O lasach sosnowych, choinkach i Świętach Bożego Narodzenia.

by - 04:33:00


Rzec bym mogła, że niedziela minęła choinkowo ;)
Bożonarodzeniowe stroiki, wianki, pokazywałam miłym adeptką sztuki folorystycznej na kursie, który od jakiegoś czasu prowadzę. Nie muszę chyba tłumaczyć, że elementem przewodnim zajęć były choinki pod wieloma postaciami.

Popołudniu zmotywowałam rodzinę , by wybrać się na szabrowanie lasu.
U większości blogerek nie sposób nie zauważyć, że w domowych apteczkach królować będzie miodek z mniszka (i słusznie, też tym tropem podążę).
Warto jednak wspomnieć,że pierwsza połowa maja, jest również doskonałym momentem na produkcję syropu sosnowego.
Przepis prosty jak drut- produkt finalny smaczny i zdrowy!
A dodatkowo pretekst do wycieczki, na łono natury.



Przyznaję,  że u nas z tą sosną to nie taka prosta sprawa (w okolicach dominują lasy świerkowe, bukowe i leszczynowe) zapuszczając się coraz wyżej w góry, zwątpiłam czy w ogóle uda mi się główna bohaterkę znaleźć. Po drodze pojawiały się pomysły, że jak nie syrop sosnowy, to może nalewka z pędów świerkowych (?), a może na mniszka się skusić bo tego było pod dodatkiem.
I kiedy kończyły się nam cukierki kapitańskie (papierki zabraliśmy do domciu, bo jak mówi Ola nie można śmiecić, bo las to dom zwierzątek) z językami na brodzie, zmęczeni - znaleźliśmy w końcu ,,złotego grala,, (tz. G. znalazł)



Zwinne rączki ,, pomocniczki,, obrywają młode, sosnowe pędy.
Snujemy wizję o tym co z lasu przynieść można (legalnie ) i do czego przydać się te zbiory mogą.
Oczywiśćie mi przydaje się WSZYSTKO



Olka znudzona i zmęczona, przewodniczy w powrocie do domciu.


Luśka po wycieczce też ,,padła,,. Przysiąc mogę ,że nie widziałam jej jeszcze tak zmęczonej, ale coż się dziwić skoro w mieście może wykąpać się jedynie w kałuży, a w lesie nie omijała żadnego strumienia.


W kuchni namiastka lasu zamknięta w słoiku.
Zasypana cukrem,,sosna,, poczekać musi około 2 tygodni, na zlanie do butelek.
A jaki zapach...

Słonecznego tygodnia życzę.
pomimo tego, że się taki nie zapowiada.


You May Also Like

16 komentarze

  1. Zmęczone ale łowy okazał się owocne i wyszło na PLUS:)Dobrze tak wchłonąć trochę natury. Moje dzieci po lesie też padają. Ale jak są już w domu to mówią, ale fajnie było...;)
    Całusy dla Oli!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczne fotki, aż chce się złapać leśny oddech. Nie spotkałam się z pędami świerków do konsumpcji :-), smaczne to? Z pewnością zapach niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musze poszukac takiej sosny.
    Foty zauroczyly mnie, zwlaszcza to z Ola, widok nieziemski.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro wszyscy tacy padnięci to znaczy, że wycieczka udana:)
    Może napiszesz dokładniej co i jak z tą sosną trzeba robić?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Obiecuj,że zamieszczę przepis na syropek.

    OdpowiedzUsuń
  6. przecudne okolice ja to moge takie tylko na zdjeciach blogowych poogladac :(,mnie tez zarazil niestety miod z mleczu a to za sprawa alexy ktora twierdzi ze wzmacnia system odpor.a my wszyscy alergicy i zedne tabletki nie pomagaja,wiec trzeba czego innego sprobowac, a nich to sie tylko okaze niepradwa to ja jej pokaze ;),masz bardzo madre dziecko,pewne rzczy nalezy od mlodego wszczepiac tez zawsze to robilam,wszystkie smieci ze spaceru do domu:)piekne to zdjecie z perspektywy psiej wysokosci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czuję zapach tego lasu ! Takie piękne fotografie.
    I jaka wspaniała forma spędzenia czasu razem.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcia cudne... najfajniejsze są chwile spędzane z bliskimi:) ale zainteresowana też jestem tymi młodymi pendzikami:) czy wystarczy je tylko zasypać cukrem? Czy później należy z nimi coś jeszcze zrobić?? Chętnie bym zrobiła sobie coś takiego:) i jeśli mogę jeszcze dopytać do czego sie później to stosuje??:)Pozdrawiam Cię serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. To zdjęcie z Olą jest niesamowite!!
    Ja też planuję zrobić ten syropek z sosnowych pędów!
    Już kiedyś robiłam!Rewelacja!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie cudne widoki! Zdjęcie z córeczką piękne!!
    I te z sosną w słoikach również:) Koniecznie zamieść przepis, wszystkie robimy miodek mniszkowy, wiec dorobimy jeszcze syropku sosnowego:) Na zdrówko!:)
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabierz mnie do siebie,do tego lasu...oj moj dom mi sie przypomnial...teraz dom rodzicow, on wlasnie w takim miejscu jest...ech...tesknie

    OdpowiedzUsuń
  12. ech zazdroszcze bo u mnie sosen wcale nie :(
    a moich też uwielbiam tak wymęczyć, ale potem chłopaki się do mamy ie chca odzywać :) może to i dobrze, taka chwila ciszy :):):)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rany, ale Wy tam macie piękne tereny!
    Kocham las i w tym momencie dałabym wiele, by móc znaleźć się tam gdzie Was nogi poniosły :)
    A taki syropek to tylko może wyjść na zdrowie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. a co z tą sosną? bo ja pojęcia nie mam jak to robić i zażywać?:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawe, muszę sama się przekonać, sosnowo ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/