Przymusowa dieta ...nie może być inaczej ;)

by - 12:24:00


 Szczęśliwa jest ta ,która wraz z nadejściem wiosny, nie układa w głowie planu nowej ,,strategi,,
Nie jestem tu chwalebnym wyjątkiem -a szkoda ;) Knuje jakby tu całkiem przyzwoicie wypaść na zbliżający się festiwalu bikini. Zawiedzionych uprzedzam że żadnych diet na blogu nie będzie. Zamierzam troszkę zmodyfikować nasz jadłospis (tu odjąć , tam dodać) i zacząć częściej przemieszczać się dwuśladem...jakoś ostatnio zatęskniłam za rowerem.


Ameryki nie odkryje jeśli napiszę, że życie samo podsuwa nam pasujące do siebie puzzle. Jednak co innego  snuć plany , wdrażać ...a co innego mieć przymusowy szczękościsk. Nie przewidziałam niespodzianki z okazji Dnia Kobiet, ze strony ,,ósemki,, ...jednak niespodzianki mają właśnie to do siebie, że element zaskoczenia jest niezbędny. Tak więc udałam się do stomatolog, bez jakiś większych nerwów, co by z bólu reszty kłaków sobie nie wyskubać. Dał Bóg, że dentystkę mam świetną ...aż mi jej żal było, kiedy po moich turbulencjach na fotelu, wycierała pot z czoła. Skończyło się na kilku szwach i pożegnaniu zęba mądrości ,który to wcale taki mądry nie był ...postanowił zagnieździć się w gałęzi żuchwy (chyba tak to się zwie?)

Musicie wiedzieć że po tym jak na chirurgi z zaciekawieniem przyglądałam się drutowanym szczęką (to dopiero jazda!), różnego rodzaju rekonstrukcją i uraczona opowieściami typu ,, urządzeniem podobnym do odkurzacza , wiercili mi dziurę w kości , głowa skakała po blacie- ale nic nie czułam ...,, wizyta u dentysty to pikuś.
Przeżyłam kilka perypetii szpitalnych, zupę piłam rurką i mówić nie mogłam (uwierzycie ..he,he) czyli w bojach powinnam być zaprawiona...no ale diety płynnej po wyrwaniu zęba, to ja się raczej nie spodziewałam.




 Tak więc inni pałaszują świeże bułeczki a ja niestety na przymusowej diecie jestem.
Wszystko mi kołkiem w paszczy staje, przez ten obolały język to nawet o głodzie zapomniałam.
Z jednej strony ma to swoje plusy - nic się nie marnuje...napoczęte warzywa, owoce siup do temomixa  i śniadanko gotowe.
 Hitem jest koktajl z banana , melona , mleka sojowego i płatków owsianych
 Jeśli macie w zanadrzu podobne przepisu na mniej lub bardziej wyrafinowane potrawy płynne -to ja jestem chętna  Nawet gdy zacznę jeść ,,normalnie,, to organizm po antybiotykach będę reperować.





Najlepsze są jednak rozmowy telefoniczne, bo człowiek słowa przez zęby cedzi i pewnie po drugiej stronie delikwent myśli, że w nieodpowiednim momencie numer wybrał ;)



  Jak nic kara boska mnie dosięgła.
Grzesiek chyba w najśmielszych marzeniach nie spodziewał się tego że zmilknę , a tu proszę aż mu się dowcip wyostrzył. Ciekawy mojej miny, zaczął w wróżkę-zębuszkę się bawić.

Niech no tylko na dobre się  uruchomię ;)





You May Also Like

27 komentarze

  1. Oj strasznie musiałaś cierpieć :( Ja nie mam już żadnej ósemki, pozbyłam się wszystkich, bo też nie dawały mi spokojnie żyć ;) A taka dietka chyba nie jest zła...ja tam uwielbiam takie koktajle :) Oby wszystkie zębowe boleści szybko Ci przeszły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, koktajle jak najbardziej ,,uwielbiam,, Z tego tytułu co roku upycham w sezonie letnim, owoce w zamrażalce... U mnie jeszcze 3 ,,ósemki, ;)

      Usuń
  2. Post mnie rozbawił, chociaż przeżyć u dentystki nie zazdroszczę... Brrrrrr!
    Ja też powinnam coś wykombinować w kierunku zdrowego jedzenia, ale jakoś się zebrać nie mogę.
    Ot, chyba będę skazana być na lato rozrośniętą foką... hehe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto...ja się tak zbierała, zbierałam...aż w końcu ,,ktoś ,, się zabrał za mnie ;)
      Jeść nie za bardzo mogę , kadłub z przodu jakby mniejszy ...Najwyraźniej każda sytuacja ma jakieś dobre strony ;)))

      Usuń
  3. :) jak widać, język kołkiem, ale główka i paluszki w doskonałej kondycji! fajnie się Ciebie dziś (i nie tylko!) czyta:) ja w końcu zaczęłam się ruszać, trochę zumby (jutro idę cały drugi raz...), trochę biegania uzupełniam nieprzymusową dietą czekoladową:) oj, trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia i kęsów chrupiących bułeczek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu zazwyczaj w takich ekstremalnych sytuacjach , dopada mnie ,,głupawaka,,...czasem lepiej śmiać się (co prawda przez zęby) niż płakać ;)))

      Usuń
  4. Szczerze współczuję i szybkiego "uruchomienia" życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale się uśmiałam ;))) wybacz;)
    Perypetii stomatologicznych nie zazdroszczę.
    Zula

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję kłopotu z zębem i bólu. Ale teraz już będziesz miała spokój:)
    Twoje koktajle pięknie podane, wyglądają niezwykle smakowicie i takie na pewno są :)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę szybkiego dojścia do pełni zdrowia, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromną nadzieję ..chociaż u mnie to wszystko możliwe.

      Usuń
  7. 3 łyzki ugotowanej kaszy jaglanej
    kawałek mango
    dojrzały banan
    szklanka mleka krowiego
    Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! z kasza jaglaną nie próbowałam -dzięki!

      Usuń
  8. Kamila,8marca przepłakałam bo straciłam dwójkę górną,w poniedziałek już o 8.00 leżałam krzyżem pod gabinetem żeby jak najszybciej zrobić coś z tym przeciągiem a oni mi na środę kazali czekać byłam niemową trzy dni,dziś wymaltretował mnie przez godzinę w myślach powtarzałam tylko -przecież zaraz stąd wyjdę i wyszłam,nosa nie czuję,głodnam jak wilk a strach coś ugryść.Współczuję Ci kobieto a naszym portfelom jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha, ...no ostatnio zaczęłam tak sumować... wizyty Grześka , swoje ...a w planach jeszcze aparat dentystyczny Oli.
      Barbiken jednego możemy być pewne -zapamiętamy Dzień kobiet 2015 ;)))

      Usuń
  9. Ja byłam w styczniu w PL, też mi ósemkę usuwano ;) moja mama pracuje z dentystami (i z jednym najlepszym chirurgiem szczękowym w Polsce - serio :) ) ale akurat ósemkę usuwał mi dentysta, zresztą przy okazji nasz znajomy, ale... trwało to 80min!!!!!!!! i poległ :/ w końcu dosłownie w 3 sekundy usunął ją specjalista (który w ten dzień szkolił kogoś na implanty, więc nie bardzo mógł mi ją usuwać, ale musiał przyjsć poratować ;))) Jak to moja mama mówi, specjalista w swej dziedzinie, skomplikowane (bardzo) ósemki usuwa tylko kilka minut :) A ja cóż, też miałam szczękościsk, na szczęście mogłam buzię otworzyć na 1,5 palca (tak to się podobno mierzy) i brałam podwójną dawkę antybiotyku, ale dalej mi nie chciało puścić... Minęło mi jakieś 2 tyg temu ;) pomału coraz bardziej mi puszczało i dowiedziałam sie, ze to trzeba ćwiczyć, czyli próbować otwierać mocniej buzię, choc trochę boli, ale tylko w ten sposób ją się rozćwiczy ;) A Tobie współczuję picia koktajli - są spoko, no ależ ileż można? :) wiec życzę szybkiego powrotu do zdrowia :) buziaki!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagmara, to ja też się zdradzę...miałam krótki epizod w swoim życiu zawodowym....pracowałam z jednym z najlepszych chirurgów w mojej okolicy ....serio -uwierzysz ;) Tak że wiem u kogo należy siadać na fotel ;))) Zresztą jakbym w poście rozwinęła ten temat to byście się śmiały przez tydzień ...zresztą na samo wspomnienie się uśmiecham (przez zęby)
      U mnie jest jednak ten problem że jestem pod ostrzałem ...i jakby to ując ...czasem moja dentystka ze mną jak z jajkiem...Dobrze że mi powiedziałaś o tych ćwiczeniach ...szczena dalej mnie boli jakby mi ktoś przylała porządnie ...tak wiec dzisiaj, wedle rady będę udawać ,,lwa,, bawiąc się z Wojtkiem ;)
      Ściskam Was serdecznie

      Usuń
    2. no tylko nie wiem na jakim etapie trzeba zacząć takie ćwiczenia wprowadzać :/ bo ja po jakiś 4 tyg zaczęłam, jak powiedziałam mamie że dalej mam lekki szczękościsk i tylko na 2 palce cały czas... więc dowiedziała się że muszę to juz sama rozruszać... A policzek też miałaś spuchnięty, jakby Ci ktoś przywalił? ;) strach było się z domu ruszać :P ale jakoś trzeba było się omotać szalikiem :>

      Usuń
    3. Dziś zdecydowanie lepiej...mogę przynajmniej normalnie mówić ;)

      Usuń
  10. Oj to nie zazdroszczę takiej diety. To znaczy dieta fajna, ale ten element przymusu mnie przeraża. Niech reszta ząbków trzyma się w porządku :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen !...bo jak nic pójdę z ,,torbami,, ;)

      Usuń
  11. Nie zazdroszczę przeżyć zębowych, ale takie koktajle to bym chętnie wciągnęła. Natomiast w kwestii nadchodzącego bikini, to spróbuj odstawić... te bułeczki właśnie ;) Ja od jakiegoś czasu pszenicę przyjmuję w ilościach minimalnych, do tego najczęściej pod postacią piwa ;) i zapomniałam nawet gdzie mam wagę. Pszenica uzależnia - wiedziałaś? Na początku jest baaaaardzo ciężko te bułeczki odstawić...

    OdpowiedzUsuń
  12. Koleżanka podsunęła mi ostatnio książkę o pszenicy właśnie...Chleb, pieczywo (najczęściej żytni, prawdziwy razowiec) zjadamy ze sprawdzonego źródła ...ale ostatnio przesadziłam z pieczeniem drożdżówek , domowej pizzy i te (dosłownie) wychodzą mi bokiem ;) ...Sam zapach świeżego pieczywa potrafi uzależnić ...tylko moim większym uzależnieniem jest czekolada ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam swoje pożegnanie z ,,ósemkami,,. no może nie było tak dotkliwe jak Twoje, ale szczerze nie zazdroszczę rekonwalescencji. Na wzmocnienie wypróbuj krem ze szpinaku, polecam przepis który znalazłam na stronie ,,White plate,,
    Grażyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażyno, chętnie wypróbuję...może tym razem uda i się wmusić szpinak w Olę ...pomimo wielu prób , dalej jest oporna na jego uroki ;)

      Usuń
  14. Wczoraj dzieci mnie przyłapały jak pożerałam w kuchni, samotnie snikersa. W liceum postanowiłam, że po tym jak zrobiłam sobie pewną dietę, nigdy więcej się nie będę odchudzać. Póki co dotrzymuję słowa, choć postanowiłam się też nie obżerać, ale z tym gorzej. Kusi mnie wszystko co słodkie i piekąc jeszcze sobie dokładam tych pokus.
    Pozdrowienia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam...zapach ciasta tak pobudza ślinianki ,że człowiek od razu robi się głodny ...na słodycze ;)

      Iza ktoś mi już zasygnalizował podobny problem z komentarzami (?)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin