poniedziałek, 26 września 2016

Jesienne impresje



 Jesień jest piękna!
Żywe niegdyś barwy zaczynają blednąć.
 Jeśli jednak spojrzymy uważnie na szczegóły, olśnią nas bogactwem faktur i odcieni.










Za nami  cudowny, intensywny weekend!
Zamiast czuć się wyeksploatowana  mam nadwyżkę energii, którą zamierzam spożytkować 
na drylowaniu i suszeniu śliwek.
Zapasy od babci przecież nie mogą się zmarnować ;)








Gdyby kwiaty mogły mówić, zapewne ,,marcinki,, szepnęłyby- zaproś nas do domu ;)
Udanego tygodnia!







czwartek, 22 września 2016

To już jesień


Moi Drodzy,
Starałam się systematycznie publikować Wasze komentarze,  i za każdym razem korciło mnie żeby na każdy osobno odpowiedzieć. Znając jednak moje słabości, powstałby pod poprzednim postem kolejny psalm dziękczynny ;)  Dlatego nie chcąc przechodzić obojętnie obok tylu wyrazów sympatii, dziś taki niecodzienny wstęp.
Jestem Wam wdzięczna za każde słowo, komentarz wiadomość (na maile postaram się systematycznie odpowiedzieć)
Uwierzcie, nie przypuszczałam że mam tylu wiernych Czytelników! Nie ukrywam że czasem zaglądam w statystyki.  To są jednak słupki, tabelki...ale kiedy czytam ,,czekam na Twój post , jak na odcinek ulubionego serialu,, to ma zupełnie inny wymiar. Ściska mnie w dołku, chodź (Marlena pozdrawiam) nam bliżej do dramatu obyczajowego niż telenoweli ;)




Rozpoczęła się cudowna jesień.
Pani Sabinka wręczając Wojtkowi laurkę , przypomniała nam o Dniu Przedszkolaka.


 Dobrze że w domu czekała na nas szarlotka , która niepostrzeżenie wpisała się w jakże ważne święto.



Przepis na ciasto znajdziecie na blogu.
Od lat korzystam z tej samej receptury, ewentualnie zmieniam formę. 




Kto na diecie może sobie chociaż popatrzeć ;))) 



W ubiegłym roku szukają odpowiednich lektur dla syna, natchnęłam się na tę pozycję. 
Opowiadania tak bardzo mnie zachwyciły, że obiecałam do niej wrócić, kiedy Wojtek podrośnie.

PRZYGODY JEŻYKA SPOD JABŁONI
Wydawnictwo Skrzat


O tym że Wojcieszek zapałał miłością szczególną do głównego bohatera, nikogo chyba nie muszę przekonywać ;)
Roztropny jeżyk, pewnego dnia postanawia zamieszkać w ogrodzie.  W czasie kiedy stara się urządzić domek na zimowe chłody, poznaje swoich sąsiadów (pieska, wróble, zajączka i małego chłopczyka). Pędząc na pomoc nowym przyjaciołom, spotykają go ciekawe przygody.
Zapamiętam tę książkę jako jedną z pierwszych, którą przeczytaliśmy rozdziałami i zdradzę Wam że Mikołaj podaruje Wojtusiowi druga część...ale o tym ciii...






 Czytając wspomnianą lekturę ,,strzeliłam sobie w kolano,,
Głównemu bohaterowi towarzyszy koleżanka ,,Jeżynka,,
I takim to sposobem, niedługo zabraknie dla Wojtusia miejsca na poduszce. Aktualnie sypia z dwiema maskotkami...i niestety z dwiema, domaga się chodzić do przedszkola.
Więc niech Was na ulicy nie zdziwi widok matki i małego chłopczyka, szurającego po chodniku przytulankami ...to my!



I jeszcze kilka wojtusiowych dialogów które nieustanie mnie zaskakują i rozśmieszają.

Uzupełniamy ,,Teczkę trzylatka,, lepimy wałeczki improwizujące jeżowe kolce.
Po chwili Wojtek wprowadza własne modyfikacje, myślę sobie ...cwaniak jeden, idzie na łatwiznę
-Eee...Wojtek mieliśmy lepić kolce, nie łatki.
-ale ja robię takie kropki...bo...bo ten jeż ma przecież ospę mamusi 


 -A co to? Tak auto pędzi ospale?


 -Mamo , mamo popatrz co znalazłem!
-No widzę Wojtuś, super!
-To ślimacek...a wiesz jak się woła ślimacka ?
-no nie mam pojęcia?
-o tak ...ślim , ślim ...



Ola ze skarbonki wysypała monety.
-Wojtek pomożesz mi policzyć ? 
Synek zagarnia do siebie znaczną część pieniędzy po czym stwierdza
-to mi starczy na kopalkę ...a resztę Olcia ty sama policz...dobra?


-Mamo, ładnie wyglądasz, zazdroszczę Ci tej spódnicy.



Wojtek głaszcze i przytula się do psa, po czym dodaje z czułością 
-Lusiunia śmierdzisz , umyj zęby  


...i każde moje zdanie zakończone Wojtusiowym ,,a cemu? a dlacego?,, ;)

Cdn.

sobota, 17 września 2016

To już siedem lat!


Zanim zacznę dzisiejsze wywody, mała dygresja.
Teoretycznie jestem znowu na diecie, praktycznie upiekłam w tym tygodniu trzy ciasta ;)



Koniecznie musicie spróbować ,,murzynka,, z cukinią. 
Wykonanie - banalnie proste, a dzięki warzywnej zawartości ciasto jest wyjątkowo wilgotne.
Przepis znajdziecie na blogu Mirabelki





Ola nie mogła uwierzyć że upchnęłam cukinię do jednego z jej ulubionych deserów, natomiast dla Wojtka skład był zupełnie obojętny.
Smakowało ;)



Zapewne słyszycie nowy (stary) podkład w tle? 
Pogoda dziś u nas prawdziwie jesienna , a od kilku lat  właśnie ta pora roku, sentymentalnie mnie nastraja. Chętnie wracam do Chrisa Botti...
zaczynam nowe projekty, snuje plany. 
Przy okazji blogowych porządków, zajrzałam do archiwalnych postów i uświadomiłam sobie że to już 7 lat!
7 lat Jestem tu z Wami... tyle czasu, że mogłabym  nazywać siebie blogową babcią ;)
Doskonale pamiętam swoje początki... motywacje i ludzi których poznałam dzięki Home Fragrance.
Moja życiowa mentorka często zadawał mi pytanie ...po co to robisz, jaki to ma sens? 
Miałam chwile zwątpienia, ale resumując cieszę się że to miejsce powstało...że mam Was.
Chodź o tych trudniejszych rzeczach rzadziej piszę, to blog pozwalał mi czasem zebrać siły w momentach gdy wydawało się że cały świat legł w gruzach.
I może dziś za bardzo patetycznie ...tkliwie ...ale DZIĘKUJE ŻE JESTEŚCIE.






Spontanicznie przyszedł mi do głowy pomysł z ,,candy,,....losowaniem.
Myślę że do 30 października uda mi się przygotować coś wyjątkowego...może wianek...słodki upominek (?)
Niespodziankę!
Czytelniku, nie ważne czy posiadasz własny blog, czy anonimowo przemykasz przez stronę.
Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz  pod postem.

Pozdrawiam serdecznie
 Kamila



© Home Fragrance
Maira Gall