Książki pod choinkę cz.2 i dalej szyję ;)

by - 11:38:00


Trudno mi dziś tak po prostu przejść do tytułowej treści.
Dziękuje Wam za ciepłe komentarze pod poprzednim postem, wiadomości...często bardzo osobiste. To zawsze motywuje i z przyjemnością chce mi się do Was wracać.
Odnosząc się do wpisu Izy, to prawda że blogowy świat się zmienił,. Nie ukrywam że brakuje mi osób z którymi  na równi zaczynałam tworzyć Home Fragrance , ale chyba tak jak w życiu- coś się kończy, coś zaczyna...
Tym bardziej ciepło się robi na sercu, gdy koś wpadnie przypadkiem i zostaje na dłużej...
Zawsze tak samo jak samotności- potrzebowałam towarzystwa , 
a w obecnej chwili najbardziej mogę liczyć na to ,,małoletnie,, ;)
dlatego jeszcze raz DZIĘKUJĘ

Obiecałam że podzielę się z Wami propozycjami książek pod choinkę.
W ubiegłym roku wspominałam, że nasz zbiór świątecznych lektur, powiększa się w okolicach ,,mikołaja,,. 
Taką niepisaną tradycję mamy i w skarpecie, brodaty jegomość chowa książki
(specjalne marzenia spełnia Gwiazdor, zostawiając paczki pod choinką).



Mogłabym napisać ,że dla Wojtusia wybrałam 
ZIMĘ- ROTRAUT SUSANNE BERNER
ale kupiłam aż trzy egzemplarze ,z myślą o pozostałych dzieciach w rodzinie ;)
Książka opowiada wesołe historyjki, miasto przygotowuje się do świat, a bohaterów możemy podglądać w nietypowych miejscach. 
Nie zawiera tekstu -mogą improwizować mali i duzi.
,,Zima ,, doczekała się publikacji już w 15 krajach !


Pani z pieskiem - jakbym widziałam sąsiadkę z naprzeciwka ;)))


Zależało mi na wyjątkowym prezencie dla Oli.
Kiedy wpadły mi w ręce OPOWIADANIA BOŻONARODZENIOWE wiedziałam  że to jest to czego tak usilnie szukałam!
Historie o różnorodnej tematyce, osadzone w zimowej scenerii, napisane sprawnym piórem  klasyków
( Andersen, London, Puszkin, Bułhakow, Tołstoj)
   


  
 Cudowne ilustracje- idealna książka na zimowe wieczory.
  Myślę że oczaruje moją jedenastolatkę.



A na zakończenie skarpeciochy 100% hand made.
Musiałam pomóc Potomnym i jakoś Mikołaja zachęcić, by zamiast rózgi zosatawł upominki.
Właściwie to już cały ekwipunek czeka, by Darczyńca mógł się poczęstować ;)


 Aaaa! I najważniejsza wiadomość ostatnich dni -Wojtuś JUŻ chodzi.
Nie ukrywam ,że czułam ogromną presję bombardowana ciągłymi pytaniami.
A tu proszę, pewnego grudniowego dnia, synuś poruszony widokiem lizaka ruszył śmiało do przodu ;)

Natomiast Ola załapała świątecznego bakcyla , stworzyła dla mnie specjalne wigilijne menu.
Jeśli będzie Wam czegoś brakowało w wyliczeniach,  pamiętajcie że możecie podciągną  
,,cukierki na choince,, pod listę 12 potraw ;)))


Dobrej nocy życzę i uciekam sprzatać pobojowisko po piernikach, 
w przeciwnym wypadku jutro przykleję się do baltu ;)

You May Also Like

17 komentarze

  1. Oj, tak, my też uwielbiamy ulicę czereśniową! Ja chyba nawet bardziej niż mój synek:) Wszystkie pory roku są super, a w tym roku Mikołaj przyniesie jeszcze "Noc na ul. Czereśniowej". Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Empiku miałam okazję, bliżej przyjrzeć się ,,Wiośnie,,. Jeśli naszemu Maluchowi ,,Zima,, przypadnie do gustu, z pewnością będę myśleć co kolejnych częściach.

      Usuń
  2. Z ciekawości zapytam, bo gdzieś mi umknęło, ile ten Twój przystojniak ma latek/miesięcy. Bo wydaje mi się, że niedawno rodziłaś, a tu już takie ''dorosłe'' książeczki. W ogóle fajny post, moja chrześnica też już rośnie jak na drożdżach, niedługo będzie miała rok i jak najbardziej lubi książeczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katesz, Wojtuś skończył piętnaście miesięcy ;)
      Kupując książki dla niego, nie trzymam się wytycznych . Testuję poziom percepcji, za pomocą księgozbioru Oli. Pokaźny zbiór lektur, Wojtek odziedziczył po siostrze. Jeśli zaczynam czytać i maluch nie jest zainteresowany tekstem ( sam zaczyna przkładac kartki) opisuje ilustrację ;)

      Usuń
  3. Cudowny klimat prawie świąteczny. Jestem pełna podziwu dla hand made'owych dzie- pajacyki są boskie! Tak precyzyjnie wykonane. Mnie by przy tych cieniutkich ich rączkach i nóżkach strzeliła cholera ;)..
    Chapeau bas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gi, a czy ty myślisz że ja mam stalowe nerwy-kiedy wypychałam ,,odnurza,, wszystkie żydowskie przekleństwa mi się przypomniały ;)))

      Usuń
  4. Ale pięknie udekorowałaś komodę

    OdpowiedzUsuń
  5. Śiwtne książeczki. Jeśli przyjdzie mi kupić coś dla rodzinnych dzieciaków, to chętnie przygarne pomysły;-)
    Też uważam, że najlepszym prezentem jest książka i zawsze dbamy o to, aby także dla dorosłych, pojawiła się w Mikołajowej czy Gwiazdkowej paczce.
    Kamilo, a Twoje umiejętności szyciowe mnie zachwycają. Ja nie potrafię w tej dziedzinie nic, oprócz przyszycia guzika (a i to krzywo;-) A maszyna stoi i się nudzi. Jak to zrobić, żeby się nauczyć? Uchyl rąbka tajemnicy.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentyno, nie zawstydzaj mnie ;)
      Uwierz mi, że nie taki diabeł straszny jak go malują....i skoro mogłam się nauczyć (,,liznąć,, tematu)-każdy może ;)))

      Usuń
    2. Ale ja całkiem serio! Piszesz, że początkujesz w tej dziedzinie, a juz tworzysz takie cudeńka, więc co dopiero bedzie za jakiś czas.
      Skoro piszesz, że każdy moż, to może i Florentynie się uda okiełznać bestię jaką jest maszyna do szycia;-) I tutaj od razu przy świadkach, moje pierwsze postanowienia na Nowy Rok - oswoić szyjącego potwora (niektórzy nazywają to maszyną do szycia;-)))) Buziaki ślę.

      Usuń
  6. Książka u nas ZAWSZE jest świetnym pomysłem na prezent. Młodszy mimo wrodzonej ruchliwości przy książkach się uspokaja - uwielbia (niestety miłość łączy często z destrukcją). Ma swoje ulubione pozycje, ostatnio do zasypiania każe sobie czytać "Franklina w szpitalu" - nie wiedzieć czemu akurat to opowiadanie jest jego ulubionym. No i "Kubuś i Hefalumpy" i tak na zmianę ;-) Zaciekawiły mnie te baśnie - od dziecka mam hopla na punkcie Grimmów.
    Gratulacje pierwszych kroczków :-) A coś o "natarczywości" wiem...cały czas się głupio tłumaczę, że Młodszy nie potrafi korzystać z nocnika :-(( Dostaje kociokwiku (normalnie tylko egzorcystę wezwać) jak próbujemy go zmusić, bo po dobroci nie da rady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestyjeczko, u nas jest podobnie.
      Wojtek to ,,żywe srebro,, ale kiedy pokazują mu książeczkę , sam pcha pupę na kanapę ;)
      O dziwo potrafi dłużej skupić uwagę na obrazkach ...najbardziej preferuje bajki wierszowane...albo te o zwierzętach. Wiesz zapewne jak to wygląda...dziecko słucha , a matka wydaje dźwięki fonetyczne udając np. Osła ;)))

      Usuń
    2. ...tak i Tuwima uwielbia, szczególnie jak matka sapie jak stara lokomotywa albo ćwierka, aż ją zabiera ptasia policja ;-) Tak wierszowane, krótkie i melodyjne, najlepsze!

      Usuń
    3. Ooo dodałabym jeszcze do tego ,,Koziołeczka,, u nas ten wierszyk wiedzie prym ;)

      Usuń
  7. Witam, jestem pełna podziwu jeśli chodzi o zawziętość w kwestii szycia oraz pod wrażeniem podstępów i efektu w postaci cudnych skrzatów. Niestety u mnie póki co kończy się na obietnicach, że kiedyś nauczę się szyć. Czekam na kolejne odsłony. Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato, przyznam się że zanim zabrałam się za uszycie czegokolwiek , dojrzewałam do tego trzy lata ! Serio ;)
      Oczywiście od czasu do czasu pokażę co tam z pod moich rąk wyszło, ale głównie ,,tworzę,, na użytek domowy...aktualnie , podwijam , zszywam itp ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin