Wcale nie jest mi do śmiechu

by - 03:50:00



Wydaje mi się , że w moim trzydziestoparoletnim życiu widziałam wiele...Wiele mogę przemilczeć...ale kiedy dotykają mnie takie sytuacje, to ,,nóż mi się w kieszeni otwiera,,

Zebranie kolonijne.
Przyjechałam...nowa szkoła, szeroki hol i rzędy krzeseł, których już na pierwszy rzut oka widać że zabraknie. Jako, że mi oczko w rajstopach nie poszło, nie musiałam błagać szefa o zwolnienie, ominęłam miejskie korki-dotarłam stosunkowo wcześnie. Usadowiłam się wygodnie na swoich czterech literach, by z pozycji strategicznej obserwować zagęszczający się tłum. Wokół audytorium coraz większy wianuszek rodziców...dla których bark miejsca. A przede mną grupa wyrostków (12-15 lat) okupuje tapicerowane stołki. Zerkam i nie dowierzam..czyżby ta nasza młodzież była tak życiem zmęczona (?) Najwyraźniej u organizatora wyjazdu podobne mechanizmy zadziałały. Gdy tylko zaczął przemówienie, w demonstracyjny sposób przeniósł własne krzesła, celując w chłopaków słowami ,,niech usiądą tutaj te spracowane mamy, które podpierają ściany,,. Pokłosia nie było...co lepsze (o ironio!) do wolnych miejsc wystartowali , kolejni ,,młodzi dżentelmeni,,


Całe zebranie zagryzałam wargi, bluzgając w myślach ...no bo jak tak można. 
Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że tego samego dnia, dostanie mi się ,,wisienka na torcie,,



 Czekam na taksówkę, już wiem że nie zdążę komunikacją miejską dotrzeć na umówione spotkanie. Podziwiam z oddali kwitnące krzewy, rozprawiając sama ze sobą, czy produkcja cukru różanego, w stosunku do ilości spalin, będzie opłacalna dla zdrowia.
Osiedle ...ruchliwa ulica...kolorowy tłum (w końcu mamy lato) i ja dreptająca w miejscu. Przystanek autobusowy, a zaraz za nim kwiat młodzieży grający w zbijaka. Najwyraźniej to nowy sposób na podryw. Nie trudno było się domyśleć, że wschodzące gwiazdy sportu , chcą za wszelką cenę skupić na sobie uwagę, dwóch chłopców siedzących pod wiatą. Zamierzenie chyba się powiodło, cała ludność okupująca zatoczkę zmuszona była wysłuchiwać żenujących dialogów (to przemilczę ...rożne głupoty człowiek w tym wieku robił) Ponadto w ramach nieprzewidzianych atrakcji, pisk opon i piłka która dwukrotnie ląduje na ulicy, wśród zdezorientowanych kierowców. Być może to taka taktyka, wpadnę pod koła rozpędzonego samochodu, a wtedy mój obiekt westchnień rzuci się na ratunek niczym rycerz na białym koniu,, Wyobraźnia zaczyna mi podpowiadać jakie mogą być tego skutki.


 Za trzecim razem przełykam ślinę i już wiem że się będzie działo. 
Policyjny radiowóz jest jednym z samochodów, biorących udział w tym tragikomicznym przedstawieniu. Piłka robi ,,hop,, na jezdnię...za nią skacze jak gazela dziewczę z blond, rozpuszczonym włosem ...towarzyszki piszczą żeby było dramatyczniej...długonoga prawie ląduje na masce Pickupa...a władza (kolejny świadek zdarzenia) przejeżdża z opuszczonymi szybami, nawet nie kiwając palcem.

Tłum zaczyna szemrać...nie wytrzymuję.
Robię unik za przystanek i puszczam wiązankę  ,,...że jak któraś lala chce na własne życzenie zostać kaleką, to proszę bardzo ...jak nie myślą o sobie, to może warto pomyśleć o rodzicach ...kiedy dojdzie do wypadku z ich winy, to będą do końca życia kredyty spłacać...i nie będzie butów z trzema paskami...,,
I jeszcze kilka innych wizji przedstawiłam co by do pustej głowy dotarło!

Z natury to ja jest bardzo spokojny człowiek...wręcz znajomi twierdzą że ,,zawsze wszystkich usprawiedliwiam,, Kurcze! ale sami widzicie-trudno pewne zdarzenia przemilczeć.
I dziwi mnie to, że tylko starszy pan przewieszony przez balkon okazał się moim sprzymierzeńce i dodał od siebie ,,naskarżę matce,,  Reszta...( tym babcią o lasce to ja się nawet nie dziwię)...ale żaden pan tata (sądząc po wyglądzie) nie raczył mnie wesprzeć choćby słowem ...o policji nie wspominając.


W domu omal się nie poryczałam...i ze złości ...i z bezsilności.
Człowiek własnym dzieciom tłumaczy, że ,,dzień dobry,, trzeba mówić, nawet tej sąsiadce która czarownicę przypomina...i w autobusie miejsca ustąpić...po ławce buciorami nie skakać.
A przy takim nastawieni wszystkich, zastanawiam się jak im przyjdzie za kilka lat żyć,  pracować, współpracować, z bezstresowo wychowaną jednostką.

You May Also Like

42 komentarze

  1. A myślałam, że tylko ja jestem taka dziwna i tak mam, ze mnie krew zalewa jak mam styczność z podobnymi sytuacjami... ;-) Czasem wolę odpuścić, bo za dużo stresu by mnie kosztowała bezsensowna konfrontacja. Ale czasem też miarka się przepełni... Też różne głupoty robiłam, ale raczej człowiek miał szacunek do innych.... Teraz to nawet sąsiad sąsiada okradnie i śmieje się w żywe oczy i obnosi z łupem, bo przecież za rękę nie złapałaś...

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie , człowiek może ideałem nie był , ale kiedy sąsiad uwagę zwrócił, to uszy spuściłam po sobie i umiałam grzecznie przeprosić.

      Usuń
  2. Znieczulica społeczna, znam to. Czasem lepiej schować głowę w piasek, niż oberwać kontrę.
    Tylko kto te dzieci ma wychować , jak nie my? ...no kto?
    Kamila rozumiem Cię bardzo dobrze.
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie kto? ...Czasem na samych rodziców bym nie liczyła.

      Usuń
  3. Ech Kamilko, słów szkoda...bo i co tu powiedzieć? Ja jestem zażenowana, wstyd mi - za dzieciaki, za olewających rodziców...tak to u nas jest, że ludzie reagują dopiero w obliczu tragedii...i to na krótko. Bardziej niż głupota młodych denerwuje właśnie ta znieczulica pozostałych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Aniu, w obliczu tragedii wszyscy potrafią bić się w piersi...albo odwrotnie, działa system obarczania winą innych.

      Usuń
  4. Niestety taki jest dzisiejszy obraz dzieci i młodzieży. To bezstresowe wychowanie kiedyś się nam czkawką odbije. Ale jak w szkole chce się dzieci uczyć kultury to rodzice larum bo się dyscyplinę wprowadza i że tak nie może być. Wystarczy, że młody człowiek wyjdzie za ogrodzenie szkoły to już nie potrafi mówić proszę, dzień dobry, itp. a spotkanie nauczyciela w sklepie, czy na ulicy...hmm głowa w drugą stronę. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich bo jest wiele dzieci i młodzieży która tą codzienną kulturę ma wpojoną i chylę czoła tym wszystkim którzy wpajają to młodym.To czego była Pani świadkiem to tylko mała próbka umiejętności naszej obecnej młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jakie obwarowania i przykazy ma teraz szkoła (czytaj- ręce związane),
      Mamy w klasie córki takiego gagatka, na którego nie mam mocnych i jedyna szansa na poprawę sytuacji chłopca , nauczycieli i pozostałych dzieci, są tony makulatury wysyłane w różne miejsca.
      Ostatnio jeden z moich znajomych przyznał ,że jego żona (była dyrektorka podstawówki) odbierając wnuka ze szkoły , była tak zaskoczona zachowaniem dzieci, że dziękowała Bogu za emeryturę.

      Usuń
  5. Czym skorupka za młodu ... sama podstawy dobrego zachowania wpajam mojej córce od urodzenia i widzę efekty , ale na to trzeba trochę czasu poświęcić . Moi rodzice poświęcili , to z automatu i ja się staram . Niestety rodzice opisanych przez Ciebie młodych bohaterów pewnie nie znaleźli go zbyt wiele , tak zabiegani ☺.
    Z perspektywy czasu , od tych kilku lat jak mieszkam na wsi , widzę ,że pod względem szacunku dla starszych wieś nie wygląda nawet tak źle , dzieci zawsze pierwsze mówią - dzień dobry , nawet jak cię nie znają ☺ .
    Na temat bezstresowego wychowania nawet mi się pisać nie chce , mam w tym temacie zbyt wiele przemyśleń , summa summarum wychodzi mi , że tak chowane dzieciaki wyrastają na zestresowanych dorosłych . .. każda kłoda pod nogami w życiu urasta do kategorii katastrofy życiowej .
    Pozdrawiam serdecznie i nie denerwuj się , ważne ,że jednak część rodziców daje radę i stara się wtłoczyć do głowy swoim pociechom trochę oleju .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem brak czasu (widzę jak pracuję moi rówieśnicy, znajomi)...ważne żeby nie zapominać o tym, że roli rodzica nikt za nas nie odegra...żadna opiekunka ...niania. Chodź uważam, że po trochu wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za to nowe pokolenie.
      Tak więc chyba z dwojga złego lepiej kłaść do głowy, niż żałować na starość.

      Usuń
  6. Witaj Kamilo. Bardzo wartościowy, ciekawy blog, piękne zdjęcia. Trafiłam dopiero dzisiaj przez zupełny przypadek, ale już zostanę na dłużej, rozgoszczę się i nadrobię wszystkie posty. Lubię takie nieoczekiwane podróże – nieplanowane znalezienie motywującego, inspirującego i interesującego bloga. W kwestii posta, który napisałaś – nie wiadomo, co jest gorsze – to chamstwo, głupota, czy też znieczulica naokoło. Mam prawie dwuletniego synka i zrobię (już robię) wszystko, by wychować go na mądrego, szanującego innych, wartościowego człowieka. Ale niestety ignorancja / znieczulica / brak poszanowania zasad / chamstwo / tupet / zblazowanie u coraz większej ilości dzieci i młodzieży sprawiają, że boję się, jakie będą kolejne pokolenia. I nie można tu zrzucać winy na szkołę (wielu rodziców tak robi), bo najważniejsze lekcje i wzorce wynosimy w pierwszej kolejności z naszych domów….Spieszę pospacerować po wszystkich postach, a mam co czytać. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za teksty do przemyśleń. Dominika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, często rozmawiam ze znajomymi o własnych pociechach. Żadne dziecko nie jest ideałem i warto czasem popatrzeć na nie oczami innych. Wiem jednak o tym, że ciężko młodemu człowiekowi (zwłaszcza na falstarcie szkoły) przebić się w grupie, zaaklimatyzować, kiedy zasady wpajane w domu są burzone i jest niestety na to przyzwolenie...Ba! Niektórzy opiekunowie są nawet dumni z tego ,że syn -herszt bandy- przewodzi w głupkowatych zabawach! ...Ręce jak płetwy opadają!

      Proszę się rozgościć na blogu ;)

      Usuń
  7. oj tak...temat rzeka... ja tez z natury nie wychylająca się i spokojna ale kiedys pędząc na trening - boksu ;) o mało nie wyjęłam rękawic... 12-15 lat chłopaki, którzy znaleźli fantatsyczną zabawę a mianowicie rozbijanie szklanych butelek w uliczce... musiałam, mieć bardzo stanowczy głos, skoro zawrócili, żeby pozbierać szkło, ale odpyskować musiał, mysląc, że będzie dowcipny...
    Zresztą cuda dopiero słyszy się w piaskownicy... ehhh nasze dzieci będą ginącym gatunkiem...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, z takimi rekwizytami mogłaś puścić im wiązankę ;))) Na sam widok rękawic pewnie towarzystwo by zbladło ;)
      Co się tyczy piaskownicy ... to na mnie jeszcze gorzej działają babcie (opiekunki?) i ciągłe pouczenia ,,nie dotykaj piasku,, ...,,nie ubrudź się ,, ...,,gdzie tam leziesz,, itp.

      Usuń
  8. to są właśnie skutki dzisiejszego wychowywania dzieci - przez fejsa, gry i tv. a gdzie są rodzice ja się pytam?!
    w takich sytuacjach, to niestety mnie tak ponosi, ze sama bluzgam. nie daję rady :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sardynko, rodzice zapewne na dwóch etatach ;) ...Wszystko jest dla ludzi...i te gry i fejs (takie czasy) tylko najgorzej jak te dzieci są pozostawione z tym wszystkim same sobie.

      Usuń
  9. A ja ostatnio byłam świadkiem jak pewien młodzieniec uciekał (po kradzieży czegoś) i .... solidarność ludzi, zostawili wszystko, swoje sklepiki i schwytali tego gimnazjalistę .... za którego za chwilę czekając na policję wstydziła się nauczycielka .... i po co mu to było? Żeby zaimponować kolegom? no to zaimponował......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Entomko, a wiesz że ja znam takich małoletnich , którym rzeczywiście skucie kajdankami imponuje...
      Dobrze ,że opisana przez Ciebie historyjka miała takie zakończenie...może Młody poniesie konsekwencje i będzie to dla niego prawdziwa lekcja na przyszłość.

      Usuń
  10. Oj, mnie też krew zalewa, od czego czerwona się robię szybko i nie wytrzymuję, jak widzę, chamstwo, prostactwo i bezczelność. Czasem żałuję, że w ogóle ostatecznie zabieram głos i stanowisko...ale kurczę o to właśnie chodzi, prawda?? Jak można przemilczeć, udawać obojętność, głuchotę i ślepotę. Nasze dzieci aż za głośno wołają "dzień dobry" i to wszystkim na naszej wsi. I dumna jestem z tego, i na szczęście dorośli się nie dziwią. Zobaczymy, co będzie dalej, ale uczyć i powtarzać, co trzeba będę do upadłego.
    Czasem wydaje mi się, że starej daty jestem. Bo oburza mnie współczesna młodzież, i współcześni rodzice.
    Ania, rocznik 1977:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! na ,,Dzień dobry,, to ja jestem wyczulona...Znajoma nie chce nawet ze mną po galerii handlowej spacerować , kłaniam się w każdym sklepie i uważam to za naturalne ...chodź dla niej to obciach ;)))
      Robię to z premedytacją, niedługo to chyba w ogóle zapomnimy o grzecznościach...

      Usuń
  11. Niestety... Dla większości rodziców ważniejsze jest robienie kariery niż wychowanie dziecka. I jeszcze tłumaczą swoje zaniedbanie "bezstresowym wychowaniem". Jest kilka takich mamusiek u Młodego w przedszkolu - też mi się nóż w kieszeni otwiera. Co mnie pociesza (i jestem wrednie zadowolona), to że wróci to do nich z czkawką. Bo dziecko nie nauczone szacunku do starszych, szacunku do rodziców też nie ma i na starość Ci rodzice bardzo się zdziwią... Moje dziecko bezstresowego wychowania nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, czasem dla takich mamusiek szukam wytłumaczenia i zastanawiam się czy to głupota, czy nieporadność rodzicielska? Moi potomni raczej też bezstresowo wychowywane nie są...młodszy , krnąbrny i uparty dwa razy dziennie w kącie stoi , żeby mi całkiem na głowę nie wlazł! Taki ,,aparat,, mi się trafił ;)

      Usuń
    2. O, mój też często do kąta wędruje, tudzież idzie do pokoju przemyśleć swoje zachowanie :D A co do mamusiek, to nie jest nieporadność i głupota, tylko moim zdanie lenistwo i zapatrzenie w siebie. Po prostu nie potrafią i nie chcą nawet cząstki siebie poświęcić dla dziecka. Zauważyłam, że tacy rodzice nie okazują swoich uczuć tym dzieciom, miłości... Mam właśnie w głowie małą retrospekcję i serio - żadnej z tych mam nie widziałam żeby przytuliła dziecko odbierając je z przedszkola! Czy mi się wydaje??

      Usuń
    3. Rzeczywiście jest grono rodziców, którzy nie potrafią zrezygnować z cząstki siebie. I zgodzę się z tym, że ich priorytetem nie są maluchy...przykre... A czasem wystarczy godzina z dzieckiem , niż cały dzień obok dziecka.

      Usuń
  12. Kamila, mam podobne spostrzeżenia. Codziennie czekając na tramwaj, obserwuje młode pokolenie. Przestałam zwracać uwagę ,że plują , przeklinają. Jeśli dziecko dobre wzorce wyniesie z domu, z pewnością będzie chciało inaczej zaimponować rówieśnikom. Społeczeństwo coraz bardziej wykształcone , a na ulicy ...eeee...
    Modliszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze dorośli dostrzegali tę ,,różnicę pokoleń,, ...Zastanawiam się czy upadek wartości to brak należytych autorytetów?

      Usuń
  13. Kamila,
    oh yes, it's cherry season! Wonderful. And your dog is soooo cute!! I'm an absolutely dog lover - you should know
    Happy summer
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  14. O to ja nie jestem sama w naszym mieście, czasem sama do siebie mówię Kasia nic nie mów ale to nie pomaga, nie mogę przejść obojętnie wobec głupoty wielu ludzi, których spotykam na swojej drodze, może jestem za szczera ale mam to gdzieś, może chociaż niewielka cześć z tego co mówię dotrze do małego rozumku. Tak zostałam wychowana i za to dziękuje moim Rodzicom

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, bardziej niż zachowanie nieletnich , dziwi mnie zachowanie dorosłych ... Czasem staram się ugryźć w język , ale po prostu się nie da.

      Usuń
  15. Kamilko, ostatnio niewiele komentuję, tylko czytam i oglądam, ale zgadzam się z Tobą. Wiesz, jak widzę dzisiejszą młodzież, to boję się, co z tych moich dzieci wyrośnie, jak ich wychować, żeby byli wartościowymi ludźmi, a jednocześnie nie odrzuconymi przez rówieśników. Ciężko być rodzicem... Pozdrawiam Cię serdecznie :))))
    Ola
    P.S. Ja teraz walczę z buntem 2-latka u Hani i buntem 5-latka u syna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, wiesz ...doszłam do takich wniosków ,że trzeba robić swoje...i mieć nadzieje, że to co nakładziemy naszym dzieciakom do głowy , będzie w przyszłości jak papierek lakmusowy...Myślę że się sprawdzą.

      Usuń
  16. Aż ciśnie się na usta ,,ta dzisiejsza młodzież,,
    Po tym co przeczytałam boje się starości.
    Jeśli w młodych głowach nie zakiełkuje rozsądek i empatia, trudno sobie wyobrazić co będzie za kilkanaście lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee...nie generalizujmy ;) Znam grono mądrych, fajnych ...i MYŚLĄCYCH nastolatków.

      Usuń
  17. Młodzież, młodzieżą..ale ile razy spotkałam się z durnotą i chamstwem ludzie starszych..ehh..

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały blog, nadrobiłam na razie 2015 rok, 2011 i pierwszą połowę 2012. Na pewno będę wracać do wielu postów, są wspaniałą inspiracją, motywacją, ucztą dla oka i duszy. Dziękuję za inspiracje, zwłaszcza jeśli chodzi o zabawy z dziećmi i wartościowe książeczki – dziś kupuję mojemu prawie dwulatkowi znikopis-tablicę, jakoś nie pomyślałam o niej, a mój żuczek już przejawia zainteresowanie mazaniem bazgrołów na kartce papieru. Zazdroszczę czasu z dziećmi, ja niestety mam w tygodniu tylko wieczory z synkiem, za to wtedy jestem 100-procentowo tylko dla niego, całą sobą, nie mówiąc już o weekendach. Pozdrawiam i dziękuję za motywację i piękno na Twoich zdjęciach i w Twoich wpisach. Dominika raz jeszcze, nowa czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, cieszy mnie to ogromnie ...dosłownie miód na me serce ;)
      Tablice -znikopis , szczerze polecam...wydaje mi się że Wojtek dzięki niej opanował chwytanie kredek ...i teraz nie mamy z tym problemu ( namagnesowany długopis nie wymaga siły przy bazgraniu i maluch widzi efekty, bez przyciskania- co jest trudne dla początkujących artystów)...Ponadto u nas ostatnio hitem sa naklejki ;)

      Usuń
  19. Rozumiem twoje wzburzenie i samej mi się zdarza zareagować w takich sytuacjach. I nie rozumiem tej obojętności i akceptacji otoczenia. A już najbardziej nie rozumiem tego braku obiektywizmu rodzica, który przy tym bezstresowym wychowaniu cały czas jest przekonany, że jego dziecko to chodzący ideał, któremu nie można zwrócić uwagi i trzeba tylko po głowie głaskać. Pytanie tylko jak tak bezstresowo wychowane dziecko potraktuje rodzica na starość, Bo właśnie brak szacunku dla starszego pokolenia chyba najbardziej mnie przeraża. Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, nie wiem do końca czy ma to jakieś znaczenie ...ale z wiadomych przyczyn wychowujemy armię jedynaków. Wydaje mi się że ze skrajności w skrajność , albo rodzice tak bardzo skupiają się na tym małym cudzie, że zakochani w potomstwie nie widzą własnych błędów wychowawczych...albo z braku czasu, pobłażają dzieciakom wynagradzając im nieobecność...może się mylę (?)

      Usuń
  20. Bezstresowe wychowanie to tragedia naszych czasów. Mnie zawsze przerażają szkolne wycieczki wsiadające do autobusu miejskiego, jednostki gotowe zabić w imię posadzenia młodego tyłka na siedzeniu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/