Bułeczki drożdżowe

by - 00:30:00


Muszę przyznać, że wybierając się w rodzinne strony, miałam dwie misje.
Po pierwsze-odwiedzić miejsca do których tak bardzo tęsknię.
Po drugie-namówić babcię do przyrządzenia potraw, które tak bardzo kojarzą mi się z dzieciństwem i wakacjami.
I tu zamieszczam małą wzmiankę o tym ,że jedna z moich babci, zajmowała się tak zwaną ,,gar-kuchniom,, w momencie kiedy rodzice pracowali.
Nawet nie wiecie jak zapachy mogą podziałać na wyobraźnię.
Kiedy w sobotni poranek otworzyłam drzwi korytarza, poczułam odrętwienie.
W głowie kotłowały się sielskie obrazy z przeszłości. A kiedy złapałam za klamkę babcinych drzwi, już wiedziałam ,że piecze ukochane przezemnie bułeczki.
Aromat nie do opisania!
Zdobycie przepisu nie było łatwe, a proporcje podane są na tak zwane,,oko,, -zapewniam ,że wszyscy którzy chodz raz piekli ciasto drożdżowe , poradzą sobie z przepisem.
Pytałam babcię o miary i w odpowiedzi słyszałam
,,Rybciu, nie 2/4 kostki margaryny....ale też nie 1/4 ..(chwila namysłu)...napisz ,że 1 duża czubata łyżka,,  ;)))

Drożdżowe bułeczki z  waflowym nadzieniem (  tak obrazowo je nazwałam)

Składniki ciasta.
1kg mąki tortowej
1 kostka drożdży
3 łyżki oleju
1/2 l. mleka
1/2 szklanki cukru (można więcej)
1 łyżka czubata margaryny ;)))
3 jajka
(dodatkowo 2-3 rozmącone bialka, do wysmarowania gotowych bułek)

Mleko lekko podgrzać, rozpuścić w nim drożdże, dodać 3 jajka ,mąkę olej i margarynę(rozpuścić i ostudzić) .Wyrobić ciasto -zaczyn nakryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce (około godziny).
Po tym czasie formować okrągłe bułeczki , lekko spłaszczyć i dodać do środka 1/2 łyżeczki nadzienia.(bułki doskonale smakują również z dżemem )
Odstawić na wysmarowanej  margaryną blaszce gotowe bułeczki (na jakieś 10 minut ), posmorować rozmąconym białkiem, po czym piec w temperaturze 150-160C. około 25-30 minut.

Nadzienie waflowe.

Nadzienie do bułek można przygotować nawet kilka dni wcześniej (potrzebna do tej ilości bułek jest mała salaterka ,reszta wystarczy na przełożenie kruchego wafla ).

1 litr mleka
60dkg. cukru
3-4 łyżki margaryny
2-3 łyżeczki kakao

Gotujemy na małym ogniu około 6 godzin.
Podobno czas ten można skrócić dodając 2-3 łyzki kaszy manny.
( masa powinna zgęstnieć).

Czasochłonny przepis , ale wart zachodu....




....i tak wygląda moja wakacyjna dieta ;)

You May Also Like

8 komentarze

  1. Kamilo wiesz, trochę żyję na świecie, ale jakoś nigdy nie robiłam ciasta drożdżowego. Mistrzynią w jego robieniu jest moja mama. Bardzo lubię zapach ciasta drożdżowego. Kojarzy Mi się z prawdziwym domem.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. To cudownie tak przenieść się w czasie... Miejsca, które pokazałaś są niezwykłe! Ich czar trwa. Oby tylko ktoś nie wpadł na pomysł rozbiórki.A smaki dzieciństwa rzeczywiście potrafią wprowadzić w błogi nastrój. Trwaj w tym klimacie jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałości :) Prawie czuję ich zapach na odległość :)
    ech.. nie ma to jak babcia :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie babcine bułeczki są NAJ...Żadne inne im nie dorównują.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. A niech mnie.
    Taką wakacyjna dietę mogłabym sobie zaserwować. Przepis na bułeczki odgapie napewno.

    Pozdrawiam cieplutko
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też chyba przejdę na taką wakacyjną dietę, pyszna jest..!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepis na bułeczki odpisałam, teraz będą próby. W moich marzeniach jest taki obraz. Wstaję wcześnie rano, wszyscy śpią. Ja krzątam się w kuchni, zarabiam drożdżowe ciasto, pięknie rośnie w misie pod płócienną pierzynką. Potem na blaszce pojawiają się właśnie takie babcine bułeczki. Cały dom tonie w zapachu pieczonego ciasta, który budzi domowników. Gdy już wszyscy wstaną na tarasowym stole czeka ich prawdziwa śniadaniowa uczta z bułeczkami i zrobioną przezemnie słodziutką konfiturą.

    No i tyle marzeń. Pozdrawim - Gabrysia

    OdpowiedzUsuń
  8. wiesz... rozkleiłam się, bo podobnie było z moją Kochana Babcią... Wszystkie przepisy miała w głowie i podobnie opisywała miary ... Nie tyle , a tyle... Niestety jakoś nie udało mi się zdobyć przepisów Babcinych, ale wspomnienie o Jej kuchni zostanie ze mną do końca. To coś bezcennego. Cieszę sie, że w tak miłej atmosferze upływa Ci lato. I wspaniale je opisujesz. Bułeczki wyglądają tak apetycznie, że naturalnie zachowuję przepis. Dietą się Moja Droga nie przejmuj. Bób jest raz w roku (;
    Uścisków moc serdecznych załączam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin