Farbowany ryż

by - 13:31:00


 Padł mi telefon...stukałam , klikałam, próbowałam wszystkich metod, które w takich momentach pomagały wskrzesić kapryśny sprzęt i nic...głucha cisza.
W czwartek pozbawiona łączności w eterze, udałam się do operatora w wiadomy celu. Pominę mało istotne drobiazgi i samą procedurę wybierania nowego modelu. Przyszła pora na wydrukowanie umowy...kolejna makulatura do upchnięcia w domu...i tak sobie siedzę przy eleganckim stole , naprzeciw równie eleganckiej pani stukającej w klawiaturę...mija pięć minut...system się zawiesza...
Mija kolejne 10...po 20 znam już każde obłupanie na ścianie i wiem z jaką częstotliwością uruchamia się autko , które kusi warkotem galeryjnych zakupoholików, by za 2 zety sprawili swoim dzieciakom frajdę...
Po 30 minutach nie wytrzymuję.
Nie! Wcale nie upominam, że troszkę mi się śpieszy , że rozgrzebane wianki czekają-walę prosto z mostu...  ,,Czy panią przez osiem godzin ta muzyka nie męczy? 
Dostrzegam zaskoczenie, na twarzy kobiety niewiele starszej ode mnie.
Poprawia z niepewnym uśmiechem
,,Dwanaście godzin...,,  
,,Jak to dwanaście?!,,
I tu wyjaśnia, że współpracowniczka zachorowała, że szukają kolejnej osoby...że zanim się ktoś wdroży...
Wszystko brzmi logicznie i spójnie.
W mojej głowie jednak, zaczynają kłębić się buntownicze myśli...a gdzie odpoczynek, rodzina (wiem że ma córkę) ŻYCIE !





I wiecie co, wlekąc się do domu dotarło do mnie że jestem szczęściarą.
Mam czas...
Mam czas na zabawy z Wojtkiem , na poranne mizianie, na to by wypić z córką niespiesznie kakao i pogadać o nowych butach. Mam czas żeby normalnie zjeść , bez pośpiechu nastawić pralkę , poczytać książkę i pozbierać myśli . 
Mam CZAS- TEN DEFICYTOWY TOWAR!



 A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja ten czas trwonię...nie ukrywam również na blogowanie.
Ustaliłam sobie graniczną godzinę , jednak ta graniczna godzina się przeciąga... a to maile...zdjęcia, dziennik elektroniczny Oli i jakieś natrętne poczucie że powinnam napisać, zajrzeć, skomentować...Nie wiem czy Wy też tak macie , ale mnie to zaczyna uwierać i nigdy nie chciałam żeby Home fragrance przeistoczyło się w kolejny obowiązek.


Od momentu podjęcia decyzji, że dopóki Pierniczek nie pójdzie do przedszkola i pozostaje pod skrzydłami mamy, przyświeca mi myśl żeby maksymalnie wykorzystać ten wspólny czas z dziećmi. Stąd też pomysł z farbowaniem ryżu i wcielanie się w rolę przedszkolanki.
Spróbujcie- zabawa jest świetna!
A sprzątania wcale nie tak wiele-serio...ale co tam sprzątanie ...przecież MAM CZAS ;)


 p.s. 
Dla chętnych PRZEPIS NA FARBOWANY RYŻ
Potrzebne będą
15 szklanek surowego ryżu (kasza ,,pęczak,, również się poddaje, tylko efekty są słabsze)
5 barwników spożywczych
5 kieliszków alkoholu
5 litrowych słoików, blaszki do pieczenia ciasta.
ręczniki papierowe

Do każdego słoika wsypujemy 3 szklanki surowego ryżu, dodajemy barwnik(w moim przypadku szczypta - używam barwników w proszku) i kieliszek alkoholu (od razu wyjaśniam że zapach wyparuje).
Zakręcamy słoiki , potrząsamy żeby wszystko równomiernie się zafarbowało. Następnie przesypujemy zawartość na blaszki wyłożone papierem.
Odstawiamy na 24 godziny żeby całość dobrze wyschła. U mnie ryż przeleżał ten proces na górze szafek kuchennych. Jak widzicie zastosowanie jest bardzo różnorodne ;)


Ostatnio troszkę z przerażeniem spojrzałam na daty w kalendarzu ...Wielkanoc tuż, tuż ...
...ale po drodze jeszcze Dzień Kobiet.
Z życzeniami , uśmiecha się do Was nasz pierwszy, balkonowy kwiatek ;)





You May Also Like

18 komentarze

  1. Ja pracuję 8 godzin, ale muszę dojechać do pracy ponad 30 km, więc w domu mnie nie ma około 10 godzin. Po pracy zawsze coś jest do załatwienia, zrobienia, kupienia "po drodze". Dopiero niedawno dodarło do mnie, że ja ciągle NIE MAM CZASU.
    Teraz pracuję nad tym by znaleźć czas - najprostrzym sposobem na uzyskanie dodatkowych minut jest ograniczenie czasu spędzonego przed komputerem, drugim kompromisy jak chodzi o prowadzenie domu - przecież na codzień nie muszę być perfekcyjną Panią domu.
    A Tobie zazdroszczę tego czasu nieśpiesznego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ranczo, nie współczuję ...po prostu podziwiam...Podejrzewam ,że u mnie powrót na rynek pracy, może wyglądać podobnie za klika miesięcy. Tym bardziej powinnam skupić się na tym co ważne...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przestałam sobie wyznaczać limity czasowe. To było tragiczne - np. maksymalnie pół godziny na czytanie czy godzina na blogowanie jak piszesz. Ale tak mnie to stresowało, to ograniczenie czasowe, że nie czerpałam żadnej radości z tego czasu dla mnie. A bez tego nie mogłam wystarczająco dawać z siebie innym... Trzeba znaleźć złoty środek, ale to oczywiście nie jest proste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anui, nie zrozum mnie źle, największa radość blogowania odbiera może nie tyle poczucie obowiązku , co odpowiedzialność ... za wszystkich Czytelników których ,, oswoiłam,, ....Myślę o tym że czekacie...na wpis , na komentarz...no chyba że sobie schlebiam i tylko dla mnie Home Fragrance jest tak ważne ;)))
      Chodzi o taki ludzki, zdrowy rewanż, za Wasze zaufanie...

      Usuń
  4. Ten czas to faktycznie deficytowy towar :)
    To wspaniałe, że możesz tyle czasu poświęcić swoim dzieciom :) obyś go miała jak najwięcej!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to procentuje i wiem że tych wspólnych chwil nie kupiłabym za żadne pieniądze.

      Usuń
  5. Jest Pani ostatnią osobą o której można powiedzieć że trwoni swój czas...tyle tu inspiracji. Zaglądam i zachwycam się od dawna tym blogiem, Jest Pani dla mnie Pani skarbniąa pomysłów. Dobre myśli wysyłam.
    Koszatka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszatko, a Ty jesteś pierwszą osobą która mi to piszę ;)
      Dziękuję...Zawsze wydawało mi się że jestem dobrze zorganizowana ....ale im więcej chodzę po tym świeci,e wydaje mi się że to nie on zwariował- tylko ja....Jakoś tak trudno mi się wstrzelić w panujące standardy.

      Usuń
  6. Dla niektórych to stracony czas, taki jaki my lubimy. Poranne mizianie - ja mam teraz przyniesioną "kawkę" do łóżka, przez moją córkę ;), grzebanie w jedzeniu, czy jedzenie kaszy paluszkami :) uwielbiam to, choć nadal mam wrażenie, że robię za mało, mogłabym więcej i dziękuję bardzo za ten ryż kolorowy :) helenka będzie zachwycona to zdecydowanie jej klimaty. Choć i tak najlepsza zupa jest z kredek :)
    Pozostaje mi życzyć zdrowia, bo szcześciara już z Ciebie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga Ty w szczególności powinnaś wypróbować przepis- U nas to jeden z niewielu sposobów żeby unieruchomic Wojciecha ...przesypuje, rozsypuje a przy okazji ćwiczy rączki, 😊

      Usuń
  7. Wiem o czym piszesz. Pracuję po 8 godzin , doliczając dojazdy jestem prawie cały dzień poza domem. Tak bardzo szkoda mi dzieci, teściowa mamy im nie zastąpi ...ale żyć trzeba. Nie wiem jak długo psychicznie wytrzymam. Życzę Ci żebyś nigdy nie stała przed podobnymi wyborami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszające ...życzę Ci dużo siły i lepszych perspektyw.

      Usuń
  8. Proszę napisać czy preparowany w ten sposób ryż się nie psuje ?
    Fajny pomysł na zabawę z dziećmi
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! Jeśli po farbowaniu i maceracji z odrobiną alkoholu dobrze wyschnie , możemy przechowywać go podobnie jak zwykły, sypki ryż.

      Usuń
  9. Genialny pomysł z tym ryżem......a co do organizacji to ja postanowiłam pracować w domu....ale czasem nie daje rady bez wyrzutów sumienia....bo jak zaczynam szyć to mam wrażenie że dzieci zanidbuje....jak zaczynam się z nimi bawić to myslę zę obiad już trzeba zrobić....może na blog zajrzeć....ciągle coś...no ale oni to priorytet jednak...na całą resztę znajdzie się czas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hally mamy podobne priorytety, Ty o tym doskonale wiesz.
      Ściskam Waszą Gromadkę serdecznie

      Usuń
  10. Dziekuję za pomysł wykorzystam w pracy :) O tak ja także cenię każdą chwilę z moim skarbem! A teraz tu siedzę jak mały wkońcu śpi a dziś miał pomysł wogóle nie spać ale padł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edi, u nas jest tak że w ciągu dnia mamy króciutką drzemkę...ale o 18.30 synuś już śpi jak zabity.
      Zapomniałam dodać ,że taki farbowany ryż nadaje się również do ozdabiania pisanek ,albo laurek ...wystarczy klejem narysować na kartce np. serduszko o obsypać ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin