Kuchnia Oli serwuje...

by - 05:48:00



...dynie w troszeczkę innej odsłonie, 
bez wątpienia słodszej, polukrowanej ;)
Zabawa była przednia,
coś na kształt jesiennych pisanek
(zawsze można potrenować przed Wielkanocą).
volia...



Miniaturowy serwis wzbogacił się o kilka nowych eksponatów.
Sąsiad był tak miły, widząc dziecięcą zabawę w ,,dom,,
 podarował Oli kilka, zbędnych porcelanek.
Ależ to była radość !




 Teraz oprócz ,,normalnego,, podwieczorku , muszę próbować papierowych ciastek,
pluszowych kanapek, makaronu z nitek i tego wszystkiego,
 co zdoła wyprodukować wyobraźnia ośmiolatki.
Cóż się dziwić, niedaleko pada jabłko , od jabłoni.
Pamiętam jak w dzieciństwie, rarytasem w moim sklepie ,,mięsnym,, 
były cegłówki (kurczaki) i nadgniła płyta pilśniowa (karczek). Oczywiście wędliny (w zależności od średnicy) udawały patyki.
Za wszystko można było zapłacić liśćmi, nie kartą ;)



A żeby tata nie miał lżej, 
kolejne budowle na horyzoncie.
Obok domków Jolanny, pastelowa willa ze sklejki.
Tęczowa elewacja- marzenie pewnej damy ;)


 Koniec z atrapami, idę serwować obiad.
 Niestety głodny brzuszek trudno oszukać ;)


p.s. ....Ha, ha, ha,...tego nie przewidziałam.
Ola z koleżanką właśnie bawią się w ,,Kuchenne rewolucje,, 
Córka w roli degustatora, gdybyście to słyszeli;))))

You May Also Like

27 komentarze

  1. ale slodko i rozowo! :o))))))

    z checia obejrzalabym TEN odcinek kuchennych rewolucja ;o)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny , prawie popłakałam się ze śmiechu ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. oj nagraj, nagraj
    błagam.
    może będzie powtórka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdybym bardzo się starała, nie potrafiłabym przytoczyć tych dialogów ;)
      Co do powtórki...liczę na to ;)))
      Chodź pewnie (znając dziewczynki) za kilka dni, jakaś inna zabawa będzie wiodła prym.
      Przed ,,kuchennymi,, było schronisko, a jeszcze wcześniej Olka robiła stylizacje ...byłam ciekawa po co jej tyle spinaczy. Olśniło mnie dopiero gdy weszłam do pokoju, w każdym możliwym miejscu wisiał manekin z ubrań kilkulatki ;)
      Na nudę nie narzekam ;)))

      Usuń
  4. Bardzo lubię "Kuchenne rewolucje" :-)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, to możesz sobie bez problemu wyobrazić nieletnią Olę, jako Magdę Gessler ;)

      Usuń
  5. Ach jak cudnie być dzieckiem ;) A dynie przesłodko pastelowe ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pastelowe dynie!
    Super, super pomysł!!!!
    I czekam na opinię degustatora :-)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ślicznie, uwielbiam dziecięce kuchnie. Moja córa niestety idzie w moje ślady i do garów się nie zabiera. Ona raczej w ciuchy.

    Pozdrawiam Was!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, wiesz,ze niedawno wygrzebałam na strychu zastawę moich dzieci, taka mini mini prawdziwą, z fajansu
    słodka, fajnie, że dziecię Twe bawi się takimi rzeczami, domki cudne!
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda że moja jedyna zabawka z dzieciństwa to lalka, a miałam takie piękne mebelki ;(
      Fantastycznie odnaleźć takie skarby na strychu.

      Usuń
  9. u mnie królowała zupa z kijanek !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co!...gotowałam błotną zupę, ale na ,,kijankową,, nie wpadłam ;)

      Usuń
  10. Ja już dawno przyszłam do wniosku, że naczyńka moich dziewczyn mogą być świetna dekoracją i je podbieram :) Świetnie wyglądają te maleństwa u ciebie... A zabawa córeczki w gotowanie... masz wesoło :), mam nadzieję, że papierowe ciasteczka wam nie zaszkodzą :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te papierowe ciasteczka , to ciasteczka light ;)

      Usuń
  11. Mam nadzieję, że ta, która odtwarza rolę Magdy Gessler nie rzuca talerzami :)
    Ale piękne te pastelowe kolorki!

    OdpowiedzUsuń
  12. ojacie jakie te dynie są słodkie , jakby zamoczone w lukrze:))) i te miniaturkowe porcelanki - w sam raz na zabawę w gotowanie. Pamiętam taką zabawę, ale kulinarnych rewolucji to nie było:))) hehe
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ola w roli Magdy - to musiało być obłędne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja budowałam z ciegieł własny piec z rusztem i o zgrozo był tam też prawdziwy ogień, ale nie wiem jak smakowało z niego jedzenie, bo to oddawałam kolegą brata:) Piękna porcelana, domki, bajka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdziwym ogniu gotowałam z kuzynką kisiel (uwaga!) w puszce po orzeszkach ziemnych.
      Dzięki Bogu, nikt się nie poparzył.

      Usuń
  15. A my w piaskownicy lepiliśmy "pączki" z piachu i wody :D płaciło się za nie też liśćmi i kamykami ;)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Magda G rządzi!hehe a dzieciaki szybko podłapują;)No to mała dama szaleje w kuchni na całego, przynajmniej głodna nie chodzisz hihi Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja wole tradycyjne dynie.Coz to zadynia,ktora dyni w ogole nie pzypomina?To tak jak zielony balwan,czerwone kurczaki i niebieska choinka...Uwazam,ze sa granice,ktorych przekraczac nie warto.Nawet jesli sa to tylko dynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mowa o niebieskich choinkach, to w tej kwestii również pozostaję tradycjonalistką (chodź w mojej branży widziałam już wiele). Pomarańczowe dynie (a jakże!) zdobią mój kuchenny parapet. Jednak na działce namnożyło się ich tyle, że stały się dobrym pretekstem do zabaw twórczych.
      Podobno ogranicza nas jedynie wyobraźnia ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin