czwartek, 20 listopada 2014

Plan


 Nadal wierzę , że kiedyś uda mi się w pełni pogodzić macierzyństwo i  zaorać ugór zawodowy.
A chwilowo, dla ukojenia zmęczonych synaps (ile można obracać w mózgu te same myśli) rozwinęłam  niczym wstęgę cyrkową, swój plan na najbliższe tygodnie. 
W końcu będą Andrzejki, wróżby i dla równowagi Dzień pluszowego misia...
A potem już galopem do Bożego Narodzenia, 
zahaczają po drodze o wszystkie przypisane mu atrakcje.





Mimo wszystko, zapowiada się optymistycznie...czego i Wam życzę ;)



sobota, 15 listopada 2014

Uszyłam


Uszyłam swój pierwszy kocyk.
Zamiar miałam taki , od kiedy stałam się szczęśliwa posiadaczką maszyny. Jednak wcześniej musiałam opanować ścieg prosty, żeby nie narażać się na ewentualne pośmiewisko rodziny ;)


Zachwyciła mnie mięciutka tkanina typu Minky dots -plusz z delikatnymi wytłoczeniami, ciepły i cudowny w dotyku (z pewnością dla wielu bardzo dobrze znany). 
Wprost idealny na zimowe spacery wózkiem !



Podobne, gotowe ,,otulacze ,, można kupić w sieci, w cenach proporcjonalnych do kosztów produkcji (jestem bogatsza o to doświadczenie).
Zależało mi jednak na tym, by nasz kocyk był duży i pasował do tekstyliów które już posiadamy.




A co najważniejsze radość z wykonanej pracy ogromna , zwłaszcza że potrafi docenić ją własne dziecko...



...Wojtek , podczas wczorajszej, popołudniowej drzemki przespał dwie godziny-kocyk czarodziej ;)

czwartek, 13 listopada 2014

Słodycz ostatnich dni



Im jestem starsza , tym bardziej fascynuje mnie alchemia zmieniających się pór roku.
W mieście tak łatwo przeoczyć ten naturalny porządek świata.
Staram się by każdy miesiąc przywitać z należytymi mu honorami.
Listopad to czas zapachów ...mandarynki, pieczonych jabłek, grzanego wina i cynamonu.
Z uporem maniaka roztaczam woń olejków eterycznych, wosków, lub przygotowuję desery , które potrafią  swoim aromatem przywitać gości już na półpiętrze.
 Dom zaprasza by w nim pomieszkać.


O miodowych delicjach czytałam na blogu Green Canoe.
Muszę przyznać ,ze kombinacja z orzechami włoskim to również mój smak ;)
Jednak przygotowując tegoroczną porcję zmieniłam skład z uwagi na najmłodszego degustatora , dodając do miodu cynamon i  posiekane płatki migdałów.
Pycha! Wystarczy kubek ciepłego mleka, kromka posmarowanego, świeżego chleba, 
by zaspokoić ochotę na małe co nieco.


 Idąc o krok dalej, polecam tenże specyfik wykorzystać podczas pieczenia jabłek.
Pokrojone na plastry owoce, warstwowo smarujemy miodem, by po wyciągnięciu z piekarnika jabłka rozpływały się w ustach
 (dosłownie -patrz zdjęcia poniżej)


 Mam nadzieję ,że w ten prosty sposób zainspiruję Was do tworzenia własnych kulinarnych kompozycji .
Jeśli w Waszym pamiętniku smaków, zapisane są podobne aromatyczne desery, chętnie podchwycę ;)


poniedziałek, 10 listopada 2014

Kolory listopoda i ,,pierwsze koty za płoty,, ;)


 Kolory i mimowolne dekoracje w domu, dowodzą tego że podświadomie przeganiam listopadowa aurę.
Uświadomiłam to sobie wczoraj, jadąc samochodem w gęstej mgle i rozdmuchując dywan żółtych liści, niczym w reklamie nowego modelu samochodu.
Do tej pory róż był zarezerwowany dla wiosny.



Na parapecie w kuchni odmiany hebe rosną w takim tempie, jakby były uważnie dokarmiane nawozami.
W pokoju Oli posadziłysmy fiołki afrykańskie , które ustapiły miejsca przerośniętym kalanchoe.


 Córka dopieszcza własną przestrzeń drobiazgami, pokazując gusta.
Przyglądam się a w porywach weny, dodaję dwa grosze od siebie.
Pasuje nam takim podział ról.



Na koniec chciałabym  Wam pokazać mój ,,debiut krawiecki,,
Nawet krytyczny mąż łaskawie spojrzała na uszyty woreczek. Starałam się bardzo żeby miał podszewkę , wymuskałam go na miarę własnych umiejętności.
I właśnie dlatego, doceniam jeszcze bardziej wszystkie szyjące osóbki do których zaglądam
(przepraszam z góry jeśli kogoś pominęłam)
Alizze (Dom artystyczny),Aneta (Drewniana szpulka) Ila (Moja przystań), EditPassione , Mili (Domilkowy domek), Kasia (Kreatywne życie), Karolina (Marzę więc jestem), Ola (Uroczy detal)
DZIEWCZYNY CHYLE PRZED WAMI CZOŁA !
U mnie to nawet nie pierwsze kroki, to raczkowanie ;)



sobota, 8 listopada 2014

Z biblioteczki malucha cz.2

 Bez pardonu mogę napisać,  że czytanie jest jednym z niewielu zajęć, podczas których Wojtuś potrafi na dłużej skupić swoją uwagę.
Chodź większość dziecinnych książeczek znam na pamięć , ogromną radość sprawia mi obserwacja słuchacza- uwierzcie na słowo, pantomima teatralna nie zrobiłaby na Was takiego wrażenia ;)
Dziś kilka tytułów które szczerze polecam, i mamom i ich pociechom.


Seria OBRAZKI DLA MALUCHÓW
Przyznaję ,że z książeczkami spotkałam się jeszcze przed urodzeniem Wojtka, jednak dopiero niedawno skusiłam się na ich zakup. Przeznaczone są dla troszkę starszych dzieci, ale wcale nie przeszkadza to w improwizacji i opisywaniu tego co znajduje się na obrazkach.
Synek tak bardzo lubi niektóre ilustracje ,że w ich poszukiwaniu sam uparcie wertuje grube kartki.
Planujemy naszą kolekcję uzupełnić o pozycję ,,Uwaga niebezpieczeństwo,, ;)





 Alona Frankel NOCNIK NAD NOCNIKAMI
Książkę kupiłam z polecenia i dzięki kilku przeczytanym recenzją.
Prosty przekaz wydał mi się na tyle pomocny ,że postanowiłam spróbować.
Bratanie się z nocnikiem niespecjalnie nam wychodzi, dlatego próbujemy-nauka przez zabawę ;)




 Agnieszka Frączek CAŁUSKI I BUZIACZKI
Tytuł jest bardzo wymowny , o czym świadczy wyświechtana i wycmokana jedna z ostatnich stron naszego egzemplarza ;)
Dlaczego ją rekomenduje -to dobry upominek...albo dodatek do prezentu zamiast kartki z typowymi życzeniami.



 Britta Teckentrup ANIMAL 123
Rozkładana książeczka w języku angielskim-jedna z naszych ulubionych.
Zachwycam się szatą graficzną, jeśli po przeglądnięciu będziecie czuć niedosyt, zajrzyjcie na stronę Britty Teckentrup  klik



Obiecuję że przed mikołajem podzielę się z Wami jeszcze kilkoma świątecznymi tytułami.
Wbrew pozorom trudno mi było wyszukać wyjątkowe pozycję o tematyce bożonarodzeniowej.
A tymczasem życzę wszystkim Czytelnikom przedłużonego, niespiesznego weekendu i poranków ze śniadaniem do łóżka (małżonku, proszę przeczytaj to).