,,W rękach dob­re­go le­karza i wo­da sta­je się lekarstwem,,-Mikołaj Gogol

by - 03:02:00


Wklejałam zdjęcia do blogera, z misją uchwycenia kilku wspomnień przywiezionych z ferii.
Wybaczcie, ale uczucie bezsilności tak mnie wczoraj zdominowało, że jeszcze dziś trudno mi o nim zapomnieć.

Niedziela
W domu szpital -,,jelitówka,,
Wymioty, zmiana pościeli, pralka .
Po moich dwóch nieprzespanych nocach, choroba przeskakuje na Olkę .
Dalej -wymioty, zmiana pościeli , pralka.
W efekcie końcowym lądujemy na pogotowiu z Wojtkiem.
Wymioty, zmiana pościeli, pralka etc.

Kolejka...
czekamy 10minut... 30... godzinę...
 po półtorej dzidziuś z wyczerpania zasypia mi na rękach.
Wiem że nie byłam sama ...
przede mną starszy pan po wylewie- widać ,że cierpiący (dowlókł się do stacji sam)...
nastolatek z najprawdopodobniej złamanym palcem...
.....mogłabym tak wymieniać.
Dla kontrastu jeden  przyjmujący lekarz (najprawdopodobniej stażysta) i za zasłonką tz. dyżurki-spotkanie towarzyskie....
Nie trzeba było się domyślać,
 rozbawiona rozmowa niosła się echem po korytarzu i wytracała pacjentów z równowagi.

Rozumiem praca...wypalenie...limity...zmęczenie...NFZ...
ale gdzie jest w tym wszystkim człowiek?



 Trudno wyprowadzić mnie z równowagi , ale wczoraj na tej (pożal się Boże) IZBIE PRZYJĘĆ
poczułam się nie przyjęta ,
tylko obsłużona jak w prl-owskiej kolejce.





Jeśli kogokolwiek tym postem niechcący uraziłam -to przepraszam.
Zdrowie moich bliski jest dla mnie ważne (nie wiem czy nie najważniejsze) i tak po babsku musiałam się wygadać.

You May Also Like

30 komentarze

  1. Kamilko Tobie i Twoim bliskim życzę dużo zdrówka i jak najmniej wizyt w tego typu palcówkach, lecz niestety jesteśmy od nich uzależnieni:(. Mam nadzieję,że wszystko dziś już dobrze.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ila, masz 100% racje. Niestety pediatra do którego jeździmy prywatnie, przyjmuje w niedzielę tylko 2 godziny. Pogotowie było jedyną słuszną drogą ratunku ;(

      Usuń
  2. Mnie nie uraziłaś, doskonale rozumiem Twoje rozżalenie, nie raz spotkałam się ze znieczulicą służby NFZ :/
    Współczucia i empatii dla pacjentów jest jak na lekarstwo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu nie chcę generalizować, są przypadki kiedy jestem miło zaskoczona obsługą, personelem (tak było w przypadku porodówki). Jednak postawa niektórych lekarzy pozostawia delikatnie mówiąc wiele do życzenia...tak jak piszesz , brak empatii.

      Usuń
  3. kochana wiesz... mam podobne zdanie o tym co się dzieje w ppolskich szpitalach. brak słów, nie chce się mówić i denerwować...:( mam nadzieję, że dzieciaczki i Wy już troszkę lepiej! zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu , nie jest jeszcze całkiem dobrze , ale jest lepiej...uwierz mi na słowo ,że gdyby wczorajszy scenariusz się powtórzył , nie znalazłabym chwilki na pisanie ;) ;)

      Usuń
  4. Bardzo Wam wspolczuje chorobska i PRL-owskiego personelu pogotowia. W tym temacie moglabym napisac epopeje narodowa... W zeszlym roku walczylam jak lwica o wizyte u specjalisty - ortopedy dla Rafala (jeszcze wtedy nie Meza), ktory zszedl ze stanowiska pracy z ogromnym bolem w kolanie i nie mogl o wlasnych silach wrocic do domu. W kazdej placowce medycznej najblizszy termin wizyty byl za miesiac! Personel na pogotowiu umywal rece wykrecajac sie na kilka mozliwych sposobow. Sprawe zalatwila moja interwencja w NFZ (skarga). Zeby bylo "smieszniej" cala akcja miala miejsce w czasie gdy z pokoju lekarzy dochodzily mile pogawedki przy kawie, smiechy i beztroski dzien pracy...
    Dla uscislenia sytuacja miala miejsce w "Latawcu"...
    Pozdrawiam Cie i Wszystkim zycze zdrowia.

    PS
    Sorki za brak Polskich znakow (tablet).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Tak terminy tema rzeeeeeka.
      Wiem jak to wygląda w przypadku nowotworu...nawet nie chce mi się Alicjo rozwijać tematu....

      Usuń
  5. Oj, wiem o czym mówisz, tez miałam różne przygody z "służbą" zdrowia, niestety kiedy sprawy dotyczyły mojego dziecka wymagałam i może niegrzecznie ale nie dawałam sie spławić, i tez mi się PRL nasuwał
    A zdjęcia piękne, u mnie w poście też woda w lesie :-)
    Pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, mama znajomego przedstawiciela farmaceutycznego i czasem gdy słucham jego opowieści o służbie zdrowia to aż mi się nie chce wierzyć....
      Dużo wody musi upłynąć zanim doczekamy się zmian.

      Usuń
  6. No niestety, wszystko jest ok dopóki jesteśmy zdrowi.Doskonale wiem o czym piszesz bo żyję w tym samym kraju i też już kilkakrotnie czekałam z dzieciakami na izbie przyjęć( Zdrówka życzę i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już sytuacja opanowana ;)
      Dziekuję

      Usuń
  7. mój ojciec siedział 8 godzin z zawałem na izbie przyjęć, bo... przyjechał taksówką a nie karetką... nic mnie nie zdziwi, i nie czuje sie urażona chociaż połowa mojej rodziny to lekarze.... ech życie, zdrówka Wam życzę !
    buziaki1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleńko mnie najbardziej dziwi to, że nic nie drgnęło po ostatnich wydarzeniach w moim mieście. Było głośno o maleństwie, które zmarło na sepsę...podobno za późno trafiło do szpitala...ach....nawet trudno mi o tym pisać , zwłaszcza teraz kiedy sama mam Wojtusia.

      Usuń
  8. Kamilo wiec życzmy sobie dużo zdrowia i cierpliwości w zdrowiu i chorobie!
    Cudne zdjęcia. I tradycyjnie cudnie dobrana muzyka.
    Pozdrawiam Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko o tak, przy tym systemie cierpliwość t pożądana cnota :)

      Usuń
  9. To jest skandal co oni czasem wyprawiają. Nie ma ci kryć oburzenia, traktują ludzi jak przedmiot :( zatrważające...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikomu nie życze taki ,,przygód,,

      Usuń
  10. Piękna droga ;)) tzn. cudowne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko nawet trudno zdecydować ,czy jest tam piękniej wiosną , czy jesienią ;)

      Usuń
  11. I bardzo dobrze, że się wygadałaś :) rozumiem Cię doskonale. Wprawdzie nie musiałam nigdy czekać z dzieckiem na ręku {nie mam dziecka} ale wyobrażam sobie uczucie bezsilności... Mam nadzieję, że macie się już lepiej?


    P.S. ;) zdecydowanie tak lubię! Troszkę pojeździć, a potem się relaksować! Nie mogę przeciążać kolan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepiej , chodź pewnie resztę tygodnia spędzimy na ,,szpitalnej,, diecie,

      Usuń
  12. Trzeba głośno mówić o tym, co jest żle i co nam się nie podoba. Inaczej nigdy nic się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ehhh kochana znam to z autopsji :-( Niestety wiele razy byłam tak obsługiwana właśnie... No ale jeszcze pół biedy ja, ale moje dziecko??? Dlaczego?
    P.S. Piękne zdjęcia i piosenka w tle :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale Was biedaczki położyło. Wiem, że z jelitówką nie ma żartów i tylko mogę dziękować mojej mamie, że zainwestowała w szczepienia na rota dla naszego Młodego. Teraz on przechodzi wszelkie tego typu akcje bardzo leciutko, a ja ledwo do łazienki się doczołgać mogę...
    A co do służby zdrowia - mi się ludzie dziwią, że ja z Młodym do lekarza jadę do przychodni i do lekarki 100km dalej... Ale pani doktor jest zawsze pod komórką, a do przychodni idziemy na konkretną godzinę i nigdy nie czekaliśmy dłużej niż 5 minut. Da się? Da.

    OdpowiedzUsuń
  15. Niedawno również wylądowałam z Misiem w szpitalu i mimo że nie mam takich nieprzyjemnych wspomnień rozumiem Cie teraz bardziej niż doskonale. Pozdrawiam i duuuuuuuuuuuuuużo zdrowia życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawe czy w swojej pracy jesteś taka ech, och, idealna, zmysłowa i elokwentna.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin