czwartek, 28 maja 2015

,,Groch z kapustą,,


Zerkam na pierwszy obrazek i uśmiecham się pod nosem. Nie będzie to z pewnością post o młodych ziemniakach. Właściwie to nie bardzo wiem o czym pisać, w letarg i niemoc twórczą popadłam. Coraz częściej zastanawiam się nad senesem bloga..i chodź zdjęcia pstrykam prawie codziennie (bo lubię) to wątpię czy ktokolwiek z Was ma ochotę oglądać np. szczypiorek ;)




Home Fragrance było takim skrawkiem naszej rzeczywistości, naszego domu...Wiem że w najbliższym czasie rewolucji remontowych przeprowadzać nie będziemy...,,Durnostojek,, w domu mam wystarczającą ilość, zanim cokolwiek włożę do koszyka w sklepie, pięć razy zastanawiam się czy jest mi to koniecznie potrzebne...Większość dekoracji już znacie...więc sami rozumiecie...




 Czasami w skrzynce pojawiają się od Was zabawne, zatroskane maile, które przywołują mnie do wirtualnego porządku. Uwierzcie, że oprócz przygotowywania wiktu dla wygłodniałej rodziny, potykania się o zabawki i bycia mamą, niewiele rzeczy robię nadających się do upublicznienia.





 Na balkonie pojawiały się pelargonie w kolorze dającym po oczach.
W tym roku miało być oszczędnie ze względu na to, że często bawimy się tam z Wojtusiem...no ale kto mnie zna wie że ,,oszczędnie ,, to się nie da ;)
Zapewne podczas kolejnej wizyty w hurtowni przytargam kolejne kwitnące cuda.
Potem będę zrzędzić że oprócz mnie nikt nie kwapi się do podlewania (no może poza synusiem-ten na widok wody głupieje prawie tak samo jak pies) a Grzesiek będzie załamywał ręce, że dzięki moim spacerom z konewką, panele nadają się do wymiany.





I żebyście nie myśleli, że ja tylko słodko ćwierkam mężowi do ucha ...o tym braku poszanowania dla moich zapędów ogrodniczych , przypominam mu kiedy legnie z zimnym piwem na tarasowym tronie  ;)






 W domu również panoszy się ,,zielsko,, 
Piwonie jeszcze w powijakach, ale przy takiej pogodzie...eh...


Na zakończenie miałam pokazać ,,wielkanocną hortensję ,, która postanowiła zmienić ubarwienie na zielone...ale jakoś niespecjalnie to widać na zdjęciu.


 Sami widzicie...proza życia ;)
Pozdrawiam i życzę nam Wszystkim,
 więcej optymizmu i majowego słońca.


sobota, 16 maja 2015

Co w trawie piszczy


 Nazbierało się kilka tematów, które chciałbym poruszyć na blogu.
Trudno to zebrać w logiczną całość, o chronologii nie wspominając.
W dwóch słowach, nastają konieczne zmiany ;)

Z tematów lżejszych i przyjemniejszych, odwiedziliśmy działkę.
Ogrody kwitną , pachnie i nawet warkot kosiarek mało mi dokuczył.




Poniższe zdjęcie chciałam Wam koniecznie zaprezentować. Kto pamiętam moje ambitne plany nasadzenia sprzed dwóch lat ? ...to proszę możecie teraz boki ze śmiechu zrywać . Rozrysowałam , z  centymetrem krzaczki sadziłam....a potem przyszedł mój świętej pamięci teść i postawił płotek (nadmienię z gotowej palisady).  Nadaremne były prośby i błagania .., ,,wkopany w ziemię na pewno przegnije,, grzamiał ...,,żwirek będzie lepszy od kory ,, ...Amen -nie było gadania ...I tak właśnie skrzydła mi podcięto.
Chodź teraz z uśmiechem na to spoglądam -przynajmniej jest po dziadku pamiątka ;)



Altanka wątpliwego koloru- farbę wybierała Babcia ;)
Przełykam ten widok i nie marudzę, teściowa potrafi udobruchać mnie tym co sama wychodowała.
Wątpliwy brąz, przywołujący wspomnienie ławek w parku, na których w latach młodości namiętnie skubałam słonecznik...więcej skojarzeń przemilczę ;)



Żeby całkiem na taką marudę nie wyjść, co to tylko wytyka palcem
,,sprzedam ,, Wam sposób babci na ,,hodowlę,, pomidorów...O tu nie można Jej niczego zarzucić, zbiory są pyszne.
 Dzień przed sadzeniem (teściowa wybiera zawsze różne odmiany pomidorów) wykopuje we właściwym miejscu dołki...Czekają one na sadzonki jeden dzień (kiedyś zrobiliśmy nawet eksperyment i kilka krzaczków posadziliśmy bez wcześniejszych wykopów -różnica we wzroście była znaczna ) ... Po czym do każdego nalewa gnojówki z pokrzyw (takiej kilku dniowej ) i siup ,,pomidorka,, zasypujemy ziemią.
Miniony tydzień był odpowiedni na sadzenie (zawsze wybiera dni przed 15 maja ) ale to chyba zależy od regionu Polski i aktualnej pogody.


 Zanim jednak doczekam się pomidorów , będą ekologiczne truskawki ;)


 
 Oczywiście w ramach relaksu zaliczyliśmy wianki ze stokrotek i wylegiwanie się na zielonej trawce .




 A w domku powrót do rzeczywistości



W tygodniu (jak na maj przystało) był placek z rabarbarem i jabłecznik upieczony od początku do końca przez Olę ( sama wpisała sobie ciasto do własnego grafiku- pomocnik na medal!)



 I nie obyło się bez bzu ,którego konfiguracja kolorystyczna ulega ciągłej zmianie.





Tym pachnącym akcentem kończę dzisiejsze wywody, dziękując Wam za odwiedziny i życząc udanego weekendu.

poniedziałek, 11 maja 2015

Biblioteczka malucha


Moje Drogie, wracają do poprzedniego wpisu-czosnek zdziałał swoje i widzę poprawę... i może ochoty nabiorę by w tym tygodniu posadzić pelargonie ;)
Dla niewtajemniczonych-mszycę z balkonu przeganiam !

Dziś w ramach relaksu wieczornego (dwuletni ,,Pendolino,, już śpi, reszta rodziny przemieszcza okolice dwuśladami) przygotowałam dla Was recenzję kilku książeczek.
Przy okazji przyznam się publicznie, że o ile z kupowaniem nadmiaru zabawek potrafię sobie poradzić , o tyle z powiększaniem się dziecięcej biblioteczki jest gorzej.
Nabywając nowe pozycje, mam poczucie misji...wiem że nie są to przysłowiowe ,,pieniądze wyrzucone w błoto,, ... Zresztą z Olą było podobnie...Kartkowałam wcielając się w złego wilka , kotka, niektóre bajki znałam na pamięć... czasem zdarzało mi się nawet, że w głowie układałam plan na kolejny dzień recytując i wyprzedzając tekstem obrazki (czujna córka zawsze wtedy mnie upominała)..I.ogromnie mnie cieszy, że teraz część własnego kieszonkowego przeznacz na lektury..i niekiedy ze zdziwieniem pyta koleżanki
 ,,ej jak można nie lubić czytać ?,,

To tyle celem wstępu ;)


RZEPKA
Julian Tuwim
Ilustracje Ewa Kozyra-Pawlak

Znany wierszyk przeplatany ,,patchworkowymi,, ilustracjami , sprawiającym wrażenie trójwymiarowych.
Twarda oprawa i grube stronice pozwalają uniknąć zniszczenia , podczas przytulania i głaskania sympatycznych bohaterów.
Ponadto mam nadzieję że właśnie szata graficzna, zainspirują Wojtka do własnych eksperymentów z nowymi technikami plastycznymi.
O ile nie posłuży mu do tego obrus -jestem na tak!  ;)





MYSIA ORKIESTRA
Dorota Gellner

Kto nie lubi zabawnych, wierszowanych tekstów , no kto?...i to w dodatku z morałem.
Z wielką przyjemnością czytamy całą rodziną.
O uciekającym koszu na śmieci...o fałszującym smoku ....i o balonikach które bały się agrestu.




OTWÓRZ OKIENKO KOLORY
Wydawnictwo Olesiejuk

Książka pomocna podczas nauki kolorów i liczenia.
Dla wszystkich właścicieli małych rączek, które lubią odkrywać, zakrywać,  przesuwać...


...i najważniejsze -najmłodsi amatorzy motoryzacji również znajdą coś dla siebie ;)



SŁOŃ TRĄBALSKI I INNE WIERSZE
Julian Tuwim
Wydawnictwo Siedmioróg 

Tę pozycję całkiem przypadkiem znalazłam w popularnym dyskoncie...i jakie było moje zaskoczenie, kiedy doczytałam, że jest to wydanie limitowane.
Książka zawiera uwspółcześnione prace Ignacego Witza, z pierwszego wydania z 1949r. !
Z sentymentem powróciłam do wierszyków ,,Stół,, ,,Abecadło,, 
,,Wszyscy dla wszystkich,,  i oczywiście (nadal aktualny) ,,Pstryk!,, ;)





A JAK JA UROSNĘ
Maria Konopnicka
Ilustrowała Beata Horyśnka

W dwóch słowach-powrót do dzieciństwa.
Rodzima wieszczka natchniona przyrodą, przenosi nas w malowniczy krajobraz polskiej wsi.
Może w dzisiejszych czasach dla wielu passe...dla mnie bezcenne-wspomnienia.


(...)
Skowroneczek śpiewa,
Wiszący pod niebem;
Daj nam, Boże razem 
Przełamać się chlebem 

Chlebem się przełamać,
Kąskiem chodź ostatnim,
Dobrem się podzielić słowem
I uściskiem bratnim





 A na zakończenie pożegnam Was tak, jak żegnam dzieci po wieczornym czytaniu
...A teraz spać baranki ;)