Post kontrastowy, energetyczny

by - 12:28:00


 Dostałam przesyłkę...której się nie spodziewałam.
A właściwie czekałam na paczkę , tylko z inną zawartością ;)
Rozpakowałam zawiniątko, a w pudle znalazłam 5 słoiczków, zagadkowego pochodzenia i list.
Miły...jednak (z całym szacunkiem do Adresata i moich Czytelników) gdy otrzymujesz na skrzynkę mailową kilka wiadomości w miesiącu skonstruowanych w podobny sposób, przypominają ci się wszystkie socjotechniczne sztuczki.

Pomyślałam ,,Ktoś,, strzelił samobója.
Z reguły nie kupuje gotowych sosów i moja znajomość kuchni indyjskiej,
 ogranicza się do restauracyjnych wypadów...więc o czym tu pisać ;)



 Ponadto przesyłka miała mnie zachęcić do wzięcia udziału w konkursie (nie ukrywam że weekend w spa, byłby miłą odskocznią od codziennych obowiązków), a zapewne Was do zakupów produktów firmy Pataks
Czyżby Adresat naraża się na szczerą opinię -proszę ;)

Zanim przeszłam do jakichkolwiek eksperymentów kulinarnych, przestudiowała etykietki.
Oprócz kwasu mlekowego i octowego, nie znalazłam innych podejrzanych substancji.
Producent zapewnia że sosy nie zawierają sztucznych substancji i barwników.

Mogliśmy iść z małżonkiem na całość.
Podzieliliśmy się obowiązkami (całkiem fajnie gotuje się na dwóch sąsiednich patelniach - muszę to częściej praktykować).
Grzesiek przygotował 

CARRY Z INDYJSKIM SOSEM KORMA


 Z gotowym ,,słoiczkiem,, to całkiem proste, cytuję ,,orientalna wersja kuchni kawalerskiej,,
I zapewniam Was że zapach dobiegający z kuchni pozwoliłby oszukać degustatorów, że przygotowanie potrawy trwa więcej niż podsmażenie piersi z kurczaka ;)



 Wypadkowa moich zapędów to
KREWETKI Z SOSEM  BUTTER CHICKEN


Pycha!
Mogę jedynie żałować, że w domu owoce morza przyrządzam rzadko,
z racji tego że reszta rodziny na sam widok krewetek, jedynie grzebie widelcem na talerzu.



Przepisem na idealny wieczór miało być dobre jedzenie i film.
Dziwnym trafem, do głowy przyszły mi bollywoodzkie tasiemce.
Tytuły na tyle wytrawne ,że humor sam się poprawił.
Do wyboru ,,Żona dla zuchwałych,, albo ,,Serce jest szalone,,
Na myśl o takim deserze Grzesiek chybaby umarł ;)))



W zamian tego mieliśmy coś specjalnego.
Robiąc ostatnio porządki w rodzinnych rupieciach, mąż natchnął się na statyw i stare klisze z dalekich podróży. Od kilku dni leżały owiane tajemnicą, a my żartowaliśmy dociekając co po ich wyświetleniu ukarze się naszym oczom.



Człowiek z wężem -to wiem na pewno ;)


Podsumowując ...czy wrócę do sosów Pataks ?
Być może gdy zmienię zasady panujące w naszej kuchni , albo skleroza przyćmi przepisy zapisane w głowie.
Do gustu przypadła mi jednak Pasta Mild Curry i mam ochotę z nią poeksperymentować, przyrządzając ulubioną zupę zimową , z ciecierzycą i przyprawą garam masala.

A na koniec (w przeciwny razie konkurs ominie mnie szeroki łukiem) kupując sos Pataks i rejestrując się na firmowej stronie, otrzymacie film w prezencie ...niekoniecznie bollywoodzki ;)


zBLOGowani.pl

You May Also Like

17 komentarze

  1. Sama nie pogardziłabym takimi krewetkami:) A zdjęcie kliszy rewelacyjne! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam następnym razem , będzie okazja by je przyrządzić ;)

      Usuń
  2. A jak z ostrością sosów?
    Pozdrawiam Marzanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzanno, jestem zaskoczona sosy dostosowane są ostrością do europejskiego podniebienia , dodatkowo informacja zamieszczona jest na etykiecie.

      Odbijam pozdrowienia

      Usuń
  3. JEDZONKO WYGLĄDA BARDZO SMAKOWICIE!

    OdpowiedzUsuń
  4. chętnie bym spróbowała, jako że ciągły brak czasu nie pozwala mi na eksperymenty w kuchni... szczególnie pierwszej potrawy, mmm...

    ps. pozdrawiam i zapraszam na moje Walentynkowe Candy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma to jak sos przyrządzony samodzielnie, ale tak jak wspomniałaś, słoiczkowa wersja może stanowić niezłą ekspresową alternatywę. Cudna rodzinna pamiątka te taśmy....zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, carry jest chyba taką potrawą, której kombinacje są dopuszczane, bez narażenie się na popełnienia profanacji ;)
      Jednak z braku czasu można radować się,,gotowcami,, zwłaszcza tymi dobrej jakości ;)

      Usuń
  6. Jeszcze takich sosów nie próbowałam.

    Muszę Ci napisać, że masz absolutnie przepiękne zdjęcia na blogu. Jedne z najlepszych w polskiej blogosferze - jestem nimi oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za tak miły ( nad wyraz) komentarza...zdjęcia są dla nie ważne zwłaszcza teraz, kiedy aparat kaprysi i za każdym razem drżę o ich jakość...

      Usuń
  7. Kamilko piszę tutaj, bo poczta mi szwankuje! Dziękuję po raz kolejny za Twoje cudowne serce i pamięć bezwarunkową:) Znaleziska są obłędne! Wyobrażam sobie dreszczyk emocji podczas oglądania negatywów. Historia prawie jak z Vivian Maier;)))

    Co do curry to jakoś nie mogę się przekonać. Próbowałam kilka razy i zawsze mnie zmula;)))
    Buziaki ogromne Kamilko!;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina, wyślę paczkę w przyszłym tygodniu ;)

      Curry najbardziej lubię za aromat, który łechce ślinianki i własne kombinacje na jego temat ;)))

      Usuń
  8. Łał na prawdę super sprawa:)A co do zdjęć jestem oczarowana również! Dużo sukcesów i oby tak dalej. Pozdrawiam, Zuza:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj krewetkami to bym nie pogardziła. Uwielbiam wręcz :) No i czemu do mnie takie paczki nie przychodzą? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anka, z tą paczką to dość osobliwa sytuacja ...ale jak Cię takie akcje interesują (to żadna tajemnica) zajrzyj na platformę Zblogowani.

      Usuń
    2. Ha. Dla mnie jednak tajemnica, bo nie miałam bladego pojęcia o tej platformie :D Czy mnie akcje takie interesują to nie wiem... Raczej te gotowce w słoikach bez konserwantów, bo ostatnio M. więcej w domu i on gotuje, ale jego repertuar jest dość ubogi ;)

      Usuń
    3. Kiedyś przyrzekłam sobie ,że nie polecę Wam niczego, co nie jest zgodne z moją filozofią życiową ;)
      Na pewno zostanie ze mną słoik wspomnianej Pasta Mild Curry, to dodatek pokroju pesto ...tylko w indyjskim wydaniu. Urozmaica nawet smak zwykłych , podduszonych warzyw ( wypróbowałam go również jako marynatę do wieprzowiny)...Bez reszty mogę się obejść zastępując skład świeżymi produktami , ale jak trafnie zauważyłaś wydłuża to dyżur w kuchni ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin