środa, 6 listopada 2019

Z naszej biblioteczki


Mam ogromną słabość do literatury dziecięcej. O ile w galeriach handlowych działy z zabawkami mogę ominąć, o tyle te z książkami przyciągają mnie jak magnez. Atmosfera księgarni, zapach farby drukarskiej, szelest kartek to wszystko wywołuje u mnie dziwny stan podniecenia.
 Lubię kupować książki. Wyszukuję tytuły tylko dla siebie nie mniej jednak,
 robienie prezentów bliskim sprawia mi jeszcze większą przyjemność.
Książkowe niespodzianki są niezobowiązujące. 
I te iskierki w oczach syna, kiedy wracając z miasta wyciągam z torebki nowy egzemplarza.

Odkurzając zapomniany cykl na blogu, podzielę się z Wami kilkoma tytułami wartymi zainteresowania.
Uprzedzam, że nie zawsze prezentowane pozycje są nowościami wydawniczymi.
Ta informacja będzie znacząca, jeśli zdecydujecie się na powiększenie biblioteczki o polecane książki.


 WESOŁE PRZYPADKI KOCIEJ GROMADKI
Agnieszka Stelmaszczyk
Wydawnictwo Zielona Sowa


Do tej pory na półkach brylowały głównie książki o tematyce psiej, jednak wypadało coś zmienić od kiedy przygarnęliśmy pod swój dach dwa koty.

Wesołe przypadki kociej gromadki, to zabawna opowieść o niesfornych, przedsiębiorczych kocurach.  
Zwierzaki ambitnie próbują zarobi na willę z basenem, niestety pomysły które przychodzą im do głowy często okazują się katastrofalne w skutkach. 
Koty znają się na ,,internetach, you tubach,, ale rozprawiają również o dramatach Szekspira
Czytając tę pozycję momentami zaśmiewaliśmy się do łez.
To książka dla dużych i mąłych wielbicieli futrzastych pupili, w dodatku estetycznie wydana.





 WSZYSCY JESTEŚMY WYJĄTKOWI
Katarzyna Baniewicz-Kowalczyk
Wydawnictwo Media Rodzina



Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę pozycję zaintrygował mnie tytuł, wertując kartki rozpłynęłam się na widok ilustracji.



,,Wszyscy jesteśmy wyjątkowi,, to zbiór opowiadań o dziewięciu zwierzątkach, które posiadają ludzkie cechy. To niezwykła książka ucząca tolerancji, odmienności, ale i szacunku do drugiego człowieka.
Każdy z nas ma kompleksy, podobnie jak wykreowane postacie. Autorka w mądry sposób pokazuje jak dodać sobie pewności i przezwyciężyć słabości.
Pisze o tym że każdy z nas (często niedoskonały w oczach innych) jest potrzebny na świecie.
A to wszystko okraszone pięknymi obrazami Pani Ewy Beniak-Haremskiej





 DOBRE OBYCZAJE CZYLI W LEKKIM TONIE O BON TONIE
Agnieszka Frączek
Wydawnictwo Arkady



Gdybym miała wybrać pewniaka. Tylko jedną... jedyną książkę, która z pewnością spodoba się Wojtkowi, jej twórczynią byłaby Pani Agniesza Frączek.
Styl autorki, sposób wyrażania myśli, porównania, to wszystko wydaje mi się takie bliskie, prawdziwe w swojej prostocie.
,,Dobre obyczaje czyli w lekkim tonie o bon tonie,, to zbiór zabawnych wierszyków, łatwych do zapamiętania, traktujących o poważnych sprawach.
Obowiązkowa lektura dla każdego przedszkolaka i ucznia!
Synek chętnie wraca do tej pozycji, a ja mam nadzieję że chodź trochę zostanie w małej główce ;)




czwartek, 31 października 2019

Zaskakujący koniec października

Rano kiedy udało mi się rozkleić oczy przy pomocy budzika, poczułam że temperatura w nocy znacząco spadła.
Schodząc po schodach doceniłam ciepły szlafrok.
Przez nowe okno (które czeka jeszcze na obróbkę) ukazał się charyzmatyczny widok.
Trawa migotała w pierwszych promieniach wschodzącego słońca, świat był przypudrowany.
Było mgliście, zimno, ale bajkowo pięknie!


Nie wytrzymałam długo i wybrałam się z Figiem na spacer.
Pies oczywiście cieszył się jak dziecko, biegał i zataczał ósemki w zamarzniętej trawie.
Coraz częściej zaczynam wierzyć w to, że ma typowo wiejska naturę.
Za nic nie mogłam go po tych harcach zaciągnąć do domu.
Przecież tak cudownie, a pani-piecuch woła...
...to niech sobie woła




 Tylko biedne koty zmarznięte, jakby mogły to zabiły się o własne ogony by tylko przycupnąć w ciepełku.


Dziś Milusia idealnie pozowała, jak na prawdziwa kocią piękność przystało.
Domniemam, że mam jednego z najładniejszych kotów w okolicy.

 Śmiejemy się że to taka kocia z obrazka, idealnie ubarwiona.
Kocham tę puchatą pierdołę bardzo...no może poza jedną rzeczą do której jakoś trudno mi przywyknąć.
Mianowicie świętej pamięci pole myszy, które znajduję na wycieraczce.



 Kota Karolka Wam tym razem nie pokarzę. 
Zaszył się i nawet zachęcony jedzeniem miała w nosie spacery.




Dziś mam bonusowy dzień. Udało mi się skończyć większość prac przed czasem i uczciwie napiszę, że od 10 lat nie pamiętam takiej końcówki października.
Cieszy mnie to bardzo. W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że wygospodaruje czas na zdjęcia i blog.




 Nie wiem czy już nadmieniałam, że posiadam ciekawe sąsiedztwo ?
I nie mam tu  na myśli dzikich zwierząt...poniżej mała zajawka.


 Kiedy wróciłam z porannej przebieżki, miałam tyle planów. Znacie ten stan? 
W przypływie wolnego czasu zastanawiałam się jak spożytkować te darowane godziny.
Zabrałam się za drobne porządki. Chciałam schować kartki urodzinowe i kiedy zaczęłam wertować pamiątki, to jak zwykle przepadłam.
Przy okazji naszykowałam kilka fotografii, które mają zawisnąć w planowanej galeryjce.
Zaczęłam czytać listy i tak ogromnie się wciągnęłam, że ocknęłam się w okolicach południa ;)


 Uwielbiam dostawać papierową korespondencję.
Rozczulają mnie te wywody, nawet czytane po latach. Lekko przeterminowane, ale z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Mam kilka papierowych wiadomości, które otrzymałam od Was.
Cieplej się robi na sercu i człowiek od razu ma większą motywację, by dzielić się  naszym światem.

Zawsze zacieram ręce na widok listonosza, no chyba że wręcza mi pismo ze skarbówki.
Ostatnio całkiem niespodziewanie dostałam wiadomość od kuriera, o niecodziennej przesyłce.
Nadmienię, że kurier i przesyłka byli niecodzienni ;)))



Otrzymałam starą maszynę do liczenia!

Mam kilka podobnych ,,skarbów,, które z czasem postaram się odpowiednio wyeksponować.
Chyba Was to nie dziwi, wielokrotnie wspominałam że na starość mój dom będzie przypominał muzeum ;)




 Wojtek wiedząc od kogo dostaliśmy ten osobliwy prezent, doszukuje się drugiego dna.
To na pewno ta maszyna...no...enigma!



 Pozdrawiam Was ciepło i życzę pięknych, 
pełnych zadumy nadchodzących dni!





niedziela, 27 października 2019

Ślubny


,, ... a może rzeczywiście
wszystko nam się przyśniło:
stangret, kareta, wieczór,
mój frak i Twój tren
i nasze życie twarde
i słodkie jak sen.
Nie byłoby małżeństwa
gdyby nie nasza miłość,,

/K.I. Gałczyński/





Dziwnie tak cicho. Wojtek śpi, Ola odrabia lekcje, Grzesiek nakłania piec do współpracy.
Odpoczywam przeglądając fotografię. Jestem pewna, że takie chwile potrzebne są każdemu.
W samotności. Ostatnio odnoszę wrażenie że to mikro chwile.
Ten tydzień był nad wyraz emocjonujący i zabiegany. Końcówka miesiąca nie będzie 
lepsza. W kalendarzu rozpisuję niekończąca się listę rzeczy do zrobienia i biorę ten październik pod boki.

Bukiet ślubny siostry.
Expresowy, z dominującymi goździkami w kolorze weneckiego różu.
Kwiaty są zawsze miłe dla oka, dlatego wklejam zdjęcia dla Was.
 I dla siebie na pamiątkę