O moich niegroźnych upodobaniach, zastawie Wojtusia i trochę rękodzieła

by - 09:38:00



Wojtek wyrósł z melaminowych miseczek. Mogłabym mu obiad serwować na ,,dorosłych,, talerzach, ale chciałam by miał swoje, dzieciowe i wyjątkowe. To że na punkcie niektórych rzeczy posiadam totalnego bzika, to już pewnie wiecie. Mam takie skłonności i lubię gdy wokół mnie jest po prostu ładnie. Dbam o detale i  nawet podczas zakupów potrafię bić się z myślami,  jakiego koloru papilotki do muffinek nabyć, żeby później podany deser pięknie się prezentował. Grzesiek mówi że jestem kopnięta, ale żyjąc ze mną dwanaście lat, jakoś dzielnie bierze na klatę te dziwaczne upodobania.




  Ze wczesnego okresu mojego życia pamiętam takie szczegóły ,że pewnie dla większości mogłyby się okazać mało istotne (żeby nie napisać głupie).
Babcia posiadała piękną zastawę z cebulowym motywem. Takie delikatne , wdzięczne filiżanki, w których przygotowywała mi najprawdziwsze kakao. Uwierzcie, że chyba ze względu na ten niebieski wzór, śniadanie smakowało wybornie. Nawet osiadający na mleku ,,kożuch,, jakoś specjalnie mi nie przeszkadzał.


 Druga babcia przechowywała w kredensie serwis (biały z zieloną koniczyną ) Będąc dzieckiem upominałam się o niego, przy każdej nadarzającej się okazji. To miał być moje ,,wiano,,.
Już jako dziesięciolatka, snułam marzenia o własnym domu. Nie wiem czy było to podyktowane szybkim dorastaniem , czy może prl-owski szarobury świat  budził we mnie takie, estetyczne pragnienia (?)





Dużo mam takich dziwacznych wspomnień. Drewniane kokilki z ludowym motywem, w których dostawałam od cioci jajo ugotowane na miękko . I u drugiej cioci pamiętam kieliszki na nóżce z grubego szkła, na widok których zawsze umierałam z pragnienia. Udawałam z pełną premedytacją, bo wiedziałam że wtedy właścicielka poczęstuje mnie malinowym sokiem. Oczywiście napój nie był ważny , liczyła się francja- elegancja i puchary! Kurcze...nawet internackie kubki ,,Społem,, wspominam z sentymentem ;)))


I jak zwykle się rozpisałam, a chciałam Wam jedynie pokazać cyrkowy, zestaw Wojtusia.
Pozostało nam jedynie popracować nad manierami przy stole, bo nowe talerze jakoś zupełnie nie idą z tym w parze ;)


 A!  i żeby nie było, że ja tylko spaceruję z głowa w chmurach.
W tak zwanym międzyczasie,  powstał kosz na życzenie jednej z moich Czytelniczek.
 Docelowo mają znaleźć się w nim ślubne kotyliony.
Liczę na to, że nowa właścicielka będzie usatysfakcjonowana ;)





Poniżej wianek z sztucznych hortensji, który nieskromnie napiszę , całkiem nieźle prezentuje się 
na tle tych prawdziwych ;)







Sesja rękodzieła odbyła się na działce. Kiedy zadowolona zakończyłam pstrykanie zdjęć ( nie zważając na minę teściowej ), to jeszcze nawet porzeczki oberwałam ...i agrest ...i krzaki na swojej grządce pięknie uformowałam ...i niech nikt nie warzy się obibokiem mnie nazywać.


 Grzesiek w tym czasie doglądał syna, bo ten do ,,dziuba,, zieleninę wszelaką pakuje. Począwszy od szczypiorku , a skończywszy na niedojrzałych jabłkach.
Apetyt ma taki że nawet nie nadążmy sprawdzać, czy czegoś z ,,wkładka , nie połyka ;)


 Dziękuję za Wasze odwiedziny i życzę Wszystkim cudownego weekendu...ja przynajmniej taki planuję ;)))

You May Also Like

32 komentarze

  1. Fajne masz wspomnienia z dzieciństwa :))
    Komplecik dla synusia super, na pewno wszystko będzie mu z niego bardzo smakowało.... chociaż jak widzę po fotkach , to żeby mu smakowało, to i naczynka niepotrzebne :))) Smakosz naturalnych witamin :)
    Piękne prace :) Bardzo podoba mi się i koszyczek i wianek :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Wojcieszkowi rzeczywiście apetyt dopisuje. Chodź uwaga ostatnio nie jada ziemniaków (w ogóle!)...nawet przemycony w zupie wypluje. Za to mięsko i zielenina wszelaką -jak najbardziej!

      Usuń
  2. A u Ciebie same cuda:) jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio mam takie refleksje ,że ludzie wokół mnie są cudowni.

      Usuń
  3. Piękny koszyk i wianek. Zastawa dla synka jest bardzo ładna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki zastawie czasem udaje mi się przemycić coś do wojtkowej buzi ...zwłaszcza kiedy grymasi ...albo jak mu zęby kiełkują. Olcia do tej pory ma swoje ulubione kubki z pieskami i miskami ;)

      Usuń
  4. Wyjadałam babci kwaśne mleko z kamionkowego garnka i do tej pory gdy widzę podobny , mięknie mi serce. Babcia odeszła , pozostały bezcenne wspomnienia.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwaśne mleko...wieki nie piłam!
      Basiu czuję że doskonale mnie rozumiesz ;)

      Usuń
  5. Właściwie to nie wiem co najbardziej mi się podoba - bo podoba mi się absolutnie wszystko:)) i wianek i koszyk i ogród i wspomnienia - absolutnie wszystko :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za to kupuje Helenie kolejy bidon i kubeczek do picia. zastawę ma jeszcze z melaminy, ale i tak musiałam długo o nia wlaczyć ;) Ja uwielbiam takie pierdułki, może dlatego, że takich nie miałam. A teraz szaleję jak zobaczę jakiś uroczy kubeczek, widelczyk... A cyrku - okropnie nie lubię, działa na mnie tak bardzo...niepokojąco... Wolę piratów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bidon też ostatnio kupiłam ...Taki z rurką, bo ten cały ,,niekapek,, dawno poszedł w odstawkę .
      Na temat cyrku to ja się zupełnie nie wypowiadam ...bo nigdy w nim nie byłam ;))))

      Usuń
  7. Śliczna ta zastawa. Ja też mam bzika na punkcie skorupek dla dzieci. A skąd jest ta cyrkowa zastawa, bo bardzo mi się podoba:)
    Pozdrowienia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, zastawa kupiona w TKMAX...ale w ubiegłym sezonie widziałam równie ładne w Home&you
      i jakieś cuda z Chodzieży też przykuły moją uwagę (nie jestem tylko pewna czy to rzeczywiście była Chodzież?) ...takie śliczne porcelanki z motywem muchomora. Też by Wam się spodobały !

      Usuń
  8. Cudny zestaw dla Wojtasa. Nie dziwi, że ma taki apetyt. Dania zaserwowane w takim serwisie muszą smakować.
    Miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga Mądra, co to ,,otoczkę ,, potrafi docenić ;) !

      Usuń
  9. Każdy ma jakiegoś bzika ;) Twój bzik jest całkiem sympatyczny no i pożyteczny - potem wszyscy cieszą oczy.
    Pozdrawiam serdecznie, Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły tak jest ...tylko czasem ta ,,brzydsza,, połówka narzeka ...a po co?...dlaczego?
      Rozumiesz Madziu ;)

      Usuń
  10. U mojej mamy do tej pory w kredensie stoi dziecięca zastawa. Jak nowa. Już wyrosły z niej moje dziewczyny a mi wciąż gęba się śmieje, kiedy na nią patrzę. Kolorowe wspomnienia.. Wojtuś również będzie je miał, bo cyrkowe motywy na jego talerzykach i kubeczkach są bombowe! Cudny kolor kwiatów hortensji. Cudny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gizo, a wiesz że czytając Twój komentarz uzmysłowiłam sobie, że u mojej mamy chyba poniewiera się mój komplet śniadaniowy...Pamiętam że dostałam go w dniu Komunii...Ciekawe czy jest jeszcze na stanie (?)

      Usuń
  11. Twoje posty zawsze mi humor poprawią, czuję pod skóra że Ty pokrewna duszyczka jesteś.
    Jako dziecko próbowałam wyżebrać u babci popielniczkę, tak bardzo mi się wtedy kryształy podobały :D
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryształy zaczęłam doceniać z wiekiem...ale i tak nie wszystkie mi się podobają. Co do samej popielniczki ...to chyba nie było dziwne , zwłaszcza że w minionej dekadzie, nawet lekarz potrafił przyjmować pacjenta z papierosem w paszczy ;) Ostatnio oglądając stary , polski serial, żartowaliśmy z mężem że każda scena nagrywana była w chmurach tytoniowego dymu ;))))

      Usuń
  12. Łza się w oku kręci, powstrzymuję ją ale poleci.... Pozdrowienia , Iwona

    OdpowiedzUsuń
  13. Piekna Wojtusiowa zastawa. I koszyk Twój i wianek;-) I tak ogrodowo... Dzieciństwem mi zapachniało;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczególny komplement od koleżanki po fachu ;)))

      Usuń
  14. Wojtuś "wcinający" prosto z krzaczka...
    I kiedy On tak wyrósł???
    A "wkładki" to samo zdrowie, żywe białko ;-)
    Uściski niedzielne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, sama sobie zadaję to pytanie...czas tak nie ubłagalnie ucieka...Dzieci coraz większe , my coraz młodsi ;)))

      Usuń
  15. Po przerwie zaglądam do Ciebie, a tu trzy nowe wspaniałe posty. Książeczkę Snów kolorowych placu budowy już zakupiłam. U mnie też tematy motoryzacyjne na tapecie, wszędzie Jasio pokazuje / ogląda / widzi auta, karetki, walce, spychacze, kopary, wozy strażackie i samoloty. Miałam już więcej nie komplementować ;-) więc napiszę tylko – serdeczności ze stolicy :-) Dominika. PS. U nas nie ma jeżyków, za to małpki, więc zastawa Jasia obowiązkowo z motywem monkey ;-)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko przyznaj sama że chłopcy z tym zacięciem motoryzacyjnym chyba się rodzą ;D
      Małpi temat ,równie uroczy co jeżykowy.

      Usuń
  16. Ja mam wiele podobnych wspomnień z dzieciństwa - dotyczące zastawy itp. ;) I całe szczęście, że Wojtuś tak chętnie sięga po owoce w ogrodzie. Niech wie, że nie rosną w markecie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin