Moi Drodzy !
Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa.
Po przeczytaniu takich miłych komentarzach, dzisiejszy dzień musi być udany;)
Niedziele zawsze były dla mnie wyjątkowe, niespieszne.
Uwielbiam leniwe poranki i rodzinne celebracje podczas śniadania.
W tygodniu brakuje nam czasu na skrupulatne obieranie skorupek i dlatego zazwyczaj w niedzielę nasz kuchnia serwuje jajka, jajecznice-
dziś omlet !
Przepis banalny.
Wystarczy posolone białka z 5 jajek ubić na sztywno, połączyć z żółtkami.
Następnie delikatnie mieszając dodać czubatą łyżkę mąki.
Masę jajeczną łączymy z jedną (startą na tarce o dużych oczkach) marchewką, 2 łyżkami groszku konserwowego i szczypiorkiem.
Smażymy na rozgrzanym masełku.
Finalnie serwujemy , pyszne, kolorowe śniadanko ;)
Ciekawią mnie Wasze niedzielne zwyczaje,
dacie się namówić na zwierzenia?


Mmmmm...pyszne śniadanko;-)
OdpowiedzUsuńTeż lubię spokojne,odrobinkę leniwe niedzielne przedpołudnia. I takie właśnie nieśpieszne, celebrowane śniadania;-)
A tulipany zachwycające! Przepadam za tą odmianą.
Pozdrawiam i życzę miłego, udanego dnia.
Florentyno, najwyraźniej urzekają nas podobne kwiaty, jak to dobrze mieć sojusznika ;)
UsuńWłaśnie przy śniadanku toczyliśmy burzliwą debatę na temat tej odmiany.
Mmmmmmniam:) Chociaż ja osobiście wolałabym bez marchewki ;) U mnie dzisiaj była jajecznica na bekonie z tostem i ćwiartkami pomidorka ze szczypiorem..... też było mmmmmniam:)
OdpowiedzUsuńBuziolki przesyłam:)
PS. Masz ochotę na candy z ptaszkami? Bo rozdaję... Co prawda nie znoszą jajek więc omletu z nich mieć nie będziesz, ale mimo wszystko, hahaha:)
A marchewka wskazana właśnie teraz, kiedy cera ziemista i mało promienna ;)
UsuńDziękuję za zaproszenie , skorzystam a jakże !
No tak, tak, wskazana, ja wiem:) Tylko mi jakos w omlecie nie podchodzi. Ale generalnie to jem, i nie marudze juz nawet tak, jak kiedys, kiedy bylam maluchem i nie lubilam bardzo:)
UsuńOj to chyba na moim wikcie nie pociągnęłabyś długo. Marchewkę przemycam w wielu potrawach ;)
Usuńrano drepczemy sobie trochę w szlafroczkach i popijamy kawkę....wieczorkiem zawsze we dwoje zasiadamy....i mamy czas na takie poważne rozmowy,rozmyślania....zawsze tez czytamy fragment Pisma Świętego...tak nastrajamy się na cały następny tydzień...może wielu to zdziwi...ale dla nas to cudny czas:))))pozdrawiam
OdpowiedzUsuńQurko, fantastycznie rozpoczynacie tydzień! Takie wieczory to dobry pretekst do zrobienia sobie małej pauzy w tym naszym , pędzącym świecie.
UsuńSmacznie sie zrobilo, u mnie niedzielne rytualy wygladaja podobnie, omlet - zawsze, jajecznica, jajka w kokilkch lub mufinkach :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńBree może zdradzisz nam kiedyś własne wariacje omletowe ? ;)
UsuńMniam!!!!!!!!!!! Już wiem co przyrządzę w następne niedzielne śniadanie :)
OdpowiedzUsuńKwiaty - cudowne! :) pozdrowienia!
Już dziś życzę smacznego ;)
UsuńSniadanko wygląda smakowicie:) w weekend nigdy nie ma u mnie takiego śniadanka;) może będę musiała to zmienić ;)
OdpowiedzUsuńZobaczysz, że ta zmiana wyjdzie Ci z pożytkiem dla ciała i ducha.
UsuńWitaj Kamilo;)
OdpowiedzUsuńMój blog przymknięty na blogowy kluczyk, ale kiedyś z pewnością jeszcze go otworzę...
Nie znaczy to jednak, że nie odwiedzam ulubionych blogów. Z radością goszczę dziś u Ciebie i inspiracji moc wynoszę . Co za pyszna wiosna! Twoje wspaniałe zdjęcia zachęcają do działania w kuchni ;)Uwielbiamy omlety ;) Cieplutko pozdrawiam
Działaj Moja Droga! Cieszę się że jesteś choćby w komentarzu. Mam nadzieję że uchylisz jeszcze rąbek swojego, wirtualnego świata.
UsuńU nas niedzielne śniadania przeplatają się z oglądaniem "Maji w ogrodzie" i zapachem kawy z ekspresu :)
OdpowiedzUsuńAnito ,,Mai,, zazwyczaj przysłuchuję się z kuchni , zaparzając kawę ;)
UsuńNie ma nic lepszego od wspólnego niedzielnego śniadanka!
OdpowiedzUsuńA póżniej spacerek do obiadku i obiadek gotowany wspólnie:)
Nie wyopobrażam sobie innej niedzieli:)
Udanego i spokojnego tygodnia Ci życzę!
Ps.Tulipany przepiękne i cudowny wazon, w którym stoją:)
Ila, zazdroszczę Wam wspólnego gotowania. Niedzielny podział ról wygląda następująco
UsuńG-śniadanie, ja-obiad lub ja- śniadanie, G-obiad na mieście ;)))
Spacerki lubimy oboje.
Piękne, wiosenne zdjęcia.
OdpowiedzUsuńAż srobilam sie głodna!
Pyszne śniadanko, cudne zdjęcia... :) Powiało wiosną :)
OdpowiedzUsuńmy też jemy wspólne śniadanko w niedziele i też często jajka ale na miękko i Mężus je przygotowuje... potem kawka i deserek...i ciągle gadamy...tak rodzinnie o wszystkim... potem spacer, obiadek wspólnie przygotowany ...u ciebie bardzo ładnie!:)Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńSmakowicie a pomysł na owy omlet z pewnością wykorzystam.
OdpowiedzUsuń