Dziś będzie króciutko, wszak nie muszę dorabiać ideologi do kilku zmian w salonie, które chciałam Wam pokazać ;)
Gobelinowa poduszka to prezent, który Ola dostała od dziadka.
Oj, długo musiałam się do niej przekonywać.
Po roku spędzony w szafie, dziś ma swoje 5 minut na wysłużonej kanapie.
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę wielu miłych niespodzianek.
Walentynki może nie są moim ulubionym świętem, ale mogą być pretekstem,
by pomyśleć o tym co najważniejsze.

UWIELBIAM KOLORY TWOJEGO SALONU, SPOKÓJ I HARMONIA W NIM PANUJĄ,CUDOWNIE! GDZIE ZAKUPIŁAŚ TEN GLINIANY KIELICH, PIĘKNY JEST:).
OdpowiedzUsuńPOROŻE JELENIA MAM W SZTUKACH DWÓCH ALE NIE MAM POMYSŁU JAK JE WYEKSPONOWAĆ, TWÓJ ŚWIETNIE SIĘ PREZENTUJE:)
MIŁEGO DNIA:)
Ila, kielich kupiłam latem na jednej z giełd, której jestem częstym gościem. Miło przeczytać ,że mój salon przypadł Ci do gustu (co do kolorystyki , późną wiosna planuję malowanie).
UsuńOryginalne łowieckie akcenty. Miłego świętowania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Doskonale to ujęłaś ;)))
UsuńJa też nie przepadam za Walentynkami, za ich osłonką i słodyczą.
OdpowiedzUsuńAle podoba mi się poducha z psiakami.
Fajna rzecz.
NA jaki kolor planujesz malowanie pokoju?
Coraz częściej przyzwyczajam się do myśli ,że będzie to zimny odcień beżu.
UsuńNiby małe zmiany, ale jak wiele wnoszą :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się te donice podobają:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
donice piękne i te zawieszki na manekinie :)
OdpowiedzUsuńbuziaki :***
piękne zdjęcia i inspiracje! poduszki są obłędne:)
OdpowiedzUsuńAle ta podusia z psiakami urocza jest ;)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu :*
piekne zestawienia :) bardzo lubię taką paletę barw :)
OdpowiedzUsuń