Październikowe wieczory

by - 12:12:00


 Nietypowo zacznę od odpowiedzi na komentarz Kasi. Rocznice o której wspominałaś, zamierzam świętować w sobotę ;)
A tymczasem środowy wieczór spędziłam (uwaga!) przy maszynie. Uległam pokusie posiadani własnoręcznie uszytych zabawek , poduszek i zaczynam nową przygodę .
A co!




 Grzesiek załamuje ręce, gdyż w udziale przypadła mu zaszczytna rola prywatnego nauczyciela
(stałym czytelnikom, znajomym nie muszę wyjaśniać dlaczego).
I wieczorem kiedy dzieci znikają z pola widzenia, działamy..kłócąc się przy tym niemiłosiernie...



,,Przecież już ci to pokazywałem...,,
(tia...zapomniał wół jak cielęciem był)
albo
ironiczny uśmiech męża, który był zarezerwowany jedynie dla Olki 
,,...wystarczyło to zagiąć,,
 (nawiasem- mogłabym go posadzić przed kwiatkami i powiedzieć to samo)

Tak wygląda rodzinna sielanka, a moje pierwsze dzieło z aprobata przyjął jedynie Wojtek.
Podusia i kołdra dla lali...
tadam!



Specjalnie nie robiłam zbliżeń chwiejnych ściegów, ale ambitna jestem i tak łatwo nie odpuszczę.



Teraz to już sprawa honorowa ...
Grzesiek straszy córkę , a w jej oczach widzę panikę
,,...mama jak się rozpędzi to jeszcze ubrania zacznie szyć,,
Żartowniś

Dla szanownego małżonka dzwony z bistoru i  kurtkę z popeliny ;)



You May Also Like

20 komentarze

  1. Gratulacje .. Podusia jak się okazuje bardzo trwała:) Milego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafna uwaga- Wojtek idealnie spełnia się w roli testera ;)

      Usuń
  2. Super! Takie zabawki bardzo cieszą i są cudownym wspomnieniem :-)
    Przypomniałaś mi jak moja mama dla mnie szyła ... ach
    Pozdrówka ciepłe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Moja mama również szyła ...ale ja nie dorastam jej nawet do pięt ;)

      Usuń
  3. Bardzo elegancka podusia. Moje dziecko by sie za taka " sprzedalo":-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Olka pewnie pięć late temu także ;)))

      Usuń
  4. Ooooo, groszkowa pościel! Uwieelbiam grochy :) Gratuluję talentu! Chwiejność ściegów między bajki włożę i strącę na skromność Pani Domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja-groszki uwielbiam. Jednak w tym momencie to kwestia przypadku, jedynie taki materiał miałam pod rękę ;)

      Usuń
  5. Ach i jeszcze jedno zapomniałam dodać, Wiesz, że traktuję wizyty u Ciebie jako swego rodzaju terapię na stres codzienny? Oprócz relaksu i spokoju wyglądającego do mnie z postów i klimatycznych zdjęć jeszcze muzyka, muzyka, muzyka! W tym miejscu muszę pochwalić za "ścieżkę dźwiękową" wgraną na stronę! Ach..... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gi to bardzo miłe...ciesze się że Home Fragrance jest nie tylko dla mnie odskocznią.
      Co do spokoju....w rzeczywistości czasem u nas jest tak, jakbyś weszła w oko cyklonu ;)

      Usuń
  6. Wojtuś jak na chłopaka przystało-wszystko bardziej interesujące niż lalka;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis na zabawę Wojtka ...wyciumkać , wywalić lalkę, pościel, po czym zająć się wózkiem a właściwie kółkami....ponadto czytamy to tez lubimy...język smerfusiowy opanowany do perfekcji ;)))

      Usuń
  7. Pościel się udała. Żadnych niedoskonałości nie widać, a post fajny... uśmiałam się z dzwonów z bistoru i kurtki z popeliny ;-))) Dobre

    OdpowiedzUsuń
  8. Kamilko, ja dostałam wczoraj na urodziny prezent-niespodziankę od męża - maszynę do szycia ;). Nie umiem jeszcze na niej szyć i cała jestem w stresie, czy się nauczę, bo ja zawsze ręcznie szyłam. Twoja pościel dla lali wyszła super! Pozdrawiam Cię serdecznie i powodzenia :)))
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu to zaczynamy razem przygodę z szyciem -maszyna to również mój prezent urodzinowy ;)))

      Usuń
  9. Kamilko, ale fajnie :). Czy Ty też jesteś zodiakalną Wagą?? Moja maszyna na razie stoi nieruszona. Dzieci mi się pochorowały i teraz nie mam chwili wolnej. Odkąd syn poszedł do przedszkola, wciąż coś przynosi, a zaraz od niego łapie Hania. Ach... Pozdrawiam Was serdecznie :)))))
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pociesze Cie że te infekcje na początku przedszkola to norma. Jednego możesz być pewna Olu-po takim koktajlu wirusów dzieciaczki później będą bardziej odporne....W niedziele słuchałam audycji na ten temat ;)

      Usuń
    2. Tak, tak - pierwszy rok przedszkola to chorowanie. Mogę tylko potwierdzić. Drugi rok jak obserwuję już lepszy. U nas jakieś małe infekcje typu katar, lekki kaszelek, ale bez temperatury i innych paskudztw. Ot zwykłe podziębienia.
      A co do szycia... W ciąży miałam taki zapęd do uszycia Młodemu własnoręcznie kompletu do łóżeczka. Szło jak po grudzie, a nitkę w maszynie to mąż musiał mi przewlekać, bo dla mnie czarna magia :D

      Usuń
  10. Bardzo mnie pocieszyłaś, bo już się zaczęłam zastanawiać, czy to przedszkole to był dobry pomysł... Mikołaj ma 4lata, jest nieśmiały, więc kontakt z dziećmi jest mu bardzo potrzebny. Tak się ucieszyłam jak 16września zadzwonili do nas z przedszkola, że jest wolne miejsce. Poszedł 2 dni i pierwsza choroba. Siedział 2,5 tygodnia w domu. Poszedł tydzień i znów infekcja. Najbardziej szkoda mi Hani. Ma dopiero 14miesięcy i łapie wszystko od niego. Dziękuję, że odpisałaś na mój komentarz. Mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz. Pozdrawiam Was serdecznie :)))))
    Ola

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin