wtorek, 21 lutego 2012

?

 Podobno ,,kto pyta, nie błądzi,, ...podobno ;)

Wieczorem w łazience

-Mamo, do czego służy ten płyn?
Zdradzę Wam ,że Ola lubi czasem przyglądać się różnym zabiegom pielęgnacyjnym.
-Mamo a dlaczego kupiłaś ten w zielonej butelce, a nie niebieskiej?
-Mamo  w ogóle po co Ci ten krem ?
Moja reakcja po następnych kilkunastu pytaniach i 10 głębokich wdechach
-Ola czy ty musisz zadawać mi tyle irytujących pytań?

Następnego dnia w drodze powrotnej ze szkoły.

-Olcia, jak Ci minął dzień?
-Wróciła już Wiktoria ?
-Ola zapłaciłaś za ksero?
- Zjadłaś śniadanie?
I tu chyba przegięłam..
-Mamo, czy ty musisz zadawać mi tyle irytujących pytań!



Olinek w dalszym ciągu projektuje.
 Tym razem w ruch poszły mazaki , naklejki,  kredki... 
Kto nie marzy o pastelowym domku, z dodatkową sypialną dla psiej ferajny?
Wszak to pełnoprawni członkowie rodziny ;)


12 komentarze:

  1. Przepadłaś od własnej broni :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. popatrz, a ja tez czasem burczę na Gabi gdy zasypuje mnie gradem pytań .
    a przeciez w drugą stronę też to drażni :)

    buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiałam się :))))) Jest akcja i reakcja :) Cóż dzieci to też ludzie. U mnie synek bardziej "nadaje". Ja czasem nie mam siły do nich mówić.

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ;) z całą sympatią do Ciebie... dobrze Ci powiedziała ;p sprawiedliwość musi być :) poza tym dzieci to mają do siebie, że pytają... i myślę, że kiedyś rodzicom zaczyna brakować tych pytań... kiedy dzieci zaczynają zdobywać wiedzę i "wiedzę" od kolegów... z Internetu... itp :)

    Może to trudne, ale polecam cieszyć się każdym pytaniem :)

    I bardzo dziękuję za miłe słowa u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no proszę! Bystra ta Twoja córeczka :)
    A domek - przepiękny, kto z nas nie marzył o takim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach Kamilko, wiem o czym piszesz:) Moja czterolatka uwielbia 100 pytań do...zwłaszcza podczas wieczornej kapieli i zasypiania...ma tyle do powiedzenia! I tyle rzeczy chce wiedzieć...
    Też uwielbiamy ten "domek" - jest bardzo kreatywny, Tusia ma go od Gwiazdki i nadal jest tam jeszcze sporo do zrobienia:) Chyba po mamusi uwielbia meblowanie:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem Kamilko! Zglaszam sie i ja do nowego bloga.
    sciskam serdecznie
    B.

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha ale wpadłaś...ten domek jest świetny...musze poszukać taki dla Kosi!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe, ale Cię załatwiła:)

    OdpowiedzUsuń
  10. nono córcia sprytna :) to udowadnia, że trzeba uważać co się mówi przy dzieciach zwłaszcza tych bystrych jak Twoja córa. Szkoda, że rodzice nie słyszą co ich dzieci opowiadają mi czasem w przedszkolu :)
    piękny domek :)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieci są niesamowite , no i tak szybko sie od nas uczą różnych rzeczy! :)Hihihi... nieźle Ci odpowiedziała :)

    OdpowiedzUsuń