskich ogrom piękna dostrzegają. Jednym słowem - kocham krowy! A nie, to dwa słowa były ;-)
    Miłej niedzieli :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miało być w BYDLE a nie w byle...
    Tak to jest jak pisze się ze smartfona... Wrrrr!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin