czwartek, 6 sierpnia 2020

Jedno się kończy, drugie zaczyna?



Hop, hop ...Ktoś tu jest?
Ktoś zagląda?





Moi Drodzy,
Nie wiem ile razy w ciągu minionych tygodni, próbowałam zebrać siły i zamieścić nowy post. I niech wytłumaczeniem nie będą goście, przewijający się przez nasze domostwo. Fotografuje znacznie mniej niż kiedyś, co nie znaczy że zdjęć brakuje. Ba! Karta pamięci aż prosiła się, by jej zawartość zgrać na dysk. Zdarzały się dni kiedy w ferworze obowiązków zaświtał mi w głowie pomysł na nowy wpis. Jednak to wszystko mało...





Świat wokół nas się zmienił (i nie mam tu na myśli osławionego wirusa)
,,Nasz świat,, się zmienił.
Dzieci rosną, priorytety mam inne, kolejnego psa, dwa koty, nieustanne coś do naprawienia, wymiany, zakupu.
Ponadto ogród, chorą teściową, zawodowe wyzwania i tylko dwie ręce ;)







Ten post piszę z lekkim drżeniem serca.
Właściwie to nie chce się z Wami żegnać, wszak Home Fragrance jest moim internetowym dzieckiem, pielęgnowanym bagatela 10 lat!
Jednak obecna formuła bloga zaczęła mnie uwierać jak ciasne buty. Najłatwiej pisać mi o rzeczach którymi żyję, które mnie poruszają i inspirują. A obawiam się że dla wielu z Was temat ciągłych remontów (kalibru ciężkiego , niespecjalnie nadających się do upublicznienia) okaże się nużący. Podobnie jest z ogrodem. Złapałam bakcyla i uzmysłowiłam sobie, że aż za bardzo wsiąkłam w temat
(o czym przypomina mi obolały kręgosłup)
Wątpię czy chcecie czytać o kolejnych kwiatkach i o zarazie ziemniaczanej,
która właśnie uśmierca debiutanckie pomidory ?







W kilku słowach-pochłonęło mnie życie w realu, bez instagramowego flasha.
Uczciwie przyznaję, że chciałabym tu bywać, dla Was i dla siebie.
Czuć radość tworzenia, ale nie wiem o czym pisać.
Zawsze czułam, że to co wysyłam w przestrzeń internetową, wraca do mnie z podwójną siłą.
Tyle dobra spotkał mnie z Waszej strony. Bez lukrowania-blog był (jest?) fantastyczną przygodą.
A wartością nadrzędną, są ludzie których miałam okazje poznać dzięki tej trampolinie.
Wiem, że mam grono wiernych Czytelników i bardzo nie chciałabym Ich zawieść...
Uśmiechając się do monitora, wysyłam Wam moc serdeczności
W ramach rekompensaty za moją nieobecność, wklejam bukiet zdjęć.
Kwiaty zebrane w ogrodzie, na przestrzeni minionych dni.

Niech Wam oko błyśnie i humor się poprawi, za sprawą kolorowej różdżki matki natury!
A dla ucha, utwór który nucę pomiędzy wierszami.