Wracając do domu wczoraj wieczorem, marzyłam jedynie o tym, by schować twarz w bladoróżowych poduszkach i zasnąć.
Dziś rano moje mieszkanie przywitało mnie zapachem kawy i zauważalną warstwą kurzu na telewizorze.
Ostatni tydzień trudno opisać.
Łatwiej byłoby te dni namalować przy użyciu całej palety barw.
Gdy tylko ochłonę podzielę się z Wami wrażeniami na drugim blogu.
A tymczasem naładowana pozytywną energią, z głową pełną pomysłów,
czmycham w wir domowych obowiązków.
Ależ kolorowe, piekne kwiaty! Tak, co by się nie działo, w domu zawsze najlepiej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Cudowne!!!!! I te kolory!!!!
OdpowiedzUsuńPiękny bukiet. Czekam na relację i pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńoj tak w domu najlepiej... zawsze!Kolorowo i wiosennie:)
OdpowiedzUsuńpiękny bukiet, bardzo energetyczny!! pozdrawiam Basia
OdpowiedzUsuńTo prawda stara jak świat, dom to azyl i tylko tu naprawdę czujemy się dobrze.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No to mnie zaintrygowałaś...czekam z niecierpliwością na relacje:)Niemal czuje się zapach tych frezji...i kawy:)
OdpowiedzUsuńSuper bukiet, piękny, taki romantyczny, lekki, po prostu cudowny :)
OdpowiedzUsuńświęta prawda - wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! :)
OdpowiedzUsuńcudny bukiet, pięknie u Ciebie, będę zaglądać...
OdpowiedzUsuńPrzepiękny bukiet!!!!!
OdpowiedzUsuńCudny bukiet, u Ciebie juz lato!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!