Nalewka lawendowa , krótka historia pewnego stołu i 10

by - 10:44:00


Jakieś dziwne, nalewkowe szaleństwo mnie ogarnęło.
Produkcja domowych trunków tak mnie wciągnęła ,że kolejna partia będzie czekała na degustację.
Ciekawa jestem smaku i koloru.

Nalewka lawendowa
7 łyżek suszonych kwiatów lawendy
Starta skórka  i sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
2 duże cytryny
2 goździki
1 litr alkoholu 40%
szczypta cynamonu

Z cytryn należy obrać skórkę i  razem z miąższem (bez błonek i albedo) włożyć do słoja.
Dodać otartą na tarce skórkę i sok wyciśnięty z pomarańczy + pozostałe składniki.
Zakręcamy i odstawiamy w zacienione miejsce na 2 tygodnie.
Po upływie podanego okresu, dodajemy 1 i 1/2 szklanki miodu.
Odstawiamy na kolejny tydzień, przefiltrowujemy i po miesiącu naleweczka jest gotowa.

Podobno ten specyfik jest idealny na zszargane nerwy ;)

A teraz mała prośba i zabawa w ,,10,, do której zaprosiły mnie dziewczyny z
Miejsca Sympatycznych klimatów
i
Zielonego Kuferka
 Co lubię ...chyba nie trudno zagadnąć.
Wszyscy moi zaglądacze z pewnością się domyślają, że są to:
-kwiaty
-kawa
-spacery
-psy
-zabawy z Olką
-jazz
-kulinaria
-Boże Narodzenie
-niespodzianki
...uff...jakoś poszło ;)

Większość moich blogowych koleżanek już się uzewnętrzniła,dlatego nie pokazuje palcem .Kto ma ochotę -zapraszam , niech podzieli się z nami, tym ,,co lubi,,
A na  zakończenie stół o którym jakiś czas temu wspominałam i moja ,,pomarańczowa kuchnia,,( w dalszym ciągu czeka, na zakasanie rękawów).Nie będę się tłumaczyć dlaczego sprawy potoczyły się tak , że malowanie ścian dalej jest w sferze planów, ale poproszę Was o wskazówki.
Z pewnością zmysł plastyczny jakiś posiadam , ale specjalista od urządzania wnętrz ze mnie żaden.
Jest pomarańcz , a chciałabym żeby był?..no właśnie ;)
Białej kuchni  nie chcę , myślałam raczej o pastelach (słodka gruszka-znalazłam taki odcień
w próbnikach Dekoral). Niestety dotychczasowe meble muszą pozostać,
bo nie wiadomo jak sprawy remontowo- przeprowadzkowe się potoczą .
Cud szafeczka (jedna z wielu) wisi nad stołem.
Co myślicie o ,,kremie,, na ścianach ?
A wracając do stołu...namęczyłam się z nim niemiłosiernie (i tu ukłony do wszystkich ,,odnawiaczy,,)
i przyznaję że chyba jak na debiut wyszło nie najgorzej.
Problem miałam z doborem koloru bejcy, bo chciałam żeby harmonizowała
 z odcieniem ram okiennych.




Tym pomarańczowym akcentem żegnam się z Wami .
Jeszcze biała bluzka
Oli, czeka na prasowanie ;)

You May Also Like

11 komentarze

  1. Nalewka lawendowa zapowiada się supe (wspaniałe zdjęcia). Moje zbiory lawendy są prawie żadne. Przepis będzie musiał poczekać na następny rok. Przepis zmyka w moim kajecie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. nalewka lawendowa ?? nieslyszalam ale juz czytalam tyle przerownych przepisow z roznych produktow ze chetne bym po malym kieliszku z kazdego sprobowala ;)
    mysle ze stol wyszedl calkiem calkiem i kolor sciany ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo pieknie Ci wyszedl ten stol Kamila, ladny kolor i wogole taki..prowansalski:-).
    Jesli moge wyrazic swoje zdanie to jestem zwolenniczka scian jasnych, wiec jestem za "kremem", na pewno bedzie to wielka i pozytywna zmiana. Zakasuj rekawy i do dziela:-)
    Naleweczki chetnie bym sie napila, maly kieliszeczek tak dla "zdrowotnosci" ;-)
    Sciskam cieplo
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  4. naleweczka z lawendy!!!brzmi super!Stół wyszedł Ci rewelacyjnie...dałaś rade! a ściany to jakieś jasne...krem, może przetarty blady żółty...ja całkiem w innej tonacji robię ścianę kuchenną!Pozdrawiam serdecznie i miło poznać Cię przez zabawę w 10!

    OdpowiedzUsuń
  5. mmmm nalewka napewno przepyszna :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tez lubię różniaste nalewki robić ale z lawendy jeszcze nie próbowałam.
    Stół piękny a ściany na jasno koniecznie.Bedzie pięknie!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Pociągnąć taką naleweczkę, przy nowiutkim stole...
    Pozdrowienia ślę

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm takiej naleweczki nie znam a suszona mam może by sobie zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm, intrygujacy przepis na nalewkę...tylko mam dylemat czy zuzyć cały zapas kwiecia na nalewkę czy jednak uszyć woreczki...ale przepis już w przepastnych annałach zapisany:) Stół wyszedł pięknie, jak z wystawy!! Jeśli chodzi o ściany to ja poszłabym w jasny odcień szarości, albo szaro-beżowy...nadaje takiej elegancji przy białych mebelkach i jest stonowany..nnp jesienna mgła lub klasyczny alabaster z dekorala...piękne są!! Ale to oczywiście tylko moje sugestie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, żer krem będzie pasował:) a naleweczka zapowiada się smakowicie!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj! Cieszę się, że mnie odwiedziłaś, bop trafiłam do Ciebie :) Zachwyciłam się Twoimi bukietami. Aż żałuję, że ślub już za mną :) Lawendowa nalewka to dla mnie nowość, chętnie bym spróbowała. A przy okazji piękny słój na nią pokazałaś. Co do koloru: ja wybrałabym kremowy. Sama pomalowałam tymczasowo kuchnię jesienią pieczarkową :) Ciekawa jestem, jaki kolor ostatecznie wybierzesz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin