Książki dla mamy - recepta na frustracje ?

by - 07:28:00


Witajcie w 2015 !
Mam nadzieję, że chociaż Was pozytywnie zaskoczyła w Nowym Roku pogodowa aura.
Był śnieg -nie ma śniegu, pierwszy bałwan musi na nas poczekać (byle nie do następnej zimy).

Dziś nadszarpnę temat nietypowy dla Home Fragrance, jednak u mnie od kilku tygodni znów aktualny.
Pamiętam czas (czas bez dzieci) kiedy odżegnywałam się od poradników. Każda doświadczona mama wie, że wychowanie potomstwa wymaga od nas niejako heroizmu. Przyznam , że kiedy oczekiwałam na swoją córeczkę, wydawało mi się że okres niemowlęcy zawinięty jest w różowy papierek, dziecko pachnie zasypkami ,a świat wygląda jak w reklamie kaszek. Zderzenie z rzeczywistością było następujące, nieopierzoną rodzicielkę wypisano ze szpitala z wcześniakiem, w dodatku z całą masą zaleceń 
(tego się nie da opisać , to trzeba przeżyć). 
Brakowało mi praktyki, brakowało mi wiedzy, wtedy sięgnęłam po raz pierwszy, po fachową literaturę.
To była misja -wykażę się jako matka idealna, a poza tym będę autorytatywnie odpierać ataki ,,ciotek dobra rada,,


 To skrawek księgozbioru który przemieliłam. Niektóre pozycje kupiłam , inne dostałam w prezencie (same tytuły stawiały mnie do pionu). Teraz po ponad dziesięciu latach wiem, że teoria-teorią i gdybym sama miała napisać podobny poradnik , zatytułowałbym go 
,,Chcesz dobrze wychować dzieci-działaj intuicyjnie,,




Nie jestem idealna, jestem matkopedią aż styki mi się przegrzewają.
Przeglądam z Wojtusiem książeczkę o zwierzątkach (co fraza to więcej onomatopei), a w tej samej chwili muszę odwrócić się o 180 stopni i zmienić kanał nadawania, gdyż starsze dziecko pyta o warstwy ziemi ;)))
 Są momenty gdy najnormalniej w świecie moje pokłady cierpliwości się wyczerpują.
 Nie ukrywam że wtedy potrzebuję odskoczni, by zdrowo ocenić sytuacje. Gdy wszystkie, znajome sposoby wychowawcze zawodzą , ratuje się poradnikami - nie zwalnia mnie to jednak z myślenia ;)

Każdy rodzic zna swoje potomstwo jak nikt inny (pomijając patologiczne wyjątki ) i gdyby nawet przeczytał tony książek, decyzję powinien podejmować przez pryzmat miłości i odpowiedzialności.
Piszę to z pełną premedytacją , życie samo nauczyło nas żeby w trosce o dobro Oli, wybierać dla niej ścieżki intuicyjnie. Czasem wbrew wytycznym, schematom, lekarzom -uwierzcie zaprocentowało !


A na koniec mały akcent optymistyczny , który podchwyciłam od sąsiadki.
Pomysł wydaje mi się fantastyczny, zwłaszcza że często nie doceniamy tego co mamy , 
nie potrafimy cieszyć się drobnostkami w tym naszym codziennym galopie.
 A mianowicie Pudełko Dobrych Myśli ;)



Wystarczy  skarbczyk ustawić w widocznym miejscu i zobligować rodzinę, by cały rok wrzucała do niego karteczki, zapisując na nich pozytywne rzeczy które nas spotkały.
Uwaga, zawartość pudełka może ujrzeć światło dzienne dopiero po 12 miesiącach .




Dlatego Drodzy Czytelnicy,
w Nowym Roku życzę Wam żeby i te wyimaginowane, i te namacalne pudełaka
pękały w szwach!
Żeby w 2015 bilans pozytywów zawsze wychodził na plus !

Wasza Kamila

You May Also Like

15 komentarze

  1. Świetny pomysł :) tylko czuję, że ja otwierałabym ją za każdym razem gdy "miałabym wszystkiego dosyć" :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest to dobry sposób na chandrę , może w takiej sytuacji lepiej kupić tradycyjną świnkę- skarbonkę ? ;)

      Usuń
  2. Ciekawa jestem czy też zakupię takie książeczki bo póki co wydaje mi się że nie muszę ich czytać hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, niekiedy zmiana strategi jest konieczna, czego Tobie wcale nie życzę ;)))

      Usuń
    2. Pomysł na skarbnicę myśli świetny, ale chyba też otwierałabym wcześniej aby delektować się zawartością, w momentach gdy czarna godzina nadchodzi ;)
      Serdeczności przesyłam :)

      Usuń
  3. Fajny pomysł z tym pudełeczkiem :) życzę Wam na nowy rok, aby szybciutko zapełniło się karteczkami pełnymi dobrych myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Ci za ten post. Pod moim sfrustrowanym jest tylko jeden komentarz, ale to, co właśnie u Ciebie przeczytałam wydaje się idealną odpowiedzią: nie jestem sama z moimi rozterkami:) Pudełko Dobrych Myśli to super pomysł:) A do książek muszę wrócić - i to nie tylko do tych o dzieciach:) Dziękuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumieć że problemy jednoczą ;)

      Odnośnie książek , mam twarde postanowienie noworoczne- stąd poniekąd rekonesans w biblioteczce.

      Usuń
  5. ,,Jak mówic żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły,,- POLECAM

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam 3 książki z tych, które pokazujesz- w sumie dostałam je od koleżanek przed 1 porodem. Najlepiej jednak działać samemu intuicyjnie plus z podpowiedzią kogoś bliskiego, do którego mamy zaufanie. Co do pozytywnych myśli, zdarzeń - zapisuję sobie takie momenty zawsze w kalendarzu, potem do nich wracam, jeśli jest taka potrzeba, np. jakiś gorszy dzień lub tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzieś w internecie przewijał się pomysł 'słoika szczęścia'. Akcja miała polegać na tym aby każdego dnia pisać na karteczce co dobrego nam się przydarzyło, nawet te najmniejsze rzeczy i wrzucać do słoika. U mnie 'słoik to butelka' i codziennie przed snem skrobię coś tam na karteczce. Piękny pomysł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klo, codziennie trudno byłoby mi przymusić rodzinę do skrobania na karteczkach (nie daj boszeee przerodziłoby się to w kolejny obowiązek)...Słoik czy pudełko- nie ważne, ważne że motywuje do wyłapywania pozytywów. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Kamilo, jeśli chcesz dokształcić się się jako mama przeczytaj ,,Między rodzicami a dziećmi,,.
    Autor Ginott. Wiele cennych wskazówek dotyczących wychowania.
    Pozdrawiam z Mazowsza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś trzecią osoba która poleca mi te pozycje.
      Dziękuję

      Usuń
  9. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2015! :) Pomysł na pudełko dobrych myśli bardzo ciekawy, Pytanie tylko czy wytrzymam do grudnia? ;) Może trzeba spróbować. Pozdrawiam Agata :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin