Tort ,,zielony mech,, smaczny?

by - 14:30:00


Witajcie!
Dziś dopisuje mi wyjątkowy humor, a to za sprawą świątecznych frykasów. O dziwo wskazówka wagi drgnęła w dół, najwyraźniej to dowód na to, że obskakiwanie gości się opłaca ;)


Wracając do świąt, to dziękuję za pamięć i życzenia. Przepraszam wszystkich tych którzy czekali na przepis...i się nie doczekali ;) Uaktualniłam poprzedni post i podałam proporcję na babkę z octem. Uwierzcie, nie udało się wcześniej. W Wielkanoc nie miałam głowy do blogowania, ponadto wstrętny wirus zbierał w rodzinie kolejne ofiary (Wojtek- bidulek całkowicie stracił głos i do chwili obecnej furczy jak mały traktorek). Ponadto ledwie minęły święta , a tu za progiem kolejne uroczystości. Kwiecień , maj i początek czerwca, prawie cały pozakreślany w kalendarzu na czerwono...będzie się działo!



Pierwszy do ,,odstrzału ,, jest Grześ. Od kiedy zobaczyłam inspirację, wiedziała że to właśnie dla niego upiekę tort szpinakowy. To miał być taki symbol-mąż przechodzony, już nie pierwszej młodości (wybacz Kochanie)...więc wypadało bardziej zadbać o jego zdrowie. Lepszy pretekst mógł się nie trafić...dodatkowo powinnam włożyć do koperty zaproszenie na podstawowe badania ...ale aż tak nie chciałam się narażać ;)))



Przepis na ciasto pochodzi ze strony Moje Wypieki (klik) Do przełożenia placka użyłam jednak masy z ,,kremówki,, ( 2 małe śmietany 30% ubiłam na sztywno z 1/3 szklanki cukru pudru...a pod koniec energicznego mieszania, do całości dodałam łyżeczkę żelatyny- dokładnie rozpuszczonej w 1/4 gorącej wody).
Tort był wilgotny i bardziej wyczuwało się nutę proszku do pieczenia niż szpinak...smak niczym specjalnym mnie nie zaskoczył. Natomiast wygląd daje wiele możliwości...np. kiedy organizujemy dzieciom tematyczne urodziny. Wystarczy podwoić proporcję i wyczarować dinozaura , smoka , czy co tam innego podsuwa wyobraźnia ...no chyba że macie w domu oponenta jak ja ;)



Ola wróciła ze szkoły... zwabiona zapachem świeżo upieczonego ciasta, zrzuciła plecak i wychyliła się do kuchni jak żuraw (chyba żeby ścierą nie oberwać, za chodzenie po domu w brudnych butach)
-Co robisz?-
-Tort
-Dla kogo? (w ferworze rozrysowywania własnych zaproszeń ,jakoś zapomniała o ojcu)
-Jak to dla kogo? dla Ciebie! Od dwóch tygodni tworzysz listę gości, muszę potrenować ...jak nie wyjdzie i tak zjecie ;)
W tym momencie odwróciłam się z duma prezentując zielony wypiek.
 U Oli nastąpił wytrzeszcz, mina jej zrzedła, po czym stanowczo zaprotestowała typowym tonem dla okresu nastoletniego.
-Chyba żartujesz ?!
Nie słuchając wyjaśnień, zamknęła  się w pokoju (trzaskiem drzwi demonstrując swoje oburzenie) .Olka lamentowała rycząc w poduszkę ...a ja ze stoickim spokojem smarowałam placki kremem, wyłapując pojedyncze frazy przerywane szlochaniem ...ty mnie chyba nienawidzisz....wszystkie koleżanki pomyślą że zwariowałaś... (i najlepsze) jak mogłaś mi to zrobić...

Mamo tylko nie pisz proszę, że byłam taka sama ;)))



Jednak wieczorem kiedy emocje opadły i ,,matka-wariatka,, porcjowała z Jubilatem tort, Ola jak gdyby nigdy nic, podsuwała talerzyk .
...Oddała wylizany do czysta, stwierdzając że ,,ciasto wyszło całkiem dobre,, ;)



You May Also Like

29 komentarze

  1. Prezentuje się pysznie, a skoro szalona mama wylizała tzn, że smakuje też pysznie:) czekam na kolejne posty .. Właśnie skończyłam swój post jutro zamieszczę :) miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was to dopiero jest Pysznie!...z pewnością wpadnę z rewizytą .
      Dobrej nocy.

      Usuń
  2. Wygląda przepięknie! Dziękuję za maila. Pomysł bardzo mi się podoba i jestem chętna!
    Zadzwonię wkrótce!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super ! To trzymamy się wstępnego planu.
      Iza oddalam głos i trzymam kciuki ;)

      Usuń
  3. Piękne zdjęcia:)
    Kiedyś przymierzałam się do tego wypieku;) Słyszałam jeszcze o jakimś ciekawym przepisie na ciasto z czerwonej fasoli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ,że próbowałam ciasta z czerwonej fasoli? Upiekła je sąsiadka...smakowało dobrze...jak browie z domieszką czegoś ...hmmm...niezidentyfikowanego .W życiu nie powiedziałabym że jednym ze składników jest warzywo strączkowe ;)

      Usuń
  4. Ten torcik kusi mnie już od dłuższego czasu, muszę w końcu spróbować :)
    Wygląda naprawdę pięknie..... no i zdjęcia jak zawsze prześliczne :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego weekendu , Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness nie wiem czy tort szpinakowy zagości w naszym stałym repertuarze (szczerze to jednak wole tradycyjny biszkopt) ...ale jest to z pewnością oryginalnym zamiennik ;)

      Usuń
  5. Oj Ola, Ola... Ale Ty też wredota, że ją judzisz :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniale wygląda! Takie zieloniutkie! A pomijając same ciasto - śliczna zastawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastawa to jeden z moich bzików... szkoda tylko, że to zamiłowanie nie idzie w parze z miejscem do przechowywania ;)

      Usuń
  7. Kusi mnie ten tort :) Muszę spróbować, choć wypieki nie są moją mocną stroną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto nie jest jakoś wybitnie trudne...chociaż przyznam, że pierwsze moje torty to była porażka totalna ;)))
      W okolicach Oli urodzin podzielę się przepisem na niezawodny biszkopt -ZAWSZE się udaje !

      Usuń
  8. Coś dla mnie :) uwielbiam takie wynalazki :) Poza tym wygląda zjawiskowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renia Ty wiesz że wczoraj wertowałam stare książki kucharskie ofiarowane przez babcię i tam całkiem niespodziewanie natknęłam się na tort z fasoli ? Przepis ogromnie mnie zaskoczył , myślałam że obecnie nastąpiło apogeum słodkich wynalazków z warzywnym wkładem ...a tu proszę ...gulasz z kurzych żołądków ...a kilka stron dalej...mazurek ze świeżym żytem ;)))

      Usuń
  9. wygląda niezwykle intrygująco choć przyznam, ze ciekawi mnie też smak i co na taki tort powiedziałby mój ślubny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no ja głównie z ciekawości upiekłam.

      Usuń
  10. Ale smakowity tort a truskawki na zielonym meszku cudnie sie prezentują:)

    OdpowiedzUsuń
  11. wygląda smakowicie !

    http://anicix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Robiłam to ciasto w tamtym roku na Wielkanoc, tylko zamiast truskawek użyłam owoce granatu. Zebym domownikom nie powiedziała co jest w środku, pewnie bardziej by im smakowało...hehe! Dla mnie przepis ciekawy ze względu na wygląd, ale szczerze powiedziwszy - bardziej uczta dla oczu, bo dla podniebienia to już nieco mniej. Nie mogę też powiedzieć, że ciasto to wejdzie na stałe do naszego repertuału z wypiekami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota, miałam takie zamierzenie że tort ozdobię granatem (zwłaszcza że to jeden z ulubionych owoców męża) ale niestety w pobliskim sklepie na stanie były tylko truskawki...które nawiasem poza wyglądem niewiele mają z nimi wspólnego ;)))

      Usuń
    2. Dlatego Ja truskawek jeszcze nie kupuję, chociaż nawet w dużych skrzynkach ostatnio widziałam w Netto i to w dość dostępnej cenie... Poczekam na te pachnące latem... ;)

      Usuń
  13. Wygląda cudownie.A w smaku na prawdę nie czuje się szpinaku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może delikatnie...moim zdaniem znacznie bardziej czuje się te 3 łyżeczki proszku do pieczenia ;)

      Usuń
  14. Wygląda efektownie:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Próbowałam w Święta tego zielonego cuda j muszę przyznać smak mnie nie zachwycił, ale trzeba przyznać, że wygląda pięknie. Twoje zdjęcia niezwykle apetyczne :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa jestem jak smakuje, bo wygląda imponująco...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin