poniedziałek, 22 września 2014

Jesieni ...ciąg dalszy


 W tym roku przegrałam walkę ze szkodnikiem konsumującym pelargonie i zamiast inwestować w kolejny owadobójczy specyfik, zamieniłam kwiaty na wrzośce.



 Chryzantemy dostałam w prezencie od znajomej ogrodniczki i tym sposobem na balkonie rozgościła się jesień...



 ...której ,,długie macki,, wpraszają się do domu ;)



 Gdybym miała wybrać jedną roślinę , której nie może zabraknąć w sezonie , bez wątpienia byłabym nią kocanka. Dla niewtajemniczonych czytelników bloga, post ubiegłoroczny (klik)



 A propos jesieni- pytałyście o to, czy z kasztanów powstaną ludziki?
Majsterkowania z zapałkami nie będzie, a i z samymi zbiorami trzeba uważać , gdyż w praktyce wygląda to tak. Wojtuś trzy kasztanki wrzuca do miseczki , czwarty wkłada do buzi....
Potrzeba matką wynalazków!
,,Poświęciłam,, nogawkę od nylonowych rajstop i wypchaliśmy ją darami jesieni. Gdy ta forma zabawy znudziła się synkowi, przesypałam kasztany do małej poszewki zasuwanej na zamek i deptaliśmy po niej bosymi stopkami. (to taki odpowiednik ,,przedszkolnych,, poduszeczek wypełnionych grochem).
Nie jest to może zbyt odkrywcze, ale wiem że kiedy temperatura znacząco spadnie i wyjścia na spacery trzeba ograniczyć, każde pomysły na zabicie dziecięcej nudy są bezcenne ;)


 Pozdrawiam serdecznie, życząc udanego tygodnia !

piątek, 19 września 2014

Wojtuś -łobuz ;)


 Babcie , Ciocie i Wujkowie !
Niech Was te anielskie oczęta nie zwiodą, wystarczy sprzeciw a dziecina zaczyna pokazywać diabelskie różki.
Jeśli ktoś chętny na bieganie z roczniakiem , serdecznie zapraszam!
Tylko uprzedzam ,że nie będzie czasu na nudę ;)

 Auto, konik, czy inne bujaczki... należy pohuśtać, obstukać, nasypać...(przy okazji wyrwać trawę z korzeniami)


Ślizgawka-nareszcie moja !!!


Chyba zacznę magazynować wszystkie archaiczne sprzęty, w celu zapewnienia synusiowi rozrywki...śrubki i dziurki... nooo trzeba spróbować czy palec się zmieści (O ZGROZO!)

Aaaa....i atrakcja z cyklu ,,uciekamy mamie,!



 Kamyczki - zasłużona chwila odpoczynku...do momentu kiedy Wojtek nie wpadał na pomysł by spróbować żwirku, a mama tą osobliwą degustację przerwała.
Mówię Wam ...w jednej chwili przypomniały mi się wszystkie odcinki ,,Super niani,, ;)))


Wiem ,że drugie dziecko mam temperamentne, ciekawe świata, żywiołowe i bez wątpienia towarzyskie (albo ,,czaruje,, ekspedientki w sklepie, albo zaczepia dzieci na ulicy).
Nie ukrywam też, że do celu brnie jak walec, nie zważając na przeszkody i to mnie trochę przeraża (może już teraz powinnam wykupić dodatkowe ubezpieczenie?). Doskonale potrafi sprawdzać panujące zasady i próbuje je nagina ..co niestety może w przyszłości skutkować odstawianiem brewerii....
...czas pokarze..


  
Zdecydowanie wolę synusiową wersje light ...



...szkoda tylko że ta opcja uruchamia się na tak krotko ;)


czwartek, 18 września 2014

Bilans na plus


 W zamyśle miał powstać wianek z jarzębiny, 
jednak ze spaceru przynieśliśmy głóg.
Tym sposobem, późnym wieczorem popełniłam nową dekorację na drzwi...
wszelkie krzywizny proszę usprawiedliwić kieliszkiem wina ;)))



Miłego dnia Wam życzę i kto może niech korzysta z pogody...to ostatnie podrygi słońca!




poniedziałek, 15 września 2014

Wrzesień



Ambitnie obiecałam sobie, że umyję okna , zadbam o garderobę na kolejny sezon, obdzwonię zaniedbanych znajomych, zrobię przegląd prasówki, kupię karnet na fitness, nazbieram jarzębiny do dekoracji, a już w okolicach poniedziałku dociera do nie ,że zaczęłam nierówną walkę z wrześniem.


Weryfikując ...przełożę zajęcia córki (angielski koliduje ze szkołą , plastyka tylko we wtorki...resztę ,,domina,, zostawiam sobie na później), szczepieni Wojtka , fryzjer Luśki, kaszel Oli,
wywiadówka, umowy, zaświadczenia, ankiety, klienci, ubezpieczenia..
AAA !!!


czwartek, 11 września 2014

Kasztany (replay)


 Mieliśmy wczoraj szczęście przynosząc do domu całkiem pokaźny zbiór kasztanów (zważywszy na dzisiejszy korowód parasoli za oknem).
Inhalator brzęczy, rosół pyrka na kuchence, pociągam nosem i ratuje się kolejną herbatą z imbirem.
W ramach stałego rozkładu dnia -zamiast spaceru , będzie sensoryka w czystej postaci ;)
Przesypywanie , wkładanie i wyciąganie, obowiązkowo w asyście pomocy kuchennych mamy 
(znów miski pójdą w ruch).

Wojtuś (gdyby tylko jego własne nóżki chciały współpracować ) pobiegłby za siostrą.


...i takie skarby -trudno wybrać najładniejszy




 Jak widać poniżej, na spacerek wypadało zabrać wszystkie dzieci.
Z tym futrzastym mamy ostatnio problem ...nie wiem czy to zazdrość, ale Luśka zaczęła być agresywna...

Trudno mi uwierzyć, że jeszcze rok temu było tak (klik)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...