Dzień Pluszowego Misia

by - 03:10:00


 W jednej z poważniejszych, babskich gazet, trafiłam przypadkiem na ogłoszenie (a właściwie reklamę)
,,Obozy kulinarne dla najmłodszych,,. Bardziej niż sam nagłówek , zainteresował mnie podpis ,,mile widziane dzieci od 3 lat,,. Z perspektywy mamy, która ma za sobą dopieranie plam, po marchewkowych papkach, szorowanie podłóg po lukrowaniu pierniczków; jakoś trudno mi uwierzyć, że maluchy oprócz eksperymentalnego podejścia do tematu, interesowałaby sama sztuka kreowania smaku.
Czytam dalej-w programie: lepienie pierogów, czyszczenie ryb na pomoście, przygotowywanie wspólnego posiłku przy ognisku. I wiecie co? Tak mi jakoś żal zrobiło się tych wszystkich dzieci i rodziców , którzy zapewne z braku czasu korzystają z podobnych inicjatyw. Dla mnie gotowanie to przywoływanie w pamięci najbliższych, smaków i miejsc. 
Lepienia pierogów uczyła mnie babcia, niezastąpionym mistrzem w patroszeniu ryb jest tato, a bigos mamy , w dalszym ciągu pozostaje niedoścignionym wzorem.

Mam nadzieję ,że wczorajsze popołudnie , które spędziłyśmy z Olą na pieczeniu kruchych ciasteczek , będzie dla niej miłym, kulinarnym wspomnieniem.



Z okazji minionego Dnia Pluszowego Misia, takich smacznych wspomnień,
z głębi serca, życzę Wam Wszystkim.

You May Also Like

7 komentarze

  1. Już się nie mogę doczekać, aż moja córcia podrośnie i razem będziemy piec takie cudne ciasteczka.
    Pozdrawiam
    Gosha

    OdpowiedzUsuń
  2. A JA OCZAMI WYOBRAŹNI JUZ WIDZĘ TE DZIECI W WODZIE...JAK POSPADAŁY Z POMOSTU BRRRRRRRRRRRR...BUUU CHCE MI SIĘ CIASTECZEK:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest coś takiego w pluszowych misiach, że wzbudzają rozrzewnienie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. -Gosha-
    Uwierz mi na słowo, że czas ten minie szybciej, niż się spodziewasz.
    -Qra Domowa-
    Z doświadczenia wyciągam wnioski, że kilkuletnie dzieci bardziej interesują świecące łuski, aniżeli samo sprawianie ryb ;)
    -Maria Par-
    ..i ochotę na przytulanie;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też często mam wrażenie, że tzw. nowoczesny rodzic złapie się na taką imprezę, choć dzieciaki w przedszkolu robią różne rzeczy, np. robiły pizzę, sałatki, kanapki, kompoty, kiszoną kapustę... a całej reszty jednak nauczą się w domu i to niekoniecznie uczestnicząc w tym. Ja jako dziecko jedynie obserwowałam co robi mama. No i tak nauczyłam się całkiem nieźle gotować.
    Moje również chętnie uczestniczą w domowych akcjach kulinarnych, ale na pomysł wysłania ich na OBÓZ KULINARNY, nie wpadłabym nigdy:)
    A modom nie ulegam :)

    Ano i misia przytulam :)

    Uściski przesyłam

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozumiem dobrze to co piszesz, zabiegani rodzice nie mają czasu na zabawy z dziećmi a co dopiero na lepienie pierogów. Dla mnie takie warsztaty to pójście na łatwiznę. Twoja córka na pewno będzie miała miłe wspomnienia a i warsztat kulinarny całkiem niezły :)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  7. Warsztaty kulinarne w domowym pieleszach z mamą lub babcią, tak jak piszesz, to najpiękniejsze wspomnienia dla naszych pociech! Takich wspomnień nie można kupić :) Miłej niedzieli Kamilo :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin